Maksymalne ceny paliw do końca roku? Tego chcą Polacy. Minister Motyka zabrał głos

Jeśli rząd wsłucha się w oczekiwania Polaków, maksymalne ceny paliw mogą zostać z nami na długo. Zostawiono już furtkę do przedłużenia działań pomocowych. Problem? Miliardowe straty budżetu państwa.
Tankowanie na stacji benzynowej Orlen w Lublinie, 31 marca 2026 r.
Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

80 proc. Polaków uważa, że państwo powinno wprowadzić urzędowe ceny maksymalne na paliwa do końca 2026 r. Przeciwnego zdania jest 20 proc. badanych - tak wynika z wtorkowego sondażu Instytutu Badań Pollster na zlecenie "Super Expressu".

Rozwiązanie to wprowadzano jako reakcję na wysokie ceny paliw spowodowane wojną na Bliskim Wschodzie i zakłóceń w transporcie ropy naftowej. 

Polacy chcą niższych cen paliw

Łącznie 80 proc. ankietowanych opowiedziało się  za utrzymaniem urzędowych cen maksymalnych paliw do końca br. Po 40 proc. ankietowanych wybrało odpowiedź "raczej tak" i "zdecydowanie tak". Przeciwnego zdania było natomiast 20 proc. badanych - 13 proc. odpowiedziało "raczej nie", a 7 proc. "zdecydowanie nie". W wynikach pominięte zostały osoby niezdecydowane.

Badanie Instytutu Badań Pollster dla "Super Expressu" zrealizowano w dniach 2-3 kwietnia na próbie 1011 dorosłych osób.

Zobacz wideo Tusk zachęca do tankowania, a paliwa może zabraknąć

Tańsze paliwa kosztują nas fortunę

Ministerstwo Finansów od początku informowało jednak, że to "rozwiązanie czasowe". Stawka podatku VAT na paliwa została obniżona z 23 proc. do 8 proc. do  30 kwietnia 2026 r., a akcyzę na wybrane paliwa pomniejszono o 28-29 groszy na litrze do 15 kwietnia. Każdy dzień obowiązywania tych działań osłonowych to gigantyczne koszty dla budżetu. 

Obniżki VAT na paliwa to ok. 930 mln zł, a obniżka akcyzy to ok. 400 mln. Co więcej, Rada Fiskalna podliczyła, że obecnie za pewne można uznać koszty w wysokości ok. 1,25 mld zł (cały miesiąc niższego VAT i pół miesiąca niższej akcyzy).

"Każdy miesiąc obowiązywania zmian powoduje wzrost deficytu sektora instytucji rządowych i samorządowych o ok. 0,04 proc. PKB" - czytamy w wydanym przez Radę komunikacie.

Z ich prognoz wynika, że przedłużenie pakietu pomocowego do końca roku oznaczałoby dalszy wzrost deficytu o 0,37 proc. PKB - i prawdopodobnie nowelizację budżetu. 

Rząd nie wyklucza przedłużenia działań pomocowych

Takiego scenariusza nie można jednak wykluczyć. Jak pokazał omawiany sondaż, tego oczekują Polacy. Furtkę dla takiego rozwiązania zostawił też rząd. Minister energii Miłosz Motyka w rozmowie z Polskim Radiem zapowiadał, że program będzie obowiązywał "tak długo, jak będzie potrzeba". 

Dopytywany, co będzie w sytuacji, w której cena ropy na rynkach światowych nadal będzie rosła i utrzymywała się na wysokim poziomie przez dłuższy czas, odpowiedział, że będzie wówczas "zwolennikiem utrzymania takiego pakietu". Decyzje w tej sprawie mają być podejmowane na bieżąco na poziomie rządowym.

W ocenie Rady Fiskalnej instrumenty wprowadzane jako nadzwyczajne i krótkoterminowe bywają wielokrotnie przedłużane z powodów politycznych. Po ich wdrożeniu powrót do poprzednich stawek jest bowiem odbierany społecznie jako podwyżka cen, a nie jako zakończenie nadzwyczajnej interwencji. Dlatego w ich ocenie istnieje ryzyko wystąpienia trudność z późniejszym wycofaniem pakietu CPN, co oznaczałoby "kumulację kosztów fiskalnych i utrzymywanie zniekształceń na rynku paliw".

Przeczytaj też: "Im dłużej trwa wojna, tym czarniejsze scenariusze. Wiceprezes ARP nie wyklucza kolejnych działań osłonowych".

Więcej o: