Ośmiolatka dostała rachunek z DPS-u. Ma płacić 2 tys. zł za dziadka. "Nie zna go"

Kuriozalna sytuacja w Łodzi. Wnuczka musi opłacić pobyt swojego dziadka w DPS-ie, mimo że nawet go nie zna. Rząd zapowiada legislacyjną interwencję.
Ośmiolatka dostała rachunek z DPS. Musi zapłacić 2 tys. zł za dziadka
Fot. Adam Stępień / Agencja Wyborcza.pl // Facebook: TVN

Dzieci dostają dziwne pisma z łódzkiego MOPS-u

Piotr Kowalski z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej (MOPS) w Łodzi w rozmowie z TVN-em przyznał, że rocznie wysyłanych jest kilka pism do dzieci z żądaniem pokrycia pobytu ich babci lub dziadka w Domu Pomocy Społecznej (DPS). - Jesteśmy zobowiązani ustawą o pomocy społecznej ustalać wysokość odpłatności dla wszystkich członków rodziny - tłumaczy Piotr Kowalski. Jednym z dzieci, które dostają tego typu pisma, jest ośmioletnia Wiktoria.

Nie zna dziadka, ale musi płacić

1955 złotych miesięcznie za pobyt swojego dziadka w DPS-ie miałaby płacić ośmiolatka z Łodzi. Jej mama zmarła na raka, więc jest najbliższą rodziną, żyjącego dziadka, który mieszka w miejscu, gdzie pobyt kosztuje 6 tys. zł miesięcznie. On sam takich pieniędzy nie ma, więc zgłoszono się do krewnych. Sytuacja jest tym bardziej szokująca, że wspominany mężczyzna 20 lat temu rozstał się z babcią Wiktorii i założył nową rodzinę. Od tego czasu miał mniej interesować się matką Wiktorii i swoją wnuczką. Od kilku lat nie mają kontaktu, a Wiktoria swojego dziadka właściwie nie zna. Mimo to - do niej trafiło pismo z MOPS-u, by opłacić jego pobyt w DPS. 

Zobacz wideo Policja uruchomiła swoją tajną broń i obserwowała kierowców z powietrza

Wiktoria nie płaci, choć jest "ale"

Zgodnie z prawem, gdy osobiste dochody krewnego nie wystarczają, nie musi on pokrywać kosztów pobytu. Korzystając z tego przepisu, Wiktoria w zeszłym roku nie musiała płacić za dziadka, ale pisma domagające się tej opłaty dostaje i będzie dostawać. Każdego roku należy sprawdzać, czy dochody nie wzrosły. - Rok temu pani poinformowała mnie, że najlepiej będzie, jak będę zbierał faktury z całego roku, które wydaję na Wiktorię. Oprócz tego, że jestem samotnym ojcem, mam swoje obowiązki. Mam jeszcze prowadzić biuro rachunkowe dla MOPS? - oburzał się jej ojciec na te przepisy.

Idą zmiany 

Za sprawą TVN-u sprawa zrobiła się głośna. Monika Horna-Cieślak, rzeczniczka praw dziecka przyznała, że "przepis jest krzywdzący" i powinna powstać "nowelizacja, która by zmierzała do tego, żeby całkowicie wykreślić małoletnich z kręgu osób zobowiązanych do pokrywania kosztów". Katarzyna Nowakowska, wiceministra rodziny, pracy i polityki społecznej również przyznała, że rząd widzi tę lukę w przepisach i przygotowana jest jego zmiana. 

DPS-y znikną?

Pomysł likwidacji DPS-ów przedstawił niedawno Łukasz Krasoń, wiceminister rodziny pracy i polityki społecznej. - Ja jestem wielkim przeciwnikiem instytucjonalnego wsparcia. Powiem to wprost. Moim zdaniem trzeba jasno sobie powiedzieć, że domy pomocy społecznej to jest coś, co być może sprawdzało się kiedyś - mówił w Radiu Zet. - Chciałbym od razu też uspokoić tych, którzy sobie może teraz myślą: "Tak będziemy zamykać DPS-y, co my z tymi ludźmi zrobimy". To oczywiście musi być proces, niech się to zadzieje w ciągu 10 czy 15 lat, ale powiedzmy sobie, w Polsce chcemy w tym kierunku iść - dodawał. 

Przeczytaj też: Mapa pokazała prawdę o Polsce. Tyle mamy pieniędzy do wydania. "Sytuacja się poprawiła". Dane GUS.

Źródła: TVN, Radio Zet

Więcej o: