Tesla pozwana o spowodowanie śmierci. Drzwi nie otworzyły się po wypadku i zapaleniu się samochodu

Rodzina anestezjologa, który zginął w wypadku, pozywa Teslę. Lekarz prowadził samochód i miał wypadek, w którym nie odniósł poważnych obrażeń. Nie można było jednak wydostać go z pojazdu, który zablokował drzwi.
Zobacz wideo

24 lutego w Południowej Florydzie dr Omar Awan prowadził swoją Teslę model S, gdy nagle stracił nad nią kontrolę. Zgodnie ze złożonym przez rodzinę anestezjologa pozwem, uderzył on w palmę przy drodze. W pobliżu znajdował się funkcjonariusz policji, który widział całe zdarzenie i ruszył na ratunek poszkodowanemu. Próbował go wydobyć ze środka, ale nie udało mu się to. Niestety samochód zajął się ogniem i palił przez następne kilka godzin, mimo ugaszenia początkowych płomieni. Rodzina dr Awana twierdzi, że w wypadku nie odniósł on poważnych wewnętrznych obrażeń i nic sobie nie złamał. Zgodnie z treścią pozwu anestezjolog zmarł w związku z zatruciem dymem.

Tesla w modelu S nie pozwoliła na otwarcie drzwi

Dr Awan miał duże szanse na przeżycie drobnego wypadku, gdyby nie system zabezpieczeń Tesli. Gdy policjant podszedł do samochodu, by otworzyć drzwi, klamki nie wysunęły się automatycznie. Drzwi mogły się otworzyć tylko, gdyby w pobliżu znalazłyby się kluczyki do pojazdu. Niestety, technologia uniemożliwiła policjantowi otwarcie pojazdu i uratowanie dr Awana. Klamki nie pojawiły się nawet w momencie, gdy samochód zaczął płonąć. Rodzina winą obarcza konstrukcję pojazdu i domaga się od Tesli odszkodowania na ponad 15 tysięcy dolarów.

To nie pierwszy taki przypadek, gdy technologia w Teslach przyczyniła się do śmierci. W maju ubiegłego roku w podobnych okolicznościach zginęło dwóch nastolatków. 18-letnia Barret Rilley, która kierowała samochodem, oraz jej kolega Edagr Monserrat przy prędkości ponad 180 km/h uderzyli w ścianę. Nie mogli wydostać się z samochodu, który zaczął płonąć, co doprowadziło do ich śmierci. Wypadek przeżył ich kolega, który przy uderzeniu wyleciał przez przednią szybę.