Orlen może wstrzymać megainwestycję. "Ktoś musiał popełnić gigantyczny błąd"

Kacper Kolibabski
- Niewyobrażalne jest dla mnie to, że koszty projektu wzrosły aż tak bardzo w stosunkowo krótkim czasie. Nie znajduję dla tego uzasadnienia - mówi ekspert o wielkiej inwestycji Olefiny III. Skąd tak duży wzrost kosztów? Czy państwo powinno interweniować?
Wash tower to największy gabarytowo element instalacji Kompleksu Olefin III.
Fot. Materiały Prasowe Orlen

Orlen poinformował, że aby projekt petrochemiczny Olefiny III mógł działać, na inwestycję trzeba byłoby wydać 45-51 mld złotych. To czterokrotnie więcej niż planowano. Początkowo była mowa o 8 mld zł, a podczas podpisywania umowy - o 13 mld zł. Orlen będzie zastanawiał się teraz, czy całkowicie porzucić inwestycję, czy jakoś ją zmodyfikować. 

Niewyobrażalne jest dla mnie to, że koszty projektu wzrosły aż tak bardzo w stosunkowo krótkim czasie. Nie znajduję dla tego uzasadnienia

- mówi Dawid Czopek, zarządzający w Polaris FIZ.

- Koszty materiałów wzrosły tuż po inwazji Rosji, ale dzisiaj stal czy inne materiały wróciły do tych samych poziomów. Koszty pracy mogą być nieco wyższe, ale tylko trochę, a nie kilkukrotnie. Jeśli jednak spółka podaje, że mowa o 50 mld zł, to te koszty pewnie takie są. Ktoś musiał popełnić gigantyczny błąd, już na etapie planowania musiało dojść do niedoszacowania - dodaje ekspert. I dodaje, że w momencie podejmowania decyzji projekt Olefiny III był na granicy opłacalności i to bez uwzględniania ryzyk. 

Zobacz wideo

Co dalej z Olefiny III? 

Orlen zapowiedział, że decyzję w sprawie Olefiny III podejmie w ciągu kilku tygodni. Ma się to stać przed grudniową prezentacją nowej strategii Orlenu. - Nie zakładam, że firma chce zakończyć ten projekt z powodów politycznych. Orlen zaudytował te koszty i tak to wygląda. Nie podejrzewam, że montują sobie złote klamki, dlatego ten projekt jest tak drogi - mówi Dawid Czopek. I przypomina, że Orlen to spółka notowania na giełdzie, w związku z czym ma zobowiązania ws. zysków wobec inwestorów. A niemal 50 proc. akcji należy do Skarbu Państwa, reszta w dużej mierze do obywateli, bo w spółkę inwestują fundusze, m.in. OFE, przypomina nasz rozmówca. 

- Z tego punktu widzenia spółka nie może pozwolić sobie na prowadzenie nierentownych działań. To prowadzi do bankructw, a do tego projektu trzeba naprawdę sporo dołożyć - mówi Dawid Czopek. I zwraca uwagę, że wartość rynkowa Orlenu oscyluje dziś w granicy około 60 miliardów złotych, podczas gdy budowa Olefiny III miałaby kosztować 50 mld zł.

Mowa więc nie o małym projekcie, a inwestycji, której koszty są zbliżone do kapitalizacji całej spółki. To jest kolejny powodów, dlaczego nie można tego kontynuować

- twierdzi nasz rozmówca. - Zagadką jest dla mnie też to, że wszelkie koszty związane z tym projektem musiałyby obciążać Orlen. Zazwyczaj ryzyka ponoszone są wspólnie z generalnym wykonawcą - dodaje Dawid Czopek. 

Czy rząd powinien interweniować? 

Interesy spółek giełdowych nie zawsze są jednak zgodne z interesami państwa. Można by zatem myśleć nad tym, czy rząd nie ma interesu w dofinansowaniu Olefiny III? - I państwo, i Orlen mają przed sobą duże wyzwania w kwestii energetyki. Te pieniądze można więc lepiej zainwestować, z lepszą stopą zwrotu, tworząc dużo bardziej opłacalne miejsca pracy i w konsekwencji mocno poprawiając sytuację naszej gospodarki - mówi Dawid Czopek. 

Budujemy coś, co z punktu widzenia ekonomicznego potrzebne jest nam wątpliwie. Tak naprawdę instalacje petrochemiczne w UE nie są opłacalne. A ta inwestycja jest jeszcze bardzo droga i nie ma większego sensu. Olefiny III nie zmienią jakoś bardzo sytuacji gospodarczej naszego państwa

- mówi nasz rozmówca. I kwituje całą sprawę, mówiąc, że trudno będzie zmienić zastosowanie Olefiny III, przez wzgląd na to, że są to instalacje dedykowane. 

Kacper Kolibabski
Więcej o: