Indeks PMI dla polskiego przemysłu w kwietniu wyniósł 50,2 pkt. W marcu było to 50,7 pkt., mamy więc lekki spadek (zresztą spodziewany), ale wciąż wskaźnik utrzymał się powyżej kluczowego poziomu 50 pkt, oddzielającego rozwój od recesji w sektorze. Produkcja nie dość, że rośnie trzeci miesiąc z rzędu, to jeszcze najszybciej od lutego 2022 roku. Wzrost ruchu w sektorze widać też w zwiększających się zaległościach produkcyjnych - coś takiego obserwujemy pierwszy raz od blisko trzech lat.
PMI pozostawał na recesyjnych poziomach przez 33 miesiące z rzędu i dopiero w lutym wybił się powyżej 50 pkt. Trzymiesięczne odbicie nie wygląda jednak jak na razie na mocną i stabilną poprawę. Nowe zamówienia lekko spadły, za to "gwałtownie osłabły" perspektywy na najbliższych 12 miesięcy. "Optymizm biznesowy w kwietniu osłabł, ponieważ zmienność na rynkach finansowych i niepewność związana z handlem światowym wydawały się hamować ożywienie" - komentuje Trevor Balchin, dyrektor ekonomiczny w S&P Global Market Intelligence.
"Rosły produkcja i zatrudnienie. Niestety, ten pozytywny trend może się wkrótce odwrócić. Firmy w kwietniu raportowały spadek zamówień, głównie eksportowych oraz radykalne (silniejsze było tylko w pandemii) pogorszenie ocen co do perspektyw na najbliższych 12 miesięcy" - skomentowali ekonomiści PKO BP na X.
To wskaźnik, w tym przypadku dla przemysłu (dla Polski nie jest wyliczany PMI dla sektora usług), przygotowywany przez firmę S&P Global. Każdy odczyt poniżej neutralnego poziomu 50 pkt oznacza spadek aktywności w sektorze, a powyżej jej wzrost. Składa się z pięciu subindeksów: nowych zamówień, produkcji, zatrudnienia, czasu dostaw i zapasu pozycji zakupionych. Jest wyliczany od 1998 roku co miesiąc, na podstawie ankiet przeprowadzanych wśród menedżerów do spraw logistyki - w naszym kraju z około 200 firm produkcyjnych.
Czytaj też: Pasażerowie na gapę, "rolnicy z Marszałkowskiej" i "prawdziwi" rolnicy. Co o nich wiemy?
Źródło: S&P Global, ekonomiści PKO BP na X