"Blue collars" nadchodzą. Ciekawa zmiana na rynku pracy

Maria Mazurek
Wzrost bezrobocia, choć wygląda niepokojąco, da się wyjaśnić czynnikami de facto jednorazowymi, a eksperci określają go jako "szum". To jednak wcale nie znaczy, że rynku pracy w Polsce nie dotykają inne zmiany.
Praca (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Stopa bezrobocia w lipcu wzrosła do 5,4 proc. - a jeszcze całkiem niedawno, wiosną tego roku, widzieliśmy poziomy w okolicach rekordowo niskich 5 proc. Ekonomiści uspokajają: to efekt zmian w urzędach pracy - kryteria statusu osoby bezrobotnej zostały poluzowane, co wpłynęło na statystyki. Jeśli chodzi o bezrobocie, wskaźnik dla Polski wciąż jest niski. Ale sytuacja na rynku pracy się zmienia, o czym dobrze wiedzą ci, którzy zarabiają na pośredniczeniu między potencjalnymi pracodawcami a pracownikami. 

Coraz więcej ofert pracy w dwóch kategoriach

Grupa Pracuj podała we wtorek wyniki finansowe za drugi kwartał i całe pierwsze półrocze 2025 r. W omówieniu raportu można znaleźć ciekawe uwagi. Ogółem, od początku stycznia do końca czerwca w serwisie Pracuj.pl (to on generuje większość przychodów grupy), pojawiło się 258 tysięcy projektów rekrutacyjnych - o 1,5 proc. więcej niż rok wcześniej. Pracodawców aktywnie korzystających z serwisu było rekordowo dużo, ponad 61 tysięcy (i o 3,3 proc. więcej rok do roku). W samym drugim kwartale przychody grupy z umów z klientami wyniosły 204 mln zł, co oznacza wzrost o 6 proc. rok do roku, ale zysk netto zwiększył się aż o 31 proc., do 56 mln zł. W tym roku Grupa Pracuj spodziewa się jednocyfrowego wzrostu przychodów z serwisów rekrutacyjnych (poza Pracuj.pl to także ukraiński robota.ua) oraz wzrostu "liczby opublikowanych ogłoszeń przy stabilnych cenach - zmiana miksu ogłoszeń z kategorii White, Pink i Blue Collars". 

Zobacz wideo Adrian Zandberg: Płaca minimalna poprawia sytuację małych przedsiębiorców

Niebieskie kołnierzyki na fali wznoszącej

I to właśnie ten ostatni element wydaje się bardzo ciekawy. Pracuj.pl zauważa, że polski rynek pracy wyraźnie, choć nie gwałtownie się zmienia. Wspomniane "kolorowe kołnierzyki" - białe, różowe i niebieskie (z ang. white, pink, blue collars) to zapożyczone pierwotnie z USA określenia dotyczące rodzajów stanowisk. White collars oznacza miejsca pracy, które nie wymagają pracy fizycznej - w uproszczeniu biurowe, dotyczące pracowników umysłowych. Pink collars to zawody z sektora usług, kojarzone z większym odsetkiem zatrudnionych kobiet (jak kosmetyczka, pielęgniarka, sekretarka). Zaś blue collars to pracownicy fizyczni. Jak wyjaśnia spółka, rośnie udział dwóch ostatnich kategorii w ofertach pracy.

W pierwszym półroczu pracownicy fizyczni byli drugą po sprzedawcach najczęściej poszukiwaną przez pracodawców grupą. W serwisie Pracuj.pl w tym okresie opublikowano 66 tysięcy ofert skierowanych do takich pracowników - to blisko 17 proc. wszystkich ofert, nieco większy odsetek niż rok temu.

- Może to być potwierdzeniem wysokiego, stabilnie rosnącego zapotrzebowania na pracowników fizycznych. Jak pokazują badania Pracuj.pl, dla coraz większej grupy kandydatów jest to też świadomy wybór zawodowy, a nie jedynie plan B. W pierwszym półroczu br., spośród wszystkich kliknięć w przycisk "Aplikuj", aplikacje na pracę fizyczną stanowiły już 12 proc. ogółu wobec 10 proc. rok wcześniej - komentuje dla Next.gazeta.pl Rafał Nachyna, dyrektor operacyjny i członek zarządu Grupy Pracuj. Podkreśla, że dane z raportu rynkowego nie są tożsame z liczbą projektów rekrutacyjnych, prezentowaną w raportach okresowych Grupy Pracuj. - Niemniej jednak raport ten kreśli pewne trendy na rynku poprzez działalność i aktywność samego serwisu Pracuj.pl - zaznacza. 

- Duży wpływ na wzrost udziału ofert pracy fizycznej miało wdrożenie e-commerce’owego kanału sprzedaży, który wspiera małe i bardzo małe przedsiębiorstwa w rekrutacjach oraz umacnia pozycję Pracuj.pl w obszarze Blue Collars - pozwalając budować kompleksową ofertę usług na rynku rekrutacji w Polsce. Grupa dba także o przyciągnięcie potencjalnych kandydatów, m.in. poprzez realizowaną w I półroczu br. kampanię marketingową dedykowaną pracownikom fizycznym - dodaje Rafał Nachyna. 

Prezydenckie ryzyko

Rynek pracy przechodzi pewne zmiany, inne niesie czasem polityka. Potężne zaniepokojenie wzbudziło weto prezydenta Karola Nawrockiego do nowelizacji ustawy dotyczącej pomocy obywatelom Ukrainy. Najwięcej emocji budził element tej noweli odnoszący się do 800 plus - prezydent uważa, że świadczenie powinni dostawać tylko Ukraińcy pracujący w naszym kraju. Tyle że ustawa zawierała jeszcze jedną ważną kwestię: przedłużenie legalności pobytu Ukraińców, którzy przyjechali do Polski po 24 lutego 2022 roku - czyli po wybuchu pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę. Przepisy zezwalające na legalny pobyt takich osób wygasają 30 września. Brak szybkiego porozumienia w tej kwestii może doprowadzić do poważnych turbulencji na rynku pracy. 

- Niedobrze się stało, że tego przedłużenia nie ma - powiedział w czasie spotkania z dziennikarzami prezes Grupy Pracuj Przemysław Gacek. - Ja też zakładam - mam przynajmniej taką nadzieję, że rząd z panem prezydentem muszą do jakiejś formy kompromisu dojść. Głównym tematem jest kwestia 800 plus - pan prezydent chciałby, żeby to było skierowane tylko i wyłącznie do osób pracujących, czyli pozostających na rynku pracy. Ja cały czas liczę, że porozumienie nastąpi, że projekt wróci do parlamentu - dodał. - Jeżeli to się nie stanie, to będzie to na pewno miało różnego rodzaju reperkusje, nie będzie miało dobrego wpływu na nasze firmy, sporo Ukraińców w Polsce pracuje - podkreślił Przemysław Gacek.

W podobnym tonie wypowiedział się Krzysztof Inglot, ekspert rynku pracy i założyciel Personnel Service. -Natychmiastowe skutki mogą być bardzo poważne - podkreślił. Zwrócił uwagę, że weto oznacza niepewność dla około miliona Ukraińców w Polsce co do możliwości pracy po 30 września. Ta niepewność dotyczy osób przebywających w naszym kraju na przedłużonych wizach, kartach pobytu i w ramach ruchu bezwizowego.

- Dodatkowo istnieje ryzyko wzrostu antyukraińskich nastrojów i zahamowania procesów integracyjnych. Po stronie gospodarczej widać zagrożenie utraty świadczeń socjalnych przez osoby niepracujące, chaosu w firmach zatrudniających cudzoziemców oraz trudności z dostępnością kadr w kluczowych branżach - budownictwie, usługach czy logistyce. W dłuższej perspektywie stawka jest jeszcze wyższa. Odpływ siły roboczej może obniżyć PKB o kilka procent, zwiększyć koszty rekrutacji i szkoleń, a także zachwiać stabilnością sektorów silnie opartych na pracy migrantów, takich jak rolnictwo czy transport - stwierdził Krzysztof Inglot. 

Maria Mazurek
Więcej o: