Rozpaczliwy apel producentów stali. "Inaczej nie przetrwamy"

Uderzenie przyszło z dwóch stron - od wschodu i od zachodu. W jednej z kluczowych gałęzi przemysłu w Europie zwolniono w zeszłym roku 18 tysięcy ludzi. I jest coraz trudniej. "Przemysł stalowy jest w najgorszej sytuacji spośród wszystkich gałęzi przemysłu UE".
Niemcy, Duisburg, zakłady ThyssenKrupp, jednego z największych producentów stali na świecie. Zdjęcie z września 2020 r.
uslatar, Shutterstock

"Czy chcemy produkować samochody w Europie? Tak czy nie? Czy chcemy je produkować z europejskiej stali? Tak czy nie? A jeśli tego chcemy z wielu powodów… to musimy podjąć pewne decyzje" - mówi dziennikowi "Financial Times" Ilse Henne, dyrektorka w niemieckim Thyssenkrupp. "Potrzebujemy ochrony, [inaczej] nie przetrwamy jako przemysł stalowy" - podkreśla. 

Przemysł stalowy pod ścianą

Chodzi o ochronę przede wszystkim przed wysokimi cłami, nałożonymi na stal eksportowaną do Stanów Zjednoczonych. Od 4 czerwca obowiązują 50-procentowe stawki celne na ten surowiec (oraz aluminium), co oznacza podwojenie wcześniejszych stawek - a już tamte, niższe, budziły emocje. Donald Trump chce ratować (a może raczej wskrzeszać ze zmarłych) amerykański Pas Rdzy (gdzie przed laty kwitł przemysł ciężki). Dla Europy to podwójne uderzenie: nie dość, że wytwarzana na naszym kontynencie stal jest obłożona nowymi cłami przy eksporcie do USA, to jeszcze napływa tutaj tańsza od europejskiej stal z innych regionów świata (głównie chińską) - ta stal, dla której próg wejścia na rynek amerykański stał się zbyt wysoki.

Zobacz wideo Granda z agendą - dlaczego Sikorski nie wie, z czym do Trumpa jedzie Nawrocki?

Konkurencja ze strony Chin była zresztą wyzwaniem dla europejskich producentów jeszcze przed nową odsłoną wojny handlowej administracji Donalda Trumpa. Podobnie jak trzeci, tym razem już wewnętrzny powód kłopotów branży: wysokie ceny energii. Tylko w zeszłym roku europejscy producenci stali zwolnili 18 tysięcy pracowników - do tego między 2009 a 2024 rokiem łącznie 90 tysięcy. Sam Thyssenkrupp jesienią zeszłego roku ogłosił plany zwolnienia 11 tysięcy osób i zamknięcia dwóch swoich zakładów.  

Co zrobi Bruksela? 

Europejscy producenci chcą, by UE nałożyła cła na cały import stali - na wzór wprowadzonych przez USA. 10 państw unijnych, w tym Francja, Włochy i Hiszpania wskazywały wcześniej na konieczność wprowadzenia 50-procentowej taryfy na stal powyżej określonej wielkości importu, tak, by zmniejszyć go o połowę. Jak przytacza "FT", w ubiegłym roku Unia Europejska importowała 28 milionów ton stali, czyli jedną czwartą sprzedaży ogółem. 

"Jest wysoce wątpliwe, aby Stany Zjednoczone przyznały jakiekolwiek [kontyngenty taryfowe] lub znaczące zwolnienia w najbliższej przyszłości, jeśli w ogóle. [...] W rzeczywistości przemysł stalowy UE jest w najgorszej sytuacji spośród wszystkich gałęzi przemysłu UE" - napisał Eurofer (Europejska Konfederacja Przemysłu Żelaza i Stali) w liście do szefowej KE Ursuli von der Leyen, do którego dotarł "Financial Times". 

Przedstawiciel biura prasowego KE przekazał, że Komisja zamierza przyjąć regulacje ograniczające import stali do UE do końca tego kwartału. 

Więcej o: