W ramach umowy opiewającej na 23 miliardy dolarów porty miały zostać kupione przez amerykański koncern BlacRock oraz mająca siedzibę w Genewie Mediterranean Shipping Company (MSC). Wstępną umowę w tej sprawie podpisano w marcu. Tymczasem, jak podaje "The Wall Street Journal", chińscy urzędnicy poinformowali BlackRock, MSC i CK Hutchison, że jeśli Cosco nie zostanie włączone do umowy, Pekin podejmie kroki mające na celu zablokowanie sprzedaży portów przez hongkońską firmę.
Agencja Reutera przypomina, że CK Hutchison, firma magnata Li Ka-shinga, ogłosiła w marcu, że sprzeda swoje 80 proc. udziałów w sektorze portowym, obejmującym 43 porty w 23 krajach. Polska Agencja Prasowa podkreśla, że pomysł sprzedaży portów przez CK Hutchison pojawił się w kontekście presji ze strony Donalda Trumpa, który wiele razy krytykował obecność chińskich firm w rejonie Kanału Panamskiego. Amerykański prezydent sugerował, że Pekin dąży do przejęcia kontroli nad tym strategicznym szlakiem.
Przypomnijmy, że Chińczycy są w 33 portach w Europie, są też w Gdyni, a na ich miejsce mieli wejść Amerykanie z BlackRock. Jak mówił w marcowej rozmowie z Next.gazeta.pl Konrad Popławski z Ośrodka Studiów Wschodnich, już wówczas "ze strony Pekinu już pojawiły się pomrukiwania, wskazujące, że władze kraju nie są zadowolone z tej transakcji". Więcej na ten temat pisaliśmy w artykule poniżej:
Jak podaje "WSJ", teraz Chiny miały polecić państwowym spółkom zamrożenie współpracy z CK Hutchison oraz innymi firmami powiązanymi z rodziną hongkońskiego miliardera. - Chiny zawsze stanowczo sprzeciwiały się stosowaniu przymusu ekonomicznego, hegemonii, zastraszania i naruszaniu uzasadnionych praw i interesów innych krajów - powiedział Lin Jian, rzecznik chińskiego resortu spraw zagranicznych, cytowany przez Agencję Reutera. "WSJ" podaje, że BlackRock, MSC i Hutchison są otwarte na przejęcie udziałów przez Cosco.
Zobacz także: Wzrost PKB Chin wygląda lepiej, niż się spodziewano. Więcej w tekście pt. "Chiny zaskoczyły, jest lekko na plus. Ale Donald Trump miesza".
Źródła:"The Wall Street Journal", Reuters, PAP, Next.gazeta.pl