Tekst był aktualizowany
Amerykańska blokada cieśniny Ormuz rozpoczęła się w poniedziałek po południu czasu polskiego. Stany Zjednoczone ogłosiły ją w odpowiedzi na fiasko negocjacji z Iranem. Mimo to dziennikarze śledzący ruch statków w rejonie Zatoki Perskiej donoszą, że ten wciąż trwa.
Trzy tankowce, które jako pierwsze, próbowały przeprawić się przez cieśninę Ormuz po ogłoszeniu blokady przez USA, właśnie ją przepłynęły - podała rano czasu polskiego we wtorek amerykańska agencja Bloomberg.
Wszystkie trzy wypłynęły już na otwarte wody.
Pierwszy ze statków, które pokonały cieśninę, to New Future pływający pod flagą Wysp Marschalla, jednego z państw Oceanii. Kolejny to Aurora (pływa pod banderą panamską). Trzeci to New Sunshine pod banderą Wietnamu, który z kolei skutecznie przedostał się do zatoki i zmierza w kierunku miasta Szardża w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
Początkowo wydawało się, że mniej szczęścia będzie miał tankowiec Rich Starry, który pływa pod banderą Malawi i który w poniedziałek wydawał się zawracać w okolicach wyspy Qeshm w Iranie. Jak jednak podała we wtorek agencja Reuters, ostatecznie udało mu się przepłynąć cieśninę. Jego właścicielem jest Shanghai Xuanrun Shipping Co Ltd.
Firma została objęta sankcjami za współpracę z Iranem, przedostanie się tankowca przez cieśninę sugeruje więc problemy ze skutecznością amerykańskiej blokady.
Według obserwacji Reutersa rejsy kontynuują także tankowiec Peace Gulf (bandera Panamy), który zmierza do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, oraz Murlikishan, który płynie do Iraku (ma tam załadować olej opałowy). Agencja podaje, że te tankowce zazwyczaj przewoziły irańską ropę.
Jednocześnie, jak podaje we wtorek "The Financial Times", rejsy zakończą wkrótce ostatnie tankowce, które opuściły cieśninę przed eskalacją konfliktu. Ich dotarcie do rafinerii w Malezji i Australii planowane jest na 20 kwietnia. Wcześniej w tym tygodniu ostatnie tankowce, które opuściły region przed jego blokadą przez Iran, dotarły m.in. do Kopenhagi. W tym tygodniu ostatnia dostawa ropy ma dotrzeć także do Los Angeles.
Minister energii USA Chris Wright przyznał, że dopóki przez cieśninę Ormuz nie będzie mogła przepływać znacząca liczba statków, ceny ropy pozostaną wysokie i może dojść do ich kolejnego wzrostu. - W bardzo długiej perspektywie na pewno ceny spadną, ale dopóki nie będzie znaczącego ruchu statków przez cieśninę Ormuz, będziemy obserwować wysokie ceny, a może nawet ich wzrost - powiedział minister.
Jego zdaniem ceny ropy osiągną "szczytowe" wartości w ciągu najbliższych kilku tygodni. Eksperci prognozują nawet 150 dolarów za baryłkę.