Zmęczenie, wymioty, ataki paniki. Wirtualna rzeczywistość jako tortura?

Adam Bednarek
Wirtualna rzeczywistość ma swoje mroczne strony. Długotrwałe przebywanie w świecie wykreowanym przez gogle VR po prostu boli. Czy ktoś to wykorzysta?

25 godzin z goglami VR założonymi na głowę. Uruchomiona tylko jedna aplikacja, bez możliwości wyłączenia lub zrobienia sobie przerwy. Nawet w trakcie korzystania z ubikacji czy podczas jedzenia sprzęt nie może zostać zdjęty. Bardzo szybko pojawia się znudzenie. Po kilku godzinach problemem jest nie tylko znużenie, ale też stan zdrowia. Przewidywano bóle głowy, drgawki, możliwe były ataki paniki. Pierwszą poważną konsekwencją ciągłego przebywania w świecie VR były wymioty.

Wirtualna rzeczywistość, prawdziwy ból

Choć to wszystko brzmi jak tortura, to jest tylko opisem próby ustanowienia rekordu Guinnessa. Derek Westerman przez 25 godzin musiał przebywać w wirtualnej rzeczywistości, mając na głowie gogle HTC Vive. Cel udało się osiągnąć i Westerman może pochwalić się rekordem. Nieoficjalny wciąż należy jednak do Thorstena Wiedemanna, który gogli VR nie zdejmował przez 48 godzin. Robił przerwy na sen, ale nawet wtedy miał włączoną specjalną, "senną” aplikację. Wiedemann nie wymiotował jak Westerman, ale po ponad dobie miał atak paniki.

 

Pierwsi rekordziści chcą przejść do historii, ale przy okazji sprawdzają granice organizmu. Na ile można sobie pozwolić, co stanie się, gdy przedawkujemy wirtualną rzeczywistość. Pierwsze efekty są niepokojące. Ciało się broni, są wymioty, ataki paniki. Po wszystkim człowiek czuje się wyczerpany, a na dodatek ma problem z powrotem do prawdziwej rzeczywistość. Derek Westerman wciąż miał wrażenie, że to jeszcze świat wykreowany przez gogle VR.

Skojarzenie jest proste - kara. Tortura.

Nie trzeba przemocy, żeby wydobyć informacje lub "wymierzyć sprawiedliwość”. Ze wspomnień przetrzymywanych dowiedzieliśmy się, że w kontrolowanych przez Amerykanów więzieniach, skazanym lub podejrzanym o terroryzm puszczano z maksymalną głośnością lub na słuchawkach Eminema, heavy metal, Dr. Dre czy Bee Gees. - To był najgorszy rodzaj tortur, z jakimi miałem do czynienia - mówił jeden z więźniów, opisując katowanie go za pomocą piosenki z Ulicy Sezamkowej. Te metody wykorzystywano m.in. w Guantanamo, Iraku czy Afganistanie.  

Czemu akurat muzyka, a nie zwykły hałas? Czy zamiast metalu lub popu nie lepsze byłyby nagrania jeszcze bardziej męczące, jak wycie syreny, wiercenie i tym podobne nieprzyjemne dźwięki? Profesor Suzanne Cusick zajmująca się muzyką wykorzystywaną w trakcie tortur, cytowana w tekście "Dręczyć muzyką", wyjaśniała powód:

Poza tym dla niektórych muzułmanów to grzech słuchać choćby tylko instrumentalnej muzyki. Zmuszanie tych więźniów do tego przez długi czas realizuje strategię kulturowego upokarzania. A w samej muzyce znajdują oczywiście odzwierciedlenie popkulturowe preferencje średnich i dolnych warstw amerykańskiego społeczeństwa.

Wykorzystanie wirtualnej rzeczywistości na więźniach nie tylko wydaje prawdopodobne, ale jest też całkiem logiczne. VR pod tym względem może okazać się dużo skuteczniejsze. Nie tylko wywołuje ból fizyczny, ale też sprawia, że osoba dręczona będzie miała wrażenie, że znajduje się w przedstawianym jej świecie. Mając gogle VR na głowie efekt "zatracenia" jest dużo większy niż w przypadku zwykłego filmu. I, co jest bardzo prawdopodobne, ofiara nie będzie mogła się później odnaleźć, o czym mówił Derek Westerman. Będzie się zastanawiała, czy jego cela jest prawdziwa, czy nie. Czy kat nadchodzi, czy to tylko efekt "przetrzymywania" w świecie wirtualnej rzeczywistości. 

"Torturować” można na różne sposoby. Pokazywać rzeczy, których skazany/ofiara się boi. Albo raz po raz odgrywać zbrodnie, których dokonał, ale tym razem to nie on jest sprawcą.

Wyobraźcie sobie, że taki zapętlony filmik was "otacza”. Że jesteście w nim - bo przecież właśnie to powoduje wirtualna rzeczywistość. Skoro od oglądania tego na komputerze można zwariować, to jaki efekt da się osiągnąć w goglach VR:

 

Wirtualna rzeczywistość może zastępować izolatkę. Gogle VR wyświetlą małe, ciasne, klaustrofobiczne pomieszczenie. O tym, czy jest to przekonujące, przekonać możemy się sami. Aplikacja 6x9 "zamyka” nas w celi, o tytułowych wymiarach. Widzimy, jak niewiele miejsca mamy, jak wszystko nas otacza, ściska.

 

Z jednej strony to tortura, ale z drugiej - świetna lekcja wychowawcza. Zobacz, co cię czeka, jeśli dalej będziesz łamał prawo. Wirtualna rzeczywistość to narzędzie, które zapewne zostanie wykorzystane na tysiąc różnych sposobów. Profilaktyka może pomóc: w szkołach, aresztach, poprawczakach.

Czy ktoś będzie chciał tworzyć takie aplikacje, wiedząc, że mogą zostać wykorzystane do torturowania ludzi? To pytanie retoryczne. W artykule "Dręczyć muzyką” przytoczono przykład lidera zespołu Metallica, który był dumny, że to jego twórczość pomaga w walce z terrorystami. Zapewne twórcy VR również będą doszukiwać się bohaterskich motywów w swoim działaniu.

 

Więcej o: