Wskaźnik cen i towarów konsumpcyjnych, czyli inflacja CPI, wyniósł we wrześniu 2,9 proc. rok do roku. To znaczy, że właśnie przeciętnie o tyle - o 2,9 proc. - ceny towarów i usług, które kupujemy, wzrosły we wrześniu w porównaniu z wrześniem ubiegłego roku.
Sierpniowa inflacja wynosiła 2,9 proc., a oczekiwania ekonomistów na wrzesień wahały się w przedziale 2,9-3,2 proc. ze średnią 3,0 proc. Dzisiaj opublikowany odczyt jest więc nieco niższy od spodziewanego i dokładnie taki, jak przed miesiącem. W ujęciu miesięcznym wskaźnik się nie zmienił - prognozy rynkowe zakładały w tym przypadku wzrost o 0,2 proc.
Ponieważ to wstępne dane, nie mamy jeszcze pełnych informacji dotyczących składowych wskaźnika. Znamy tylko trzy główne kategorie cenowe. I tak żywność i napoje bezalkoholowe podrożały o 4,2 proc. rok do roku, a w ujęciu miesiąc do miesiąca potaniały o 0,5 proc. - i to właśnie wskazywane jest (np. przez ekonomistów mBanku) jako główne zaskoczenie w danych. Ceny nośników energii były o 2,4 proc. wyższe (w skali miesiąca o 0,2 proc.), a paliw do prywatnych środków transportu niższe o 4,9 proc. (ten spadek w ujęciu miesięcznym wyniósł 0,4 proc.).
Eksperci spodziewali się lekkiego wzrostu inflacji z racji tak zwanego efektu bazy na cenach paliw. Tymczasem niespodzianka dotycząca cen żywności ten efekt zniosła.
Utrzymująca się na relatywnie niskich poziomach (i to w dodatku w zakresie odchyleń celu inflacyjnego NBP) to argument dla Rady Polityki Pieniężnej za obniżką stóp procentowych. Czy RPP zdecyduje się na to w październiku? Ekonomiści ING uważają na przykład, że mimo wszystko na niższe stopy procentowe poczekamy do listopada, choć inflacja w kolejnych miesiącach nadal powinna spadać.
Argumentem za cięciami jest też podpisanie przez prezydenta Karola Nawrockiego ustawy o bonie ciepłowniczym i zamrożeniu cen prądu (na poziomie 500 zł za MWh) dla gospodarstw domowych na ostatni kwartał tego roku. Prezes NBP Adam Glapiński wielokrotnie podkreślał, że wzrost cen energii jest jednym z ryzyk dla inflacji.
Diabeł jednak tkwi w szczegółach. "Istotne jest to, że cała niespodzianka skumulowała się w cenach żywności, a inflacja bazowa pozostaje wyżej (3,1-3,2 proc. r/r we wrześniu). Podsumowując: główna figura z dzisiejszego odczytu trochę nas przybliża do cięcia stóp już w październiku, ale jego struktura już zupełnie nie" - zauważają ekonomiści Pekao SA.
O co tutaj chodzi? Inflacja bazowa (na razie szacowana przez ekspertów, bo oficjalny wskaźnik dopiero poznamy), o której tutaj mowa, to miara wskaźnika inflacji z wyłączeniem cen żywności i energii - najbardziej zmiennych i podatnych na czynniki zewnętrzne (jak pogoda czy sytuacja geopolityczna). To bazowa pokazuje, jak bardzo "lepka", uporczywa jest inflacja i to ona sugeruje, czy polityka monetarna banku centralnego działa. Także na nią bardzo uważnie patrzy RPP. Utrzymująca się na podwyższonym poziomie inflacja bazowa (w sierpniu było to 3,2 proc.) może działać zniechęcająco na Radę.
W tym roku RPP obniżała stopy procentowe trzy razy. Ostatni raz we wrześniu. Główna stopa procentowa wynosi obecnie 4,75 proc. Najbliższa decyzja Rady w tym zakresie w przyszłą środę, 8 października.