"Żona płakała do telefonu". Polski parlamentarzysta stracił 150 tys. zł

Poseł na polecenie "policjanta" przelał pieniądze z kont bankowych i się zadłużył. Stracił 150 tys. zł. Czym jest vashing?
Sejm (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Poseł oszukany "na policjanta": Na początku listopada poseł odebrał telefon od oszusta, który podszywał się pod policjanta. Mężczyzna przekonywał, że przestępcy rzekomo zhakowali jego telefon. Parlamentarzysta zadzwonił nawet pod numer 112, gdzie "potwierdził", że jego rozmówca jest funkcjonariuszem policji. Następnie oszust stwierdził, że przestępcy przejęli jego konta w dwóch bankach. Poseł wykonywał przelewy na "konto techniczne". Tam policja miała rzekomo zabezpieczyć środki przed kradzieżą - relacjonuje "Gazeta Wyborcza".

Stracił 150 tys. zł: Poseł przelał swoje pieniądze, zlikwidował lokaty, zadłużył się na karcie kredytowej i uruchomił dodatkowy debet. Zadzwonił również do żony, która wykonała przelewy na łączną kwotę 50 tys. zł. "Żona płakała do telefonu" - pisze "GW". - Pieniądze znikają. Co się dzieje? - pytała swojego męża. Poseł wyjaśnił gazecie, że przelał oszustom łącznie ok. 150 tys. zł. Następnego dnia złożył zeznania na komendzie, a oszust zerwał kontakt.

Zobacz wideo

Oszuści wymienili pieniądze w kantorze: Śledztwo w tej sprawie prowadzi prokuratura w Warszawie. "Gazeta Wyborcza" ustaliła, że przestępcy wymienili skradzione pieniądze na euro i dolary w łódzkim kantorze. Jego właścicielka została przesłuchana w charakterze świadka.

Czym jest vishing? Przestępcy dzwonią z nieznanych numerów i podszywają się za funkcjonariuszy policji, przedstawicieli banków i innych instytucji. Policja określa to zjawisko jako vishing (z ang. voice phishing). "Żaden bank, policja, firma ani instytucja nie będą prosić o pieniądze, ani o podanie Twoich danych, haseł do logowania, danych do kart płatniczych czy instalację dodatkowego oprogramowania. Jeśli dzwoniący tego wymaga, należy natychmiast rozłączyć się i zgłosić sprawę instytucji, za której przedstawiciela ktoś się podawał" - podkreśla Komenda Miejsca Policji w Świętochłowicach.

Więcej o "oszustwie na policjanta" pisaliśmy w tekście: "Z 350 tys. zł w gotówce jego żona stała przy wpłatomacie. Powstrzymali ją w ostatniej chwili".

Źródła:Gazeta Wyborcza, KMP w Świętochłowicach

Więcej o: