"W latach 2025-2030 średnie roczne tempo realnego wzrostu PKB ma się znaleźć na poziomie ok. 3 proc., co będzie największą dynamiką z dużych krajów UE" - napisał na X Andrzej Kubisiak z Polskiego Instytutu Ekonomicznego. Jak wyliczył PIE, w ciągu tych pięciu lat skumulowany wzrost PKB ma wynieść w Polsce 18,6 proc., podczas gdy średnia w strefie euro prognozowana jest na 9 proc., a wzrost Niemiec - na 5,6 proc.
Nasza gospodarka rozwija się nawet szybciej, niż się wydawało. GUS na początku października skorygował realny wzrost PKB w 2024 roku z 2,9 do 3 proc. Zmiana wynikała z trzech czynników:
Polska obok Chin jest najszybciej rosnącą gospodarką na świecie. "W latach 1995-2024 realny PKB Polski zwiększył się o 221 proc., co plasuje kraj w gronie liderów wzrostu gospodarczego w Unii Europejskiej, w której średni skumulowany przyrost wyniósł 69,9 proc. Według prognoz MFW, po spowolnieniu w 2023 r. (do 0,2 proc.), Polska odzyskała dynamikę wzrostu i w 2024 r. osiągnęła 2,9 proc., a w latach 2025-2030 średnie roczne tempo ma się utrzymać na tym samym poziomie. Choć obecnie Polska pozostaje jedną z najbardziej odpornych gospodarek regionu, łącząc stabilny wzrost z poprawiającą się równowagą makroekonomiczną, to zachowanie konkurencyjności w dłuższej perspektywie będzie wymagało dalszych inwestycji w produktywność, innowacje i kapitał ludzki" - pisze Piotr Kamiński w Tygodniku Gospodarczym 45/2025 od PIE.
Polskę regularnie chwalą też zagraniczne media, jak choćby Deutsche Welle w artykule z 20 października. Jacob Funk Kirkegaard, starszy pracownik naukowy w Peterson Institute for International Economics, stwierdził w nim, że choć sukces Polski w pewnym stopniu powtórzył się w innych wschodnich państwach UE i państwach bałtyckich, to największą różnicą okazała się wielkość kraju. Katarzyna Rzentarzewska, główna analityczka makroekonomiczna ds. Europy Środkowej i Wschodniej w Erste Group podkreśliła natomiast w DW, że kluczową rolę odegrała integracja z Unią Europejską, NATO i strefą Schengen, choć nie omieszkała wspomnieć również o znaczeniu funduszy, które otrzymaliśmy od Wspólnoty. Również Maciej Bukowski z Wydziału Nauk Ekonomicznych na Uniwersytecie Warszawskim udowadniał niedawno na X, że nasz kraj po dołączeniu do UE bardziej niż na dotacjach skorzystał na dostępie do unijnych instytucji, o czym więcej w poniższym artykule.
Tak szybki rozwój w ostatnich trzech dekadach sprawił, że Polska już w 2023 roku wskoczyła do grona 20 państw o największym PKB na świecie, choć był to wynik ówczesnych kursów walut. Nasz kraj jednak ugruntował swoją pozycję w ostatnich kilkunastych miesiącach i w tym roku trafił do grona gospodarek bilionowych, których na świecie jest tylko 20, licząc z Polską. Na początku września Radosław Sikorski poinformował, że w związku z tym zabiegał, by Polska została zaproszona do grupy G20.
Piotr Kuczyński, główny analityk Domu Inwestycyjnego Xelion uważa jednak, że szanse na akces są nikłe, mimo rozmiarów naszej gospodarki. To istotny, ale nie rozstrzygający argument dla G20. Dlatego też w grupie są Argentyna czy RPA, które pod względem gospodarczym są od nas mniejsze. Formalnie nie ma warunków, jakie trzeba spełnić, by zostać przyjętym do G20. Akces to raczej wynik działań i powiązań politycznych. Ale oprócz rozmiarów gospodarki liczy się reprezentacja krajów z każdego kontynentu. A do grupy należą już Niemcy, Francja oraz Włochy, a także Unia Europejska. - Gdyby tam dorzucić jeszcze Polskę, to byłby zdecydowany nadmiar krajów z Europy - mówi Kuczyński.
W G20 jest 19 państw i dwie grupy regionalne: UE oraz Unia Afrykańska. Łącznie członkowie grupy odpowiadają za 85 proc. światowego PKB i 75 globalnego handlu, a także niemal 2/3 ludności świata.