Ostro na linii Niemcy-Francja. Szybko ostudzono zapędy Macrona. "Odwraca uwagę"

Ostatnie dni nie są dobre dla francusko-niemieckich relacji. Niemcy odcięły się od wypowiedzi prezydenta Francji Emmanuela Macrona i chcą storpedować projekt, o który zabiegają Francuzi.
Kanclerz Niemiec Merz i premier Rumunii Bolojan odbywają konferencję prasową w Berlinie.
Fot. REUTERS/Liesa Johannssen

Rząd kanclerza Niemiec Friedricha Merza odrzucił apel prezydenta Francji Emmanuela Macrona o utworzenie wspólnego programu pożyczkowego - poinformował serwis Politico. Francuski polityk wzywał do tego w głośnym wywiadzie udzielonym sześciu redakcjom. Stwierdził w nim, że Europa mierzy się z podwójnym kryzysem: "chińskim tsunami w handlu międzynarodowym oraz amerykańską niestabilnością". Przekonywał, że właśnie euroobligacje pozwoliłyby Unii inwestować na dużą skalę i zakończyć - jak to ujął - "hegemonię amerykańskiego dolara". 

Niemcy i Francja mają inne pomysły. Będą gorące dyskusje?

Wystarczyło kilka godzin od tego wywiadu, a z Berlina usłyszano głośne "nie". Anonimowy członek niemieckiego rządu powiedział w rozmowie z Politico, że "to prawda, że potrzebujemy więcej inwestycji, ale należy to uwzględnić w kontekście Wieloletnich Ram Finansowych". Miał na myśli unijny budżet na lata 2028-2034, który jest obecnie negocjowany. Ta dyskusja pojawia się tuż przed tym, jak unijni przywódcy na czwartkowym (12 lutego) szczycie w Brukseli będą rozmawiali o wzmocnieniu unijnej gospodarki. -Uważamy, że biorąc pod uwagę program szczytu, trochę to odwraca uwagę od głównego celu, czyli od tego, że mamy problem z produktywnością - zauważał niemiecki urzędnik. 

Nadmierne zadłużenie Europy nie jest bezkosztowe - przyznał Niemiec. Podczas szczytu reprezentacja tego kraju ma zaproponować, by państwa członkowskie skupiły się na "pogłębieniu jednolitego rynku, zwiększeniu umów handlowych i szybszemu ich zawieranie oraz działaniu na rzecz ograniczenia biurokracji". Z kolei francuska administracja za cel postawiła sobie, aby uzyskać zapewnienie, że publiczne pieniądze na priorytety, takie jak obronność, technologia i modernizacja infrastruktury, będą wydawane przede wszystkim u europejskich dostawców. 

Zobacz wideo Bazuka handlowa - mocny instrument UE

Upada inicjatywa przygotowana przez lata?

Administracje Niemiec i Francji dzieli nie tylko pogląd na przyszłość Europy. Czarne chmury gromadzą się nad ich niegdyś wspólnym projektem "myśliwca przyszłości". To samolot szóstej generacji, który miał być głównym elementem projektu nowego systemu bojowego SCAF, realizowanego przez Francję, Niemcy i Hiszpanię.

Media informują jednak, że Berlin rozważa wycofanie się z projektu na rzecz konkurencyjnego programu realizowanego przez Włochy, Wielką Brytanię i Japonię. Kanclerz Friedrich Merz miał omawiać ten scenariusz z premier Giorgią Meloni. W reakcji na te doniesienia Pałac Elizejski potwierdził przywiązanie Francji do projektu i zaprzeczył, jakoby istniały oficjalne sygnały zmiany stanowiska Niemiec. "Le Parisien" informuje jednak, że prezydent Emmanuel Macron zwrócił się bezpośrednio do kanclerza Merza z prośbą o wyjaśnienie jego stanowiska.

"Program jest martwy - wszyscy o tym wiedzą, ale nikt nie chce tego powiedzieć" - tak według Politico miał wypowiedzieć się francuski parlamentarzysta znający się na temacie. Źródła portalu w Paryżu i Berlinie potwierdzają, że zakończenie programu jest bardzo prawdopodobne. We Francji podkreśla się, że taki scenariusz byłby poważnym ciosem dla Emmanuela Macrona, który zainicjował program SCAF dziewięć lat temu wspólnie z ówczesną kanclerz Angelą Merkel. Projekt od miesięcy tkwi w impasie z powodu sporów dotyczących podziału kompetencji i przywództwa w programie.

Przeczytaj też: "Emmanuel Macron ostro: starcie z USA jest pewne. Taki ma plan dla Europy".

Więcej o: