Zakaz handlu w niedziele oddala się. Solidarność: "Nasza cierpliwość powoli się kończy"

Robert Kędzierski
Zakazanie handlu w niedzielę jest jedną z ważnych zmian, które zapowiadał rząd PiS. Jest jednak w zasadzie pewne, że przepisy nie wejdą w życie w przyszłym roku. Powód jest trywialny: czas.

Projekt, który ma wprowadzić zmiany zakazujące - z licznymi wyjątkami - handlu w niedzielę utknął w Sejmie - wyjaśnia Gazeta Prawna. I wszystko wskazuje na to, że uda się go przepchnąć przez drogę legislacyjną przed wakacjami. A to oznacza, że wejście przepisów od stycznia 2018 roku jest w zasadzie wykluczone. Zbyt krótkie vacatio legis uniemożliwi bowiem dostosowanie się pracodawcom do zmian.

Solidarność naciska, rząd zwalnia

Projekt, który znajduje się w Parlamencie od ponad ośmiu miesięcy nie jest projektem rządowym. Napisała go Solidarność. Jej przewodniczący Piotr Duda skomentował spowolnienie prac.

Mam nadzieję, że prace w końcu posuną się szybko do przodu, bo nasza cierpliwość powoli się kończy.

- stwierdził

Tymczasem komisja, do której trafiła ustawa 25 maja odwołała swojego przewodniczącego. I nie powołała nowego. A przed wakacjami posłowie zbiorą się jeszcze tylko dwa razy.  Rząd co prawda udowodnił, że jest  w stanie pracować do późnych godzin nocnych, by zmienić prawo. Zakaz handlu w niedzielę wymaga jednak znacznie więcej pracy i konsultacji. Jedną z przyczyn to liczne wykluczenia, którymi objętych jest kilkadziesiąt różnych branż. Pomimo zakazu pracować mogłyby na przykład niektóre stacje benzynowe, sklepy z dewocjonaliami, apteki etc.

W kwietniu przeciwko wprowadzeniu przepisów w zakładanym kształcie protestował nawet prezes PKN Orlen. Wyjaśniał, że spowodują konieczność zamknięcia 52 proc. stacji MOP przy autostradach i drogach ekspresowych oraz 37 proc. pozostałych.

"Wejście w życie regulacji w projektowanym kształcie spowoduje więc realne trudności w zakupie paliwa w niedzielę" - napisał prezes PKN Orlen Wojciech Jasiński w liście do minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbiety Rafalskiej. "Dla zachowania spójności w systemie obowiązującego prawa zasadne byłoby wprowadzenie wyłączenia dla stacji paliw w ramach procedowanego aktualnie projektu" -

dodał.

Minister Elżbieta Rafalska w wypowiedzi dla PAP dała jasno do zrozumienia, że plany rządu i Solidarności są odmienne. PiS chciałoby zakazywać prac powoli, etapami - na początku obostrzenia miałyby obowiązywać w dwie niedziel miesięcznie. Solidarność chce zmian od razu we wszystkie niedziele. 

Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej z uwagi na roszczenia "S|, która chce poszerzyć zakaz pracy w niedziele na przykład o sortownie i przeładownie. A to ma już wpływ na wiele gałęzi gospodarki i jest trudne do oszacowania. 

Czytaj też: Zakaz handlu w niedzielę w Europie. Mamy dane. 

To jednak nie koniec zmian. Na początku czerwca pisaliśmy, że chce nowej wersji zakazu handlu w niedziele. Miałby być zakazany, ale dopiero po godzinie 13. Z zakazu wyłączone byłyby apteki i stacje benzynowe. 

Wejście zakazu w życie jest jednak możliwe, jednak w późniejszym okresie niż to pierwotnie przewidywano. 

"S" chce ograniczyć handel w niedziele. "Można mówić o kilkudziesięciu tysiącach ludzi, którzy stracą pracę"