Mleczarnia w Myszkowie połączyła się 1 stycznia 2025 roku z Okręgową Spółdzielnią Mleczarską w Łowiczu. Miał to być sposób na ocalenie zakładu i wzmocnienie jego pozycji na rynku. Ostatecznie mleczarni nie udało się uratować. Oznacza to utratę pracy dla 60 zatrudnionych osób, a skutki upadku odczuje także ponad 1000 współpracowników. - Mogę powiedzieć jedno: na pewno nie tak miało się to wszystko skończyć - stwierdził Zbigniew Sikorski, przewodniczący Rady Krajowej Sekcji Przemysłu Mleczarskiego, Spirytusowego i Koncentratów Spożywczych NSZZ "S".
Jak wyjaśnił Sikorski, działania, które mogłyby uratować mleczarnię, zostały podjęte zbyt późno. - Komisja Zakładowa NSZZ "Solidarność" Mleczarni w Myszkowie, zanim doszło do połączenia z Łowiczem, wielokrotnie informowała o złej sytuacji i działaniach poprzedniego zarządu. Przykre jest to, że dopiero pod sam koniec samodzielnego funkcjonowania tej mleczarni te sygnały dotarły do Rady Nadzorczej. W mojej ocenie było już wtedy za późno, by uratować mleczarnię jako samodzielny podmiot. Doszło do połączenia z Łowiczem, przy czym ze strony spółdzielni w Łowiczu składano wiele obietnic. Dla członków zakładowej Solidarności oraz pracowników była to nadzieja na utrzymanie zakładu i jego dalsze funkcjonowanie - powiedział działacz "Solidarności".
Porozumienie o rozpoczęciu zwolnień grupowych podpisała ostatecznie z pracodawcą Organizacja Zakładowa NSZZ "S" OSM Łowicz. Wcześniej pojawiły się kontrowersje związane z utrudnianiem działalności związkowej. - Przykre jest to, że Zarząd OSM Łowicz w fazie negocjacji z Zarządem OSM utrudniał Komisji Oddziałowej NSZZ "Solidarność" z Myszkowa wykonywanie swojej działalności związkowej zgodnie z prawem, poprzez decydowanie wedle swojego uznania, co jest doraźną czynnością związkową, a co nią nie jest - zauważył Sikorski. Jego zdaniem "brakuje realnych reform" w funkcjonowaniu spółdzielni mleczarskich, a związkowców zwracających uwagę na złe zarządzanie spotykają nieprzyjemności.
Z kolei, jak donosi gazetamszykowska.pl, jednym z powodów upadku mleczarni miały być kradzieże. W maju 2025 roku zarząd OSM Łowicz złożył zawiadomienie w Prokuraturze Rejonowej w Myszkowie o możliwości popełnienia przestępstwa przywłaszczenia pieniędzy z kasy i kont OSM Myszków. Przez 20 lat miało to być ponad 680 tys. zł.
"Od 28 stycznia 2025 członkowie OSM Myszków stali się członkami, współwłaścicielami OSM Łowicz. I się zaczęło. OSM Łowicz przejrzała dokładnie księgowość OSM Myszków z kilkudziesięciu lat i zapewne doszli do wniosku, że w Myszkowie przez dziesiątki lat ktoś kradł. Podejrzenie pada na kasjerkę/księgową, ale czy to możliwe, żeby w spółdzielni kradła tylko jedna osoba, czy też w całkowitej niewiedzy kolejnych prezesów?" - zastanawia się portal.
Czytaj też: Aż 740 osób do zwolnienia. Apel do akcjonariuszy giganta. "To realne zagrożenie dla miasta"