iPhone 7 nie jest być może najbardziej innowacyjnym smartfonem w historii. Z pewnością nie zdefiniuje również na nowo rynku urządzeń mobilnych. To jednak nie przeszkadza Apple w biciu kolejnych rekordów sprzedaży.
Czytaj też: To istne szaleństwo. Przez kilka dni czekają w kolejce po iPhone'a
We wtorek Sprint, jeden z największych operatorów w USA, poinformował, że przedsprzedaż iPhone’a 7 w jego salonach wzrosła niemal czterokrotnie w porównaniu z premierą iPhone’a 6S. Z kolei T-Mobile pochwalił się , że zainteresowanie nowym smartfonem Apple jest niemal czterokrotnie większe niż w przypadku iPhone'a 6, który do tej pory był najpopularniejszym smartfonem w historii sieci.
Te doniesienia ucieszyły inwestorów, którzy - w obliczu pierwszego w historii spadku sprzedaż iPhone’ów - w ostatnim czasie patrzyli na giganta z Cupertino z lekką dozą nieufności. W czwartek akcje Apple na nowojorskiej giełdzie osiągnęły rekordowy w tym roku poziom i są obecnie wyceniane na ponad 115 dolarów, co przekłada się na kapitalizację rynkową na poziomie 620,47 mld dolarów.
Tym samym Apple umocnił się na pozycji najwyżej wycenianej spółki na świecie. Dla porównania, kapitalizacja rynkowa koncernu Alphabet wynosi obecnie 531,57 mld dol., a słynny Microsoft może się pochwalić wyceną na poziomie 446,67 mld dol.
iPhone 7 na sklepowe półki ma trafić 16 września. Teoretycznie. Okazuje się bowiem, że osoby, które w piątek odwiedzą jeden ze sklepów Apple Store, aby nabyć telefon„od ręki”, zostaną prawdopodobnie odesłane z kwitkiem. Powód? Brak towaru.
W środę firma z Cupertino potwierdziła, że pierwsza partia nowych iPhone’ów została niemal w całości wyprzedana. Całkowicie wyczerpano zapasy iPhone’a 7 Plus we wszystkich kolorach, a w przypadku iPhone’a 7 w najbardziej pożądanym obecnie kolorze - jet-black. Być może mniejszy iPhone w innych wersjach kolorystycznych trafi w piątek do otwartej sprzedaży - ale jedynie w niewielkiej liczbie egzemplarzy.
W praktyce oznacza to mniej więcej tyle, że urządzenia będą dostępne jedynie dla osób, które zarezerwowały je wcześniej za pośrednictwem strony internetowej Apple.
„Doceniamy cierpliwości naszych konsumentów i pracujemy ciężko, aby nowy iPhone trafił w ręce każdej zainteresowanej osoby tak szybko jak to tylko możliwe” – uspokaja klientów Trudy Muller, rzecznik prasowy Apple w wydanym oświadczeniu.
Te doniesienia nie zniechęcają jednak najwierniejszych wielbicieli Apple, którzy już od kilkudziesięciu godzin wyczekują pod sklepami Apple Store w San Francisco, Nowym Jorku i Sydney z nadzieją, że uda im się zdobyć wymarzonego iPhone’a już w piątek.