Egipt przykręca prąd. To skutek wojny na Bliskim Wschodzie. "Efekt motyla"

Egipt został zmuszony do wprowadzenia ograniczeń w korzystaniu z energii elektrycznej, a także do importu ropy z Libii. To kolejne pokłosie toczącej się już ponad miesiąc wojny na Bliskim Wschodzie.
Zamknięte sklepy w Kairze
Fot. REUTERS/Mohamed Abd El Ghany

Egipt zdecydował się na import około 1,2 mln baryłek ropy z Libii na miesiąc. Ma to zabezpieczyć surowiec w związku z zakłóceniem linii dostaw z Bliskiego Wschodu. Dotychczas sprowadzano od 1 do 2 milionów baryłek ropy naftowej z Kuwejtu, jednak główna tamtejsza firma naftowa Kuwait Petroleum Corporation została zmuszona do wstrzymania dostaw z powodu blokady cieśniny Ormuz.

Problem z energią elektryczną

To nie jedyna decyzja rządu. W ramach tymczasowych działań związanych z kryzysem energetycznym sklepy oraz restauracje w Egipcie zostały zobowiązane do wcześniejszego zamykania się. Lokale handlowe i gastronomiczne będą musiały to zrobić o godz. 21, a nakaz będzie obowiązywał przez cały miesiąc. Władze poleciły również przyciemnianie przydrożnych reklam oraz oświetlenia miejskiego. Urzędnicy będą też musieli przez jeden dzień w tygodniu wykonywać pracę zdalnie.

Zobacz wideo Kolejne dni wojny z Iranem będą "decydujące" – mówi szef Pentagonu Pete Hegseth, który ujawnił, że w weekend odwiedził wojska amerykańskie na Bliskim Wschodzie

Ograniczenia szczególnie zaniepokoiły tamtejszych przedsiębiorców. W Kairze i innych dużych miastach działalność wieczorami, a nawet nocą, stanowi ważną część przychodu. Dotyczy to zwłaszcza kawiarni i sklepów, z których chętnie korzystają turyści. Jak podało Associated Press, może to oznaczać konieczność redukcji zatrudnienia oraz straty na poziomie 40 proc.

Rząd chce ratować turystykę

Wielu mieszkańców podważa sens takich działań. - Zamiast siedzieć w kawiarni z kilkudziesięcioma facetami i patrzeć w jeden ekran, każdy z nas siedzi teraz w domu i razem włączamy dziesiątki ekranów - powiedział PAP Hosam z Kairu. - To jest efekt motyla: Iran zamyka Ormuz, a ja nie mogę wyjść wieczorem na sziszę w mojej dzielnicy – dodał.

Rząd jednak próbuje ratować turystykę i dopływ obcej waluty do budżetu dlatego z ograniczeń wyłączono najchętniej odwiedzane miejscowości takie jak Hurghada, Szarm el-Szejk, Marsa Alam, Luksor i Asuan.

Jak zaznaczył premier Egiptu Mostafa Madbuli, zastosowane środki są niezbędne, by uniknąć dalszych podwyżek cen paliw, które w marcu wzrosły już o 30 proc. Według części ekonomistów dalszy wzrost cen mógłby doprowadzić do niepokojów społecznych w tym kraju. Choć są też głosy, że restrykcje związane z wcześniejszym zamykaniem punktów handlowych mogą sprawić, że koszty społeczne i gospodarcze będą wyższe niż korzyści związane z oszczędnością energii.

Egipt produkuje około 70 proc. niezbędnej mu ropy (ok. 19 mln baryłek miesięcznie) jednak pozostałe 30 proc. musi importować. Przy obecnych cenach to duże obciążenie dla finansów państwa, szczególnie że wychodzi ono z kryzysu gospodarczego lat 2023-2024.

Czytaj też: "FT": Amerykański sekretarz obrony chciał zarabiać na wojnie? Dziwne transakcje tuż przed wybuchem

Więcej o: