Wydamy 200 miliardów euro rocznie, będą nowe podatki. Pierwszy "wojenny" budżet UE

"Zielone" wydatki trochę wyszły z mody, za to te na wojsko mocno zyskały na popularności. A do tego są jeszcze stałe punkty programu, jak przede wszystkim ogromne pule na rolnictwo i regiony. Co się stanie z budżetem UE?
Ursula von der Leyen, szefowa Komisji Europejskiej
Fot. REUTERS/Justin Tallis

Komisja Europejska (KE) w najbliższą środę 16 lipca pokaże swój projekt nowego unijnego budżetu. To tak zwane wieloletnie ramy finansowe (WRF) na lata 2028-2034. Jest trochę przecieków (o nich za chwilę), choć kluczowe liczby utrzymywane są w tajemnicy do samego końca. Można się jednak spodziewać, że wielkość budżetu będzie z grubsza taka sama. Tyle że pomysły na wydatki puchną. I co teraz?

Nadchodzi nowy wielki budżet UE

Doniesienia wskazują, że wydatki budżetu zostaną na poziomie około 1 proc. unijnego PKB, co oznacza, że jako UE możemy wydawać około 200 miliardów euro rocznie - szacują ekonomiści PKO BP. Ale obok stałych pozycji pojawiła się pilna potrzeba zwiększenia środków przeznaczanych na bezpieczeństwo (obronność). Do tego trzeba spłacać dług zaciągnięty przez Brukselę w czasie pandemii - do utworzenia funduszu ratunkowego. To około 25-30 miliardów euro rocznie. W ostatnich dniach słyszymy o różnych pomysłach na zabezpieczenie środków na te te wszystkie wydatki.

Zobacz wideo Czy Kanada dołączy do Unii Europejskiej? To możliwe!

 Pojawiły się przecieki, że KE rozważa połączenie w ramach programowania Wspólnej Polityki Rolnej (WPR) i polityki spójności. Nie jest też wykluczony pomysł przesunięcia części środków z rolnictwa i rozwoju regionalnego (około 20 proc.) na obronność i nowe technologie (zauważają to ekonomiści PKO BP w dzisiejszym porannym komentarzu). 

To jest pierwszy budżet długofalowy czasu wojny i on musi mieć w sobie również wydatki zbrojeniowe, ale nie kosztem kohezji [polityki spójności - red.], nie kosztem polityki rolnej

- mówi agencji Newseria europoseł Janusz Lewandowski. - Nam najbardziej zależy na tym, żeby bronić tradycyjnej polityki spójności i polityki rolnej, bo tu jesteśmy największymi beneficjentami i prawdopodobnie będziemy nimi do roku 2034 - dodaje.

Janusz Lewandowski w przeszłości był unijnym komisarzem ds. programowania finansowego i budżetu (lata 2010-2015). Teraz komisarzem ds. budżetu także jest Polak, Piotr Serafin. - Unia była skrajnie pacyfistyczna, ale wojna sprawiła, że nasza suwerenność strategiczna przy niepewności co do gwarancji amerykańskich wymaga też wymiaru militarnego, który wprost jest zabroniony w budżecie, ale można go finansować poza budżetem. To jest zadanie Piotra Serafina, który się głowi, jak to zrobić, żeby nie naruszyć zasad traktatowych - mówi Newserii Lewandowski

Nikt nie chce cięć

Takie przesunięcia między poszczególnymi programami nie będą łatwe. Nie zgadzać się z nimi mogą poszczególni komisarze, państwa, grupy europosłów a także obywateli. Rolnicy już się szykują. Obawiają się cięć w budżecie na politykę rolną i uprzedzająco ostrzegają przed protestami (a potrafią protestować, co kilkanaście miesięcy temu widzieliśmy). "Mam traktor i jestem gotowy" - stwierdził Massimiliano Giansanti, szef lobby rolniczego Copa, którego cytował w ubiegłym tygodniu portal "Politico". Wspólna Polityka Rolna to ogromne pieniądze, blisko jedna trzecia unijnego budżetu. 

W zeszłym tygodniu emocje wśród zainteresowanych budził też pomysł przekazywania środków dla regionów do rządów (to również duża część budżetu UE, około 30 proc.) oraz uzależniania ich od wypełniania reform. To wywołało obawy, że m.in. biedniejsze regiony będą poszkodowane przy takim centralnym rozdzielaniu unijnych środków. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula odrzuciła jednak te doniesienia. 

Nowe podatki? 

Bruksela ma jeszcze inne pomysły. By pokryć wydatki związane ze spłatą wspólnego długu, zaciągniętego na pakiet ratunkowy dla gospodarki w czasie pandemii, rozważa wprowadzenie nowych rozwiązań podatkowych. Wśród nich jest podatek dla firm działających w UE, których obroty netto wynoszą 50 milionów euro lub więcej - donosił o tym "Financial Times". Im większy obrót, tym większy podatek dana firma miałaby płacić. W przeciekach pojawiły się jeszcze dwie nowe daniny do unijnego budżetu: na odpady elektryczne i wyroby tytoniowe. Wprowadzenie tych pomysłów nie będzie jednak łatwe, bo musiałyby się na nie zgodzić wszystkie unijne państwa (27). 

Co z "zielonymi" wydatkami? 

I jest jeszcze kwestia pieniędzy przeznaczanych na walkę o zahamowanie zmian klimatycznych. Wcześniej Unia zgodziła się na to, by przynajmniej 30 proc. wydatków przeznaczane były na cele klimatyczne. Tyle że ta agenda ma coraz mniejszą popularność, szczególnie od czasu pandemii, a potem wojny w Ukrainie, które podbiły inne wydatki. Nie jest to też zasada lubiana przez prawicowe siły polityczne - a właśnie takie partie w ostatnich latach wzrosły w siłę, w różnych krajach. 

"Zazielenienie" unijnej gospodarki było jednym z głównych celów Ursuli von der Leyen, ale w szeregach komisarzy głosy się rozjeżdżają. Komisarz ds. klimatu, Teresa Ribera, która jest hiszpańską socjalistką, broni oczywiście przynajmniej zachowania (choć najlepiej zwiększenia) owych 30 proc. Jednak komisarz ds. budżetu Piotr Serafin chciałby pójść w przeciwnym kierunku - zauważa "Politico"

Uchwalenie Wieloletnich Ram Finansowych to trudny i długotrwały proces. Do środy Komisja Europejska musi osiągnąć zgodę we własnym gronie co do kształtu nowej unijnej "siedmiolatki" (możliwe, że ta zgoda już jest). Potem prezentuje swój projekt, a następnie toczą się negocjacje, które mogą potrwać dwa lata. Na budżet musi zgodzić się (jednomyślnie) Rada UE oraz Parlament Europejski. Na koniec musi go zatwierdzić każde unijne państwo. 

Więcej o: