Rząd bierze się za PKS-y. "Kopiowanie rozwiązań z Czech i Słowacji"

Będzie nowelizacja ustawy o transporcie zbiorowym. Projekt przygotowało Ministerstwo Infrastruktury. Nawiązuje on do powołanego w 2019 r. Funduszu rozwoju przewozów autobusowych, zwanego programem "PKS+".
Dworzec kolejowy i autobusowy w Gryfinie - zdjęcie ilustracyjne
Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Wyborcza.pl

Rząd bierze się za wykluczenie komunikacyjne

Z tym problemem nie potrafią sobie poradzić kolejne rządy. Chodzi o wykluczenie komunikacyjne. Ostatnio próbowało Prawo i Sprawiedliwość, teraz bierze się za to rząd Donalda Tuska. Jak podaje portal money.pl, rząd chce zmodyfikować fundusz powołany za rządów PiS i skupić się na wypełnieniu obszarów wykluczonych komunikacyjnie. 

Geolokalizacja autobusów, kary i dopłaty 

Ma pojawić się się obowiązek geolokalizacji autobusów, a także kary dla przewoźników i samorządowców za nierespektowanie przepisów. W projekcie jest także zapisana maksymalna stawka 3 zł dopłaty do wozokilometra, tak jak w poprzedniej wersji Funduszu. Paweł Rydzyński, prezes Stowarzyszenia Ekonomiki Transportu (SET) jest jednak przekonany, że pójdzie ona w górę. - Widzimy, jak rosną koszty, to pewne - dodaje w rozmowie z money.pl. Projekt resortu infrastruktury zakłada, że firmy z dopłatami do przewozów nie powinny dysponować pojazdami starszymi niż 20-letnie, a w przyszłości - 15-letnie.

Zobacz wideo Jan Latkowski: Partie w czasie kampanii proponowały rozwiązania podobne do biletu za 50 zł

Marszałkowie województw dostaną nowe zadania

Ministerstwo Infrastruktury podkreśla, że do tej pory przy tworzeniu planów transportowych marszałkowie województw natrafiali na problemy. Chodziło o to, że samorządy nie dosyłały sprawozdań, a część z tych, która trafiła do urzędów, zawierała niekompletne dane. Zapisane w projekcie kary mają to zmienić - 1 tys. zł od gminy i kolejne 2 tys. zł za niereagowanie na wezwanie. Marszałkowie województw mają otrzymać większe kompetencje. To oni będą dysponować pieniędzmi na dopłaty do przewozów. Mają też zająć się koordynacją i integracją przewozów. Na poziomie ustawy zostaną zagwarantowane połączenia pomiędzy miastem stanowiącym siedzibę wojewody i sejmiku województwa a miejscowościami stanowiącymi siedziby władz powiatów (w obrębie województwa) oraz miedzy miejscowościami stanowiącymi siedziby władz gmin wchodzących w skład danego powiatu a miejscowością z siedzibą władz tego powiatu.

"To kopiowanie rozwiązań z Czech i Słowacji"

PiS wprowadzał swoją wersję "PKS+", a teraz mamy twórcze rozwinięcie tego w dobrym kierunku. Był to pierwszy w przypadku transportu autobusowego taki program - komentuje Paweł Rydzyński. Ekspert dodaje, że niedociągnięciem w tamtej inicjatywie okazała się dobrowolność funduszu. - Jeśli samorządowi zależało, to wnioskował o środki, jeśli nie, to tego nie czynił - wyjaśnia. W zmianach, które proponuje obecny rząd, podoba mu się to, że kładzie się nacisk na władze w regionach. Są też - jego zdaniem - minusy. - Moim zdaniem nie jest to idealne rozwiązanie - województwa to duże ośrodki. To kopiowanie rozwiązań z Czech i Słowacji, ale tam są inne proporcje - mówi ekspert. Według niego, "bardziej efektywne byłoby, gdyby organizowały to silnie oddziałujące na siebie związki powiatów". - Ale w tych warunkach zostanie oparcie się na województwach" - podsumowuje Paweł Rydzyński. 

Zobacz także: Co z transportem publicznym w Polsce? Więcej w tekście pt. "Dwie bardzo smutne mapy. Tak wygląda wykluczenie transportowe. 'Przecież nie każdy ma samochód'"

Źródło:money.pl

Więcej o: