Pekin ustalił na ten rok cel wzrostu gospodarczego na poziomie 5 proc. - takim samym już trzeci rok z rzędu. O ile jednak w poprzednich latach oceniano go jako konserwatywny (tak, dla takiej gospodarki jak chińska wzrost PKB na poziomie 5 proc. nie jest niezwykłym osiągnięciem - lub kiedyś nie był), to w 2025 może okazać się on poważnym wyzwaniem.
Cel ogłosił premier Chin Li Qiang na starcie tzw. dwóch sesji (o tym, co to za wydarzenie nieco więcej piszę nieco dalej). I tutaj trzeba wyraźnie zaznaczyć: jeśli władze w Pekinie coś założą, to musi to się wydarzyć. "W Narodowym Biurze Statystycznym spadłyby głowy, gdyby stało się inaczej" - mówił mi niedawno dr Michał Bogusz z OSW.
W ostatnich 20 latach celu PKB tylko raz nie udało się osiągnąć - w 2022 roku, kiedy uderzyła pandemia. Zatem raczej nie ma ryzyka, że celu nie uda się osiągnąć - pytanie, co Chiny będą musiały zrobić (i ile wydać), żeby się to udało. W całym zeszłym roku PKB wzrósł o 5,4 proc., ale kluczowy poziom przebił w dużej mierze dzięki pakietowi stymulującemu gospodarkę oraz wystrzałowi eksportu pod koniec roku.
Przyczyna drugiego z wymienionych zjawisk urzęduje w Waszyngtonie. Wiadomo było, że po objęciu urzędu prezydenta USA Donald Trump wprowadzi kolejne cła na chińskie towary, więc importerzy robili zapasy. W grudniu nadwyżka handlowa Chin przekroczyła pierwszy raz 100 miliardów dolarów, a eksport wzrósł o ponad 10 proc. rok do roku. W całym 2024 r. nadwyżka w handlu towarami Chin wyniosła niemal bilion dolarów - rekordowo dużo.
Władze w Pekinie próbują obudzić chińskiego konsumenta, zresztą o przestawieniu gospodarki z nastawionej na eksport na opartą mocniej na wewnętrznym rynku Xi Jinping mówił lata temu. Z konsumentami niespecjalnie się udało. I teraz Li Qiang nie przedstawił wielu szczegółów. A teraz eksportowy silnik może się zaciąć z powodu wojny handlowej Donalda Trumpa. Chiny szykują zatem i na ten rok pakiet stymulujący.
O tym, że władze chcą wspierać gospodarkę, świadczy też zwiększenie deficytu. Na marginesie: tylko po co wspierać, skoro wcale nie słabnie, w końcu PKB ma rosnąć w takim samym tempie - zauważył nieco ironicznie na X Maciej Kalwasiński z OSW. To sygnał, że oficjalne dane z Chin nie muszą spinać się z rzeczywistością. Wspomniany już tutaj dr Bogusz uważa, że "od kilku lat dane statystyczne z Chin są niewiarygodne", w tym te dotyczące wzrostu PKB. Zatem może się okazać, że napięcia na świecie zmuszą Pekin do przeglądu postępów w realizacji celów gospodarczych i na przykład zwiększeniu działań stymulujących gospodarkę w dalszej części roku.
Główne założenia prognostyczne na ten rok, przedstawione przez premiera Chin wyglądają tak:
Według np. Pentagonu mogą wzrosnąć o 40 proc. albo nawet więcej, z racji tego, że część ukryta jest w innych budżetach. Chiny pod względem wielkości wydatków militarnych są na drugim miejscu na świecie po Stanach Zjednoczonych, a ich marynarka wojenna jest największa.
Co roku w marcu w Chinach odbywają się jednoczesne kilkudniowe posiedzenia chińskiego parlamentu - Ogólnochińskiego Zgromadzenia Przedstawicieli Ludowych oraz ciała doradczego - Ludowej Politycznej Konferencji Konsultacyjnej Chin. Kilkudniowe spotkania określane są jako "dwie sesje" i są największym wydarzeniem politycznym w tym kraju.
Jeśli chodzi o parlament, to formalnie jest to najwyższy organ władzy w Chinach, ale tak naprawdę ciało ceremonialne i fasadowe, którego zadaniem jest przede wszystkim propaganda. Decyzje zapadają wcześniej, w ścisłym partyjnym gronie, za zamkniętymi drzwiami, choć w czasie obrad może zostać zmodyfikowany ich wydźwięk. Na posiedzeniu przedstawiciele najwyższej władzy mogą wysłuchać "głosu z dołu", ze strony delegatów reprezentujących wszystkie regiony kraju. Sesja tego parlamentu odbywa się tylko raz w roku.
Źródła: Reuters, Financial Times, CNBC, Associated Press, Maciej Kalwasiński na X