Zwolnienia grupowe zmorą Polaków. Tak źle nie było od pandemii. Tysiące tracą pracę

Cały rok informowaliśmy o zwolnieniach grupowych ogłaszanych w kolejnych zakładach pracy. Są dane za cały 2024 r. Niestety nie są one dobre.
Praca (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

Dawno nie było tak źle: W 2024 roku było najwięcej ogłoszonych i zrealizowanych zwolnień grupowych od wybuchu pandemii - pisze "Rzeczpospolita". Zapowiedzi zwolnień obejmowały ponad 37 tysięcy osób - o jedną piątą więcej, niż rok wcześniej. Ostatecznie pracę straciło 27 tysięcy osób, ale i tak było to o prawie 60 proc. więcej niż przed rokiem.

Będzie gorzej? Rok 2025 też ma być trudny pod tym względem. Dziennik powołuje się na dane Urzędu Pracy miasta stołecznego Warszawy, który dostaje zgłoszenia grupowych zwolnień w ogólnopolskich firmach mających siedzibę w stolicy. Liczba zadeklarowanych w styczniu cięć zatrudnienia była prawie trzydziestokrotnie większa niż rok wcześniej: jedenastu pracodawców zapowiedziało zwolnienie łącznie dziewięciu i pół tysiąca pracowników. - Spektakularnych zwolnień grupowych powinno być w tym roku mniej niż w 2024, ale z kolei zwiększyła się liczba firm, które ograniczają zatrudnienie małymi krokami, by uniknąć medialnego szumu - mówi Jacek Puszakowski, dyrektor w firmie LHH. 

Dlaczego firmy zwalniają? Eksperci wskazują, że jednym z głównych powodów zwolnień jest wzrost kosztów działalności związany z podwyższeniem pensji minimalnej. Od stycznia ta znowu wzrośnie. Tym razem o 8,5 proc. i wyniesie 4666 zł brutto. Innym powodem jest przenoszenie działalności przez firmy do innych państw. W 2025 r. mogą to zrobić zwłaszcza producenci komponentów dla motoryzacji i sektora lotniczego, a także firmy z branży meblarskiej, AGD oraz banki. Z drugiej strony te "luki" na rynku pracy mogą kompensować nowe zagraniczne inwestycje, które powstają w Polsce.

Bezrobocie wciąż małe: Mimo bowiem tak wielu zwolnień Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej szacuje wstępnie, że w styczniu bezrobocie wyniosło 5,4 procent. To tyle samo, ile przed rokiem, ale o 0,3 punktu procentowego więcej niż w grudniu. Warto jednak zauważyć, że w zimie stopa bezrobocia z reguły jest trochę podwyższona w stosunku od innych okresów roku w związku z zakończeniem prac sezonowych. W urzędach pracy w końcu stycznia zarejestrowanych było 838,7 tys. bezrobotnych. To o 52,6 tys. osób (6,7 proc.) więcej niż w końcu grudnia 2024 r. i o 1,7 tys. osób (0,2 proc.) więcej niż w końcu stycznia 2024 r. Wciąż jednak Polska ma jedno z najniższych poziomów bezrobocia w UE. 

Przeczytaj też: "Wzrost o 352 proc. Obywatele z tego kraju zalewają polski rynek pracy. Mogą zastąpić Ukraińców".

Źródła: "Rzeczpospolita", IAR

Więcej o: