Nadciąga "handlowa apokalipsa". Jej symbolem jest stos 16 tys. ton stalowych rur w Niemczech

Administracja Donalda Trumpa chce zatrzymać chińskie statki. Zdaniem przedstawicieli handlu może to mieć katastrofalne skutki dla światowego łańcucha dostaw. Bloomberg pisze o "handlowej apokalipsie".
Chiński kontenerowiec w porcie w Oakland - zdjęcie ilustracyjne
cdrin / Shutterstock

USA biją w chiński przemysł stoczniowy: Administracja Donalda Trumpa chce nałożyć specjalne opłaty na statki produkowane w chińskich stoczniach. Ma to ograniczyć dominację Chin w przemyśle stoczniowym i logistyce. Problem jednak w tym, że może to mieć fatalne skutki dla globalnego handlu i branży żeglugowej. 

16 tys. ton rur symbolem chaosu: Bloomberg pisze, że symbolem chaosu ogarniającego światowy handel od czasu, gdy administracja Trumpa weszła do Białego Domu, jest stos 16 tys. ton stalowych rur zalegających w niemieckim porcie. "Dokerzy w Niemczech powinni przygotowywać się do załadunku pierwszej partii na statek kontenerowy płynący do Luizjany. Zamiast tego ładunek leży w niemieckim magazynie po tym, jak Waszyngton zaproponował nałożenie opłat w wysokości miliona dolarów na chińskie statki cumujące w USA" - czytamy. 

Zobacz wideo Ameryka chce podzielić kraje świata na trzy kategorie. Kryteria? Biznesowe

"Handlowa apokalipsa": Rozmowy na temat warunków wysyłki rur zostały zawieszone do czasu wyjaśnienia sprawy. Bloomberg podkreśla, że w przypadku tej konkretnej trasy przez Atlantyk 80 proc. statków armatora zostało zbudowanych w Chinach, "co oznacza, że przesyłka podlegałaby dopłacie w wysokości od 1 do 3 milionów dolarów w zależności od zastosowanego wariantu". Może to stanowić dwukrotność lub trzykrotność obecnego kosztu wysyłki rur stalowych z Niemiec. John McCown, weteran branży transportu morskiego, określił działania administracji Trumpa mianem "apokalipsy dla handlu". 

Zbyt mocne Chiny? To jedna z niezliczonych transakcji, które "utknęły" po propozycji  Biura Przedstawiciela Handlowego Stanów Zjednoczonych (USTR), która ma na celu ograniczenie dominacji Chin. Donald Trump zapowiadał cios w chiński przemysł stoczniowy już w swoim lutowym memorandum. Zdaniem USTR pozycja Pekinu daje mu władzę nad "globalną podażą, cenami i dostępnością". W poniedziałek 24 marca ma się w Waszyngtonie odbyć przesłuchanie USTR w sprawie opłat na chińskie statki. 

"To nie zadziała": W stolicy USA mają stawić się m.in. przedstawiciele handlu "od plantatorów soi po przewoźników". Dziesiątki firm mają wysłuchać wyjaśnień USTR, bo obawiają się, że propozycje dotyczące opłat zakłócą globalny handel, łańcuchy dostaw, bardziej niż cła nakładane przez Donalda Trumpa. Miałoby to mieć fatalne skutki dla gospodarki USA. - Wsteczna, wielomilionowa opłata - nie zadziała. Służy to jedynie karaniu amerykańskich konsumentów, przedsiębiorstw, a zwłaszcza rolników. Nastąpi wzrost cen, zagrożone będą miejsca pracy - powiedział Joe Kramek, dyrektor generalny World Shipping Council. 

Zobacz także:Chiny kontra Niemcy. Więcej w tekście pt. "'Drugi szok'. Chiny podgryzają Niemcy. Zagrożone dziesiątki tysięcy miejsc pracy"

Źródło: Bloomberg

Więcej o: