"Wiedźmin 3" na Switchu potrafi zachwycić i oczarować ale to lizanie cukierka przez szybę [RECENZJA]

Daniel Maikowski
Gdy po raz pierwszy uruchomiłem "Wiedźmina 3" na Nintendo Switch, nie mogłem wyjść z podziwu nad dokonaniem deweloperów z CD Projekt RED i Saber Interactive. Z każdą kolejną godziną rozgrywki nabierałem jednak coraz większych wątpliwości.
Zobacz wideo

"Wiedźmin 3" na konsoli Nintendo Switch, nazywany również żartobliwie "Switcherem", to niebywały pokaz umiejętności programistów ze studia  Saber Interactive, które odpowiadało za konwersję gry. Udało im się bowiem przenieść jedną z najlepszych i najpiękniej wyglądających gier ostatnich lat na przenośną konsolę z procesorem i układem graficznym, który swoją mocą ustępuje nawet wielu nowym smartfonom.

SwitcherSwitcher Switcher

Pełnoprawny "Wiedźmin 3", a do tego ze wszystkimi dodatkami

To, co robi największe wrażenie, to fakt, że gra została przeniesiona na konsolę Nintendo w stosunku 1:1. Otrzymujemy tego samego "Wiedźmina 3" który kilka lat temu zachwycił użytkowników PC, PS4 i Xboksa. One. Znajdziemy tu te same mechaniki, ten sam system sterowania i ten sam gigantyczny świat gry.

Co więcej, na Nintendo Switch "Wiedźmin 3" debiutuje w wersji Game of the Year - wraz dwoma dodatkami fabularnymi (Serce z kamienia oraz Krew i wino), jak również z trybem New Game+. Gra zapewni nam więc od 100 do 200 godzin zabawy w tramwaju, w parku, na plaży, czy gdziekolwiek poniesie nas życie.

W tym miejscu ważne zastrzeżenie, jeśli zdecydujecie się na zakup wersji cyfrowej gry, to zaopatrzcie się również w kartę microSD. Gra zajmuje prawie 30 gigabajtów, a to oznacza, że nie zmieści się w pamięci urządzenia. A jeśli chcecie zaoszczędzić sobie dodatkowych kosztów, kupcie fizyczną wersję z kartridżem.

SwitcherSwitcher Switcher

Grafika i płynność rozgrywki pozostawiają wiele do życzenia

Zrealizowanie tak ambitnego celu, jak przeniesienie gry na Switcha w stosunku 1:1 wymagało oczywiście pewnych kompromisów w kwestii oprawy graficznej. Trzeba pamiętać, że "Wiedźmin 3" wyciskał ostatnie poty z konsol Sony i Microsoftu, o nieporównywalnie większej mocy obliczeniowej niż sprzęt Nintendo.

Te kompromisy są oczywiście widoczne. Grafika często jest rozmyta, teksturom brakuje szczegółów, a gdy Geralt odwiedza Novigrad, to liczba klatek na sekundę spada grubo poniżej 30. Gra potrafi również mocno "przyciąć" podczas przerywników filmowych, których w trzeciej odsłonie Wiedźmina nie brakuje.

Jednak nawet biorąc pod uwagę te wszystkie kompromisy, "Switcher" nadal potrafi zachwycić. Wrażenie robią przepiękne wschody i zachody słońca, jak również dynamicznie zmieniające się warunki pogodowe. Świat gry żyje i zmienia się na naszych oczach - i to pozostaje najpiękniejsze w tej grze.

Moje obawy dotyczące sterowania również zostały szybko rozwiane. W "Wiedźmina 3" na niewielkiej konsoli Nintendo gra się bardzo wygodnie. Przyciski odpowiedzialne za określone czynności zostały odpowiednio zmapowane, dzięki czemu sterowanie jest intuicyjne. Oczywiście nie jest to ten sam poziom komfortu, co w przypadku na przykład kontrolera DualShock 4, ale naprawdę trudno się tu do czegokolwiek przyczepić.

Jedną rzecz odradzam kategorycznie: uruchamianie tej wersji Wiedźmina 3 na telewizorze. Napisać, że na 50-calowym ekranie "Switcher" wygląda kiepsko, to nie napisać nic. Jeśli chcesz zagrać w produkcję studia CD Projekt RED na dużym ekranie, to istnieje prosty sposób. Grę w wersji na PS4, Xboksa One czy PC można dziś kupić za kilkadziesiąt złotych, a będzie się prezentować o niebo lepiej niż wersja na Switcha.

SwitcherSwitcher Switcher

Skoro jest tak dobrze...

No właśnie. Im więcej czasu spędziłem ze "Switcherem", tym mocniej zastanawiałem się nad tym, dla kogo tak właściwie jest ta gra. Osoby, które ograły Wiedźmina  na konsolach czy na PC muszą zagryźć zęby, by zaakceptować graficzne kompromisy wynikające z ograniczeń Switcha. Z kolei osoby, które nie odwiedziły jeszcze Novigradu, tracą i szansę na obcowanie z grą w najlepszej możliwej oprawie audiowizualnej.

W "Wiedźmina 3" na Nintendo Switch da się grać. Co więcej, tytuł ten nadal może dostarczyć nam mnóstwo frajdy. Po kilkunastu godzinach spędzonych ze "Switcherem" nie mogłem jednak oprzeć się wrażeniu, że liżę cukierek przez szybę. Że to wspaniała, ale jednak tylko namiastka jednej z najlepszych gier dekady. 

Kopię recenzencką gry dostarczył jej dystrybutor - firma CDP.