- Niemiecka gospodarka poczuje straty, ale tak jak w Niemczech i całej Unii, tak i w USA będziemy widzieć skutki tej polityki handlowej - zapowiada Friedrich Merz przewidując kolejne odsłony celnego konfliktu. Kanclerz Niemiec przyznaje, że "15 procent amerykańskiego cła w porównaniu z zerową stawką dla importu do Unii Europejskiej, stanowi znaczne obciążenie dla nastawionej na eksport gospodarki Niemiec". Przedstawiciele biznesu wysyłają jeszcze mocniej alarmujące sygnały. - Na koniec negocjacji dostaliśmy cios - skomentowała Tanja Gönner dla Politico. Prezeska Związku Niemieckiego Przemysłu twierdzi, że firmy będzie to kosztować dużo pieniędzy, które wolałyby efektywnie wydać gdzie indziej.
Yasmin Fahimi, szefowa niemieckiej centrali związkowej apeluje do kanclerza o zwołanie szczytu branży samochodowej z udziałem producentów, dostawców i pracowników gałęzi przemysłu, która jeszcze przed cłami znalazła się w głębokim kryzysie. Prezeska Niemieckiego Towarzystwa Branży Motoryzacyjnej, Hildegarda Muller ostrzegła, że 15-procentowe cła w USA na ich towary, będą kosztować branżę miliardy dolarów rocznie. Volkswagen zrewidował już zresztą prognozy sprzedaży, po tym, jak przez cła stracił 1,5 mld dolarów w pierwszej połowie 2025 roku.
Sektor motoryzacyjny prawdopodobnie najmocniej odczuje efekt ceł. A że przez kryzys nie jest w stanie już bardziej wziąć na siebie więcej kosztów, ceny europejskich samochodów w USA skoczą co najmniej o 10 proc. - twierdzi Gary Hufbauer, starszy pracownika naukowy w Peterson Institute for International Economics.
Czytaj też: Bruksela może wyciągnąć "handlową bazookę". Francja gotowa nacisnąć "czerwony przycisk"
Źródła: IAR, USA Today