Nadciąga rewolucja w branży. Ale czy składane smartfony mają sens?

Na składane smartfony czekamy już od kilku lat i wszystko wskazuje na to, że jesteśmy bliżej niż kiedykolwiek. Ale czy na pewno jest to odpowiedni kierunek rozwoju branży?

Nie ma co oszukiwać, rynek smartfonów od pewnego czasu niemal stoi w miejscu. Co prawda w ostatnich miesiącach producenci znacząco uszczuplili ramki wokół ekranów, ale od dawna nie było w segmencie inteligentnych komórek żadnej rewolucji.

W efekcie niemal wszystkie urządzenia wyglądają dziś bardzo podobnie, a producentom przydałby się pewien impuls. Wszystko wskazuje jednak na to, że już niedługo możemy spodziewać się pierwszej od dawna rewolucji w branży smartfonów.

Nadchodzą składane smartfony

Producenci z Samsungiem na czele już jakiś czas temu przewidzieli, że ekrany w smartfonach nie mogą rosnąć w nieskończoność. Nawet przy braku ramek, telefon z wyświetlaczem o przekątnej 6,5 cala jest bardzo nieporęczny.

Rozwiązaniem miałyby być smartfony, które można rozłożyć, uzyskując urządzenie wielkością zbliżone do małych tabletów. Dotychczas zobaczyliśmy koncept mało znanej chińskiej firmy Royole Corporation oraz wyczekiwany od kilku lat składany smartfon Samsunga. Nad swoimi rozwiązaniami procują jeszcze m.in. Huawei i LG.

FlexPaiFlexPai Royole Corp.

W obu przypadkach mamy do czynienia z mniejszym, poręcznym smartfonem, który wygodnie obsłużymy jedną ręką, a po rozłożeniu otrzymamy wielką przestrzeń roboczą o przekątnej przekraczającej 7 cali.

Czy to w ogóle ma sens?

Pozostaje pytanie, czy elastyczne ekrany to odpowiedni kierunk rozwoju dla smartfonów.

Moim zdaniem każde rozwiązanie, które pozwoli na skorzystanie z wielkiej przestrzeni roboczej w małym urządzeniu jest godne pochwały. Nie bez powodu tablety tak słabo się dziś sprzedają - nie chcemy nosić ze sobą drugiego, przerośniętego smartfona. Wolimy kupić większy telefon.

Zamknięcie wielkiego wyświetlacza w małej i poręcznej obudowie ma więc sens. Gdy mamy trochę czasu na pracę, rozkładamy (ewentualnie rozciągamy lub rozwijamy) telefon. Do przeglądania Facebooka w kolejce do sklepowej kasy wystarczy mniejszy np. 5-calowy "ekranik".

Samsung prezentuje składany smartfonSamsung prezentuje składany smartfon fot. Samsung

Jest kilka problemów

Wszystko zależy jednak od tego, jak będą wyglądać i działać gotowe produkty. Na razie zobaczyliśmy w zasadzie dwa prototypy, które są raczej nie do zaakceptowania przez klientów.

Royole FlexPai to urządzenie o grubości 7,8 mm po rozłożeniu (po złożeniu przynajmniej dwukrotnie więcej) i wadze 320 gramów.

Telefon, który po złożeniu wygląda na dwa lub trzy sklejone ze sobą smartfony i waży tyle, co mały tablet, nie przyjmie się na rynku. Ja nie chciałbym nosić go na co dzień w kieszeni i podejrzewam, że wy również.

Nie wiemy, jak z problemem poradzi sobie Samsung. Na razie nie ma bowiem żadnych oficjalnych informacji, jednak przestawiony w San Francisco prototyp również wydawał się znacznie grubszy od typowego smartfonu. Końcowy produkt, który zadebiutuje prawdopodobnie w lutym 2019 roku, ma wyglądać już bardziej "współcześnie".

Koreańczycy podobno zaczynają właśnie produkcję swojego urządzenia. Czas na zmiany projektu dobiegł więc końca. Czy udało się dopracować model Galaxy F (bądź Galaxy X) do takiego poziomu, aby przypominał dzisiejsze flagowce z linii Galaxy S lub Galaxy Note? Tego zapewne dowiemy się dopiero w lutym.

Samsung prezentuje składany smartfonSamsung prezentuje składany smartfon fot. Bartłomiej Pawlak, SF / Next.Gazeta.pl

Największą przeszkodą może być bateria

Nawet jeśli Samsungowi ta sztuka się udała, a Galaxy F będzie miał grubość 8 mm i wagę ok. 200 g, widzę już kolejną przeszkodę na horyzoncie - akumulator. Dzisiejsze "klasyczne" smartfony mają pojemność ok. 4000 mAh i ekrany o przekątnej ok. 6 cali.

W przypadku wyjątkowo grubego smartfona od firmy Royole mamy do czynienia z ogniwem 3800 mAh. Przy konieczności zasilania ekranu o przekątnej 7,8 cala to za mało. A wystarczy zapytać Kowalskiego czego brakuje mu w smartfonie najbardziej...

Nie spodziewam się więc również wielkiej baterii w składanym Samsungu. Producent prawdopodobnie pójdzie na kompromis - albo cienki smartfon z małą baterią, albo gruba obudowa i pojemna bateria. Koreańczycy muszą stanąć na głowie, aby ich składane urządzenie wytrzymało typowy dzień pracy bez ładowarki.

DisplayinnovationDisplayinnovation fot. Samsung

Czy mamy na co czekać?

Podsumowując, jestem niezwykle zafascynowany samym pomysłem składanych smartfonów i nie mogę się już doczekać testów pierwszego takiego urządzenia.

Z drugiej strony jestem jednak nieco sceptyczny. Mam wrażenie, że potrzeba jeszcze trochę czasu na rozwój technologii wykorzystywanych w składanych telefonach. Gwoli ścisłości nie mówię tu tylko o Samsungu, bo do wypuszczenia swoich modeli szykują się również inni producenci.

Mam też nadzieję, że użytkownicy nie zrażą się do pierwszych modeli na rynku, które będą zapewne kosztowały majątek, nie będąc jednocześnie doskonałe. Pierwszy krok jest jednak potrzebny, aby móc przyspieszyć z rozwojem technologii.