Cła na towary chińskie i amerykańskie mają być "znacznie obniżone" na 90 dni. "Działanie to ma celu złagodzenie napięć handlowych i danie dwóm największym gospodarkom świata trzech dodatkowych miesięcy na rozwiązanie wzajemnych sporów" - pisze Bloomberg. Jak z kolei dodaje "Financial Times", w ramach porozumienia osiągniętego w Genewie "Stany Zjednoczone obniżą cła na towary chińskie ze 145 proc. do 30 proc., a Chiny zmniejszą cła na import z USA ze 125 proc. do 10 proc".
Na informacje bardzo optymistycznie zareagowali inwestorzy na rynkach finansowych. Kontrakty terminowe na amerykańskie indeksy giełdowe zyskiwały przed godziną 11 od 2 (Indeks Dow Jones) do 3,5 proc. (technologiczny Nasdaq). W górę szły też indeksy europejskie, niemiecki DAX i francuski CAC40 niecały 1 proc. Podobnie było w Warszawie z WIG20. Na rynku walutowym na wartości zyskiwał dolar, który poszedł w górę o 1 proc. wobec złotego - kosztuje 3,80 zł.
O osiągnięciu porozumienie informuje sekretarz skarbu Stanów Zjednoczonych Scott Bessent. Reuters cytuje także oświadczenie chińskiego ministerstwa handlu, które poinformowało, że Pekin i Waszyngton zobowiązały się podjąć działania ws. ceł do 14 maja. Bessent dodał, że "wypracowano dobry mechanizm, który pozwoli uniknąć eskalacji w przyszłości". - To bardzo pozytywna wiadomość dla gospodarek obu krajów i dla gospodarki światowej. Inwestorzy będą znacznie mniej zaniepokojeni szkodami dla globalnych łańcuchów dostaw w krótkim okresie - komentuje w rozmowie z Reutersem Zhiwei Zhang z Pinpoint Asset Managment.
Ekspert podkreśla przy tym, iż trzeba "pamiętać, że to tylko trzymiesięczna tymczasowa redukcja taryf". - To początek długiego procesu. Obie strony prawdopodobnie spędzą miesiące, aby dojść do porozumienia i wypracować ostateczną umowę handlową - dodaje. Z kolei Arne Petimezas z amsterdamskiej AFS Group podkreśla, że "tak ostry zwrot USA w sprawie taryf w poniedziałkowy poranek jest nie lada zaskoczeniem". "Giełdy szaleją, ale tysiące producentów i importerów, którzy żyli w rozpaczy ten miesiąc, już nigdy pewności nie odzyskają" - komentuje z kolei na platformie X Jakub Jakóbowski z Ośrodka Studiów Wschodnich.
Amerykańska i chińska delegacja prowadziły rozmowy ws. ceł w Genewie przez cały weekend. Po pierwszym dniu negocjacji Donald Trump stwierdził, że strony wynegocjowały "całkowity reset w przyjazny, ale konstruktywny sposób". Prezydent USA w rozmowach nie brał udziału. Stany Zjednoczone reprezentowali m.in. sekretarz skarbu Scott Bessent i przedstawiciel do spraw handlu Jamieson Greer. Ze strony chińskiej w Szwajcarii obecny był m.in. wicepremier He Lifeng.
Zobacz także: Pekin rozpycha się na Morzu Południowochińskim. Więcej w tekście pt. "Chiny chwalą się przejęciem strategicznej rafy. Pierwsza taka sytuacja od lat. Biały Dom wydał komunikat".
Źródła:Bloomberg, Reuters, "Financial Times".