Pożar w Samsungu trwa. Syn prezesa ma pomóc rozwiązać problem z Galaxy Note 7

Robert Kędzierski
Samsung wciąż musi mierzyć się z kryzysem wizerunkowym wywołanym problemami z najnowszym smartfonem Galaxy Note 7. Ten "pożar" ma ugasić syn obecnego prezesa koreańskiego giganta - Jay Y. Lee.

Zachodnie media opublikowały w ostatnim czasie kolejne doniesienia dotyczące oparzeń wywołanych awarią smartfonu Galaxy Note 7. Jeden z klientów miał doznać poważnego poparzenia nogi. W drugim przypadku doszło do poparzeń ręki u sześcioletniego chłopca. The Next Web wyjaśnia, że telefon wybuchł mu w ręce. Najwyraźniej do części użytkowników nie dotarł jeszcze oficjalny komunikat producenta, w którym wzywa on do zaniechania korzystania z Note 7.

Niektóre źródła donoszą, że w związku z tą sytuacją Samsung podjął decyzję o zdalnej dezaktywacji wszystkich zagrożonych telefon do 30 września br. Z przekazanych nam informacji wynika jednak, że doniesienia te nie są zgodne z prawdą, a zdalna dezaktywacja dotyczyła jedynie niektórych urządzeń dostępnych na rynku francuskim.

Czytaj też: Złodzieje wykorzystują zamieszanie wokół abonamentu. Rozsyłają takie pisma. To oszustwo!

Akumulator w Galaxy Note 7 może eksplodowaćAkumulator w Galaxy Note 7 może eksplodować Fot. za TheNextWeb

Syn prezesa ma pomóc rozwiązać problem

Pożar wywołany kolejnymi szokującymi doniesieniami ma pomóc ugasić Jay Y. Lee, syn długoletniego prezesa firmy. Lee, określany przez media jako pewny sukcesor w Samsungu, obejmie funkcję dyrektora i członka rady nadzorczej. Zdnet wyjaśnia, że Lee przygotowywał się do tej roli już od 2014 r., gdy jego ojciec doznał zawału serca.

Samsung reaguje

Koreański gigant, który produkcję akumulatorów do Note 7 zlecił również swoim podwykonawcom, wezwał konsumentów do zwrócenia wszystkich zakupionych telefonów. Zostaną wymienione na nowe, wolne od wad. 

Warto jednocześnie przypomnieć, że eksplodować czy też zapalić się na skutek zwarcia, przegrzania lub uszkodzenia mechanicznego, mogą wszystkie baterie.