80 proc. Polaków uważa, że państwo powinno wprowadzić urzędowe ceny maksymalne na paliwa do końca 2026 r. Przeciwnego zdania jest 20 proc. badanych - tak wynika z wtorkowego sondażu Instytutu Badań Pollster na zlecenie "Super Expressu".
Rozwiązanie to wprowadzano jako reakcję na wysokie ceny paliw spowodowane wojną na Bliskim Wschodzie i zakłóceń w transporcie ropy naftowej.
Łącznie 80 proc. ankietowanych opowiedziało się za utrzymaniem urzędowych cen maksymalnych paliw do końca br. Po 40 proc. ankietowanych wybrało odpowiedź "raczej tak" i "zdecydowanie tak". Przeciwnego zdania było natomiast 20 proc. badanych - 13 proc. odpowiedziało "raczej nie", a 7 proc. "zdecydowanie nie". W wynikach pominięte zostały osoby niezdecydowane.
Badanie Instytutu Badań Pollster dla "Super Expressu" zrealizowano w dniach 2-3 kwietnia na próbie 1011 dorosłych osób.
Ministerstwo Finansów od początku informowało jednak, że to "rozwiązanie czasowe". Stawka podatku VAT na paliwa została obniżona z 23 proc. do 8 proc. do 30 kwietnia 2026 r., a akcyzę na wybrane paliwa pomniejszono o 28-29 groszy na litrze do 15 kwietnia. Każdy dzień obowiązywania tych działań osłonowych to gigantyczne koszty dla budżetu.
Obniżki VAT na paliwa to ok. 930 mln zł, a obniżka akcyzy to ok. 400 mln. Co więcej, Rada Fiskalna podliczyła, że obecnie za pewne można uznać koszty w wysokości ok. 1,25 mld zł (cały miesiąc niższego VAT i pół miesiąca niższej akcyzy).
"Każdy miesiąc obowiązywania zmian powoduje wzrost deficytu sektora instytucji rządowych i samorządowych o ok. 0,04 proc. PKB" - czytamy w wydanym przez Radę komunikacie.
Z ich prognoz wynika, że przedłużenie pakietu pomocowego do końca roku oznaczałoby dalszy wzrost deficytu o 0,37 proc. PKB - i prawdopodobnie nowelizację budżetu.
Takiego scenariusza nie można jednak wykluczyć. Jak pokazał omawiany sondaż, tego oczekują Polacy. Furtkę dla takiego rozwiązania zostawił też rząd. Minister energii Miłosz Motyka w rozmowie z Polskim Radiem zapowiadał, że program będzie obowiązywał "tak długo, jak będzie potrzeba".
Dopytywany, co będzie w sytuacji, w której cena ropy na rynkach światowych nadal będzie rosła i utrzymywała się na wysokim poziomie przez dłuższy czas, odpowiedział, że będzie wówczas "zwolennikiem utrzymania takiego pakietu". Decyzje w tej sprawie mają być podejmowane na bieżąco na poziomie rządowym.
W ocenie Rady Fiskalnej instrumenty wprowadzane jako nadzwyczajne i krótkoterminowe bywają wielokrotnie przedłużane z powodów politycznych. Po ich wdrożeniu powrót do poprzednich stawek jest bowiem odbierany społecznie jako podwyżka cen, a nie jako zakończenie nadzwyczajnej interwencji. Dlatego w ich ocenie istnieje ryzyko wystąpienia trudność z późniejszym wycofaniem pakietu CPN, co oznaczałoby "kumulację kosztów fiskalnych i utrzymywanie zniekształceń na rynku paliw".
Przeczytaj też: "Im dłużej trwa wojna, tym czarniejsze scenariusze. Wiceprezes ARP nie wyklucza kolejnych działań osłonowych".