Prezydent Władimir Putin podpisał we wtorek dekret umożliwiający przyspieszoną sprzedaż aktywów państwowych w ramach specjalnej procedury. Ma on na celu "przyspieszenie sprzedaży różnych firm, zarówno rosyjskich, jak i zagranicznych". Źródło Bloomberga przekazało, że jeśli Unia Europejska zacznie przejmować rosyjskie aktywa, Moskwa może odpowiedzieć symetrycznymi środkami.
W Rosji nadal działają setki zachodnich firm - od bankowości po dobra konsumpcyjne, w tym UniCredit, Raiffeisen Bank International, PepsiCo Inc. czy Mondelez International Inc. Dekret Putina przewiduje m.in., że wyceny przedsprzedażowe majątku nie mogą trwać dłużej niż 10 dni i przyspieszona ma być także rejestracja własności. Do obsługi takich transakcji wyznaczono państwowy Promsvyazbank. W dekrecie podkreślono, że zmiany są odpowiedzią na sankcje wobec Rosji.
Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow w środę nazwał plan UE dotyczący aktywów "nielegalnym przejęciem rosyjskiego mienia, kradzieżą". "Putin ostrzegł, że globalny porządek finansowy zostanie podważony, jeśli Zachód podejmie działania mające na celu przejęcie rosyjskich aktywów zablokowanych w odpowiedzi na jego inwazję na Ukrainę w lutym 2022 r." - podkreśla Bloomberg.
Przypomnijmy, że Unia Europejska rozważa finansowanie Ukrainy walczącej z Rosją. Chodzi o tzw. pożyczkę reparacyjną w wysokości 140 mld euro, która miałaby być sfinansowana z zamrożonych rosyjskich aktywów. - Nie konfiskujemy ich. Ukraina spłaci pożyczkę jeśli Rosja wypłaci reparacje. Agresor musi być pociągnięty do odpowiedzialności - podkreślała szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. Coraz więcej krajów popiera ten pomysł, ale sceptyczna jest Belgia.
Większość z zamrożonych w UE aktywów Banku Centralnego Rosji jest na kontach belgijskiej firmy Euroclear. Władze w Brukseli obawiają się rosyjskich pozwów i chcą gwarancji, że nie zostaną z tym problemem same. - Belgia nie może być jedynym państwem członkowskim, które ponosi ryzyko. To ryzyko musi być przerzucone także na pozostałe kraje - podkreślała Ursula von der Leyen. Te zapewnienia jeszcze nie przekonały Belgii, wątpliwości zgłosiły też Francja i Węgry.
Zobacz także: Paliwowe kłopoty na okupowanym Krymie. Więcej w tekście pt. "Restrykcje paliwowe na Krymie. Wprowadzono limity cenowe i ograniczono sprzedaż benzyny".
Źródła:Bloomberg, IAR