Nie będzie ubezpieczeń za rzepak zniszczony przez przymrozki. Ubezpieczyciele znaleźli innego winnego

Niedawne przymrozki doprowadziły do ogromnych strat w uprawach rzepaku. Jednak często ubezpieczyciele nie są chętni do wypłaty odszkodowań, twierdząc, że winna jest nie niska temperatura, a żerujący na roślinie chrząszcz chowacz.
pole rzepaku
fot. Beata Kitowska / Agencja Wyborcza.pl

Przymrozki zniszczyły uprawy rzepaku

Straty w plantacjach rzepaku po wczesnomajowych przymrozkach są wyjątkowo duże. W niektórych regionach kraju dochodzą nawet do 50 proc. Kwitnący rzepak szczególnie mocno ucierpiał na północy kraju - na Warmii, Mazurach, Podlasiu i całym Pomorzu odnotowano uszkodzenia całych kwiatostanów. W wielu przypadkach konieczne będzie przesianie plantacji.

Katastrofalna sytuacja w uprawach

- Rzepaki są u nas w katastrofalnym stanie. Aż tak źle nie było nigdy na naszym terenie. Nie dość, że zostały uszkodzone w bardzo dużym stopniu przez przymrozki (ok. 40-50 proc. strat), to jeszcze jest potężna susza i problem z wilgotnością gleby. Jakiekolwiek przesiewanie czegokolwiek nie ma więc żadnego sensu - powiedział tygodnikowi "Poradnik Rolniczy" Mirosław Ignaszak, wiceprezes Zachodniopomorskiej Izby Rolniczej. Duże straty zanotowano również w pszenicy.

Zobacz wideo Paulina Sobiesiak-Penszko: Na rolnikach najlepiej zarabiają handlowcy

Ubezpieczyciele winią chowacza

Ubezpieczyciele uważają, że znają wyjaśnienie problemów z uprawami i że za straty wcale nie są odpowiedzialne przymrozki, a chrząszcz chowacz. Jak przyznaje radca prawny Przemysław Królicki, notorycznie dochodzi do odmowy wypłaty świadczenia. Za powód firmy ubezpieczeniowe podają też błędy w ochronie roślin. W takiej sytuacji rolnicy mogą składać wnioski o zabezpieczenie dowodu do sądu, co może się okazać bardzo istotne przy późniejszej walce o odszkodowanie. - Bardzo duży przymrozek, około -8 st. C albo i więcej zniszczył kilkaset hektarów w okolicy Bielska Podlaskiego. A ubezpieczyciel twierdzi, że to robota chowacza i odwraca kota ogonem. Rolnicy, którzy są właścicielami tych upraw, są załamani. Ubezpieczyciel każe im teraz czekać dwa tygodnie na powtórne oględziny, aż kwiaty opadną - zauważa Hubert Ojdana, rolnik z Podlasia i Ruchu Młodych Farmerów w tygodniku "Poradnik Rolniczy".

Przymrozek to niejedyny problem

Rolnicy czują się sfrustrowani, szczególnie że do przymrozków dochodzą inne problemy. 18 kwietnia na Lubelszczyźnie wielu rolników straciło plony z powodu gradu. Opad nastąpił jednak w okresie 14-dniowej karencji polisy, nie otrzymają więc odszkodowania. Do kłopotów dochodzi też susza, która w wielu miejscach jak np. na Opolszczyźnie jest najgorsza od dekady.

Czytaj też: 
Pudzian stracił wiśnie. "Wszystko czarne". Zimna Zośka uderzyła w sadowników

Źródła: Tygodnik Poradnik Rolnicz
y, WP

Więcej o: