Podatek zdrowotny zamiast składki zdrowotnej? Taki pomysł promuje Lewica. Przedstawiła go nawet ministrowi finansów i gospodarki Andrzejowi Domańskiemu oraz ministerce zdrowia Jolancie Sobierańskiej-Grendzie. Jeden z senatorów Lewicy, który brał udział w tym spotkaniu, zdradził jednak, że o ile ministerka zdrowia wyraziła "bardzo przychylne zainteresowanie tym, żeby w systemie pojawiło się więcej pieniędzy i jest to coś, czego ona oczekuje", tak minister finansów tego nie zrobił.
- Minister Domański jednoznacznie powiedział, że wchodzi z nami w dialog, będzie nam zadawał pytania, będzie też przekazywał nam dane, o które poprosimy, natomiast nie ma w tej chwili poparcia z jego strony dla tego projektu - mówił Wojciech Konieczny, cytowany przez wnp.pl. Wkrótce na jego pytania ma odpowiedzieć Lewica. Andrzej Domański przyznał w rozmowie z Polsatem, że rozmawiał z Lewicą na ten temat, bo "jego rola i szacunek tego wymagają", ale wyraźnie podkreślał, że to nie jest idea "rządu ani Ministerstwa Finansów".
Podatek zdrowotny, według propozycji Lewicy, wynosiłby 12 proc. Kwota wolna od podatku byłaby na poziomie 30 tys. zł rocznie dla wszystkich podatników (w tym przedsiębiorców). "To daje dla 90 proc. obywateli największą obniżkę obciążeń zdrowotnych od lat" - przekonuje Lewica. Do tego ochrona zdrowia byłaby finansowana z podatku "tłuszczowego" (od produktów takich jak słone przekąski, gotowa żywność i słodycze) oraz większej akcyzy na alkohol. W ten sposób mielibyśmy uzyskać 2 biliony zł więcej dla NFZ w ciągu 10 lat oraz wzrost finansowania służby zdrowia do 9 proc. PKB.
Rzecznik Lewicy Łukasz Michnik w rozmowie z Radiem Zet pod koniec zeszłego roku wyjaśniał, że najwięcej zapłaciliby najlepiej zarabiający. - Od poziomu kilkunastu tysięcy złotych miesięcznie. Przy minimalnej stawce, czyli ok. 4600 brutto ten podatek zdrowotny będzie ok. 200 złotych mniejszym obciążeniem, niż dziś składka - tłumaczył. Przyznał też, że rolnicy zapłacą więcej, bo będą traktowani jak każdy inny przedsiębiorca. - Rolnicy to są przedsiębiorcy rolni, więc nie widzimy powodów, żeby mieli płacić mniej. Mali i średni przedsiębiorcy płaciliby mniej, duzi przedsiębiorcy więcej - wskazywał.
W uzasadnieniu swojego pomysłu Lewica podkreślała, że "podatek będzie prostym, ale i sprawiedliwym narzędziem, które przysłuży się ochronie zdrowia. Sprawiedliwy szczególnie dla osób, które dzisiaj dokładają się do budżetu najwięcej - dla pracowników i mikroprzedsiębiorców. Nie może być tak, że na barkach osób, które w naszym kraju zarabiają najmniej, stoi ochrona zdrowia".
Przeczytaj też: Orban przegra wybory? Ten wykres mówi wszystko. "Widzą to nawet Węgrzy".