Samsung Galaxy Z Flip to chyba najbardziej "pokręcony" smartfon, z którego korzystałem [RECENZJA]

Bartłomiej Pawlak
Samsung Galaxy Z Flip to naprawdę dziwne urządzenie. Z jednej strony to najlepiej wykonany składany smartfon na rynku. Z drugiej dość mało użyteczny. Problemem jest składana konstrukcja Z Flipa, która miała być jego największą zaletą.

Przyznaję, do Galaxy Z Flip już od dnia premiery podchodziłem dość sceptycznie. W końcu zupełnie nie przekonywała mnie koncepcja takiego telefonu. Czy to zmieniło się po dwóch tygodniach testów? Niekoniecznie, ale Samsungowi należą się też słowa uznania.

Składana konstrukcja i jakość wykonania

Samsung Galaxy Z Flip to już drugi składany smartfon Samsunga. Pierwszym był Galaxy Fold, który realizował zupełnie inny pomysł na wykorzystanie elastycznego ekranu. Fold składa się jak książka, a Z Flip tak, jak niegdyś telefony z klapką.

Zobacz wideo Nasz krótki test Samsunga Galaxy Fold można zobaczyć na poniższym wideo::

Od wewnątrz mamy więc zamknięty ekran o przekątnej aż 6,7 cala, a z zewnątrz malutki ekranik 1,1 cala. Koncepcja jest taka, że telefon nosimy w kieszeni złożony, a rozkładamy jedynie wtedy, gdy nie ma innego wyjścia. W sprawdzaniu powiadomień i innych prostych czynnościach ma pomóc zewnętrzny wyświetlacz.

Słowa uznania należą się Samsungowi za jakość wykonania. Nie skłamię, jeśli powiem, że Galaxy Z Flip to najporządniejszy ze składanych smartfonów na rynku. Składanie i rozkładanie tego urządzenia to przyjemność. Zawias pracuje z idealnie dobranym oporem i nie wydaje z siebie żadnych dźwięków (w niektórych smartfonach słyszymy charakterystyczne chrupanie lub skrzypienie).

Samsung Galaxy Z FlipSamsung Galaxy Z Flip fot. Bartłomiej Pawlak

Dużym plusem jest to, że ekran można otworzyć i zostawić w niemal dowolnej pozycji. Nie ma też żadnej blokady mechanicznej (jak w Huawei Mate Xs), a magnes jedynie delikatnie przytrzymuje ekran w pozycji złożonej i - w przeciwieństwie do Galaxy Folda - nie utrudnia rozkładania.

Wykonanie pozostałych elementów również stoi na najwyższym poziomie. Wyświetlacz jest z każdej strony otoczony plastikową ramką, która uniemożliwia kontakt z krawędziami folii chroniącej panel. Wszystko jest idealnie dopracowane i nie ma tu niedoróbek takich jak w Galaxy Foldzie i Huawei Mate Xs.

Na dodatek sam wyświetlacz wydaje się bardziej wytrzymały niż u konkurentów. Na jego po wierzchni nie znalazłem żadnej większej ryski, a najpewniej nie byłem pierwszym testerem tego egzemplarza. I choć warstwa ochronna szklana nie jest (jak starał się początkowo przekonywać Samsung), wciąż jest bardzo dobrze. Dodam też, że miejsce zagięcia jest widoczne jedynie pod światło i nie przeszkadza w codziennym użytkowaniu.

Samsung Galaxy Z FlipSamsung Galaxy Z Flip fot. Bartłomiej Pawlak

Do tej pory miałem okazję korzystać ze wszystkich składanych smartfonów na rynku i mogę śmiało powiedzieć, że to konstrukcja Galaxy Z Flipa wygrywa w tym starciu.

Niestety nie jest tak kolorowo

Doceniam zatem starania Samsunga, ale wciąż nie kupuję koncepcji, która stała za stworzeniem Galaxy Z Flipa. Ma ona szereg wad, z którymi po prostu nie jestem w stanie się pogodzić. Przyzwyczailiśmy się już bowiem do noszenia sporych telefonów w kieszeni, bo są dość cienkie i w większości przypadków nie przeszkadzają.

Z Galaxy Z Flipem jest odwrotnie. Złożony smartfon jest bardzo mały, ale gruby (ponad 17 mm) – mniej więcej tak, jak dwa tradycyjne smartfony sklejone ze sobą ekranami. Efekt jest taki, że noszenie go w kieszeni powodował większy dyskomfort niż noszenie zwyczajnego telefonu.

Samsung Galaxy Z FlipSamsung Galaxy Z Flip fot. Bartłomiej Pawlak

Po drugie, chcąc skorzystać z Z Flipa, musimy go każdorazowo rozłożyć, a na koniec zamknąć. Gdy mamy do dyspozycji obie ręce, jest to po prostu niewygodne. Gdy tylko jedną - wręcz karkołomne. Otwarcie ekranu przy pomocy jednej dłoni co prawda jest możliwe, ale trzeba się przy tym trochę nagimnastykować. Efekt był taki, że korzystając z testowanego urządzenia w domu, najczęściej go nie składałem. Miałem wręcz ochotę wkładać rozłożony telefon do kieszeni, bo po prostu tak było mi wygodniej.

Po trzecie smartfon nie należy do urodziwych. Ba, można powiedzieć, że to jeden z najbrzydszych telefonów, które wypuścił Samsung. Złożony wygląda jak puderniczka, rozłożony jak przeciętny telefon ze średniej półki sprzed dwóch lat. W obu przypadkach więc nie zachwyca.

Oczywiście wygląd to sprawa indywidualna, dlatego o opinię zapytałem też kilka osób, które z technologiami nie są na bieżąco. Część z nich po raz pierwszy zobaczyła Z Flipa. Większość przyznała, że telefon im się nie podoba. Coś jest więc na rzeczy.

Samsung Galaxy Z FlipSamsung Galaxy Z Flip fot. Bartłomiej Pawlak

Jest ekranik dodatkowy, ale nie ratuje sytuacji

Samsung Galaxy Z Flip ma też dodatkowy ekranik, który teoretycznie ma pomóc w obsłudze telefonu, gdy jest on złożony. Niestety jest on za mały - ma przekątną zaledwie 1,1 cala, a więc zasłonić można go jednym palcem.

Korzystanie z tak małego ekranu jest nie tylko nieintuicyjne, lecz także niezwykle niewygodne. Zresztą jego funkcjonalność jest ograniczona prawie do zera. Możemy zmienić odtwarzany utwór, podejrzeć datę, godzinę oraz poziom naładowania baterii i zerknąć na powiadomienia. Właściwie to zobaczymy jedynie ustawione obok siebie ikonki. Na tak małej powierzchni mieści się ledwie kilkanaście znaków, dlatego odczytywanie czegokolwiek jest co najmniej karkołomne.

Samsung Galaxy Z FlipSamsung Galaxy Z Flip fot. Bartłomiej Pawlak

Na domiar złego funkcjonalność tego ekraniku dodatkowo ograniczono. Nie ma tu funkcji Always on Display, dlatego aby podejrzeć godzinę, trzeba dwukrotnie dotknąć miniwyświetlacza (co też czasem działa, a czasem nie). Inny przykład? Chcąc podłączyć telefon do komputera, możemy zrobić to, gdy Z Flip jest złożony, ale aby wyrazić zgodę na transmisję danych, trzeba na moment go rozłożyć. Mało w tym sensu.

Ciekawostką jest możliwość podejrzenia fragmentu kadru (tylko tyle się tu mieści) podczas robienia selfie. Jest to jednak mniej więcej tak samo wygodne, jak oglądanie hollywoodzkich produkcji na zegarku. Gdyby ekranik ten zajmował choć większą część przedniej części obudowy, być może konstrukcja Galaxy Z Flipa faktycznie miałaby sens.

Specyfikacja i oprogramowanie

Na pokładzie Samsunga Galaxy Z Flip najmocniejszych podzespołów nie znajdziemy, ale nie są tu w ogóle potrzebne. Zainstalowany wewnątrz Snapdragon 855+ (wraz z 8 GB pamięci RAM i 256 GB na dane) z obsługą wszystkich poleceń radzi sobie świetnie.

Z telefonu korzysta się więc bardzo przyjemnie i nie ma tu mowy o jakichkolwiek przycięciach. Zresztą nakładka Samsunga jest (jak zwykle) perfekcyjnie zoptymalizowana i - przynajmniej dla mnie - bardzo intuicyjna.

Samsung Galaxy Z FlipSamsung Galaxy Z Flip fot. Bartłomiej Pawlak

Za wyświetlanie obrazu odpowiada z kolei elastyczny ekran Dynamic AMOLED o przekątnej 6,7 cala i rozdzielczości 1080 x 2636 pix. Tradycyjnie jest to świetnej jakości panel z wyjątkowo głęboką czernią i żywymi kolorami, na który po prostu chce się patrzeć.

Co ciekawe, jest wyjątkowo długi - ma proporcje aż 22:9. Przez to wydaje się nieco mniejszy, niż jest w rzeczywistości. Dzięki temu też (po rozłożeniu) smartfon świetnie leży w dłoni, choć jego obsługa jedną ręką jest dość trudna.

Taki wydłużony panel sprawdza się świetnie podczas oglądania filmów (pełnometrażowe produkcje zajmują całą przestrzeń, nie pozostawiając czarnych pasów) oraz przeglądania sieci. Bardzo dobrze współpracuje również z funkcją dzielenia ekranu.

Samsung Galaxy Z FlipSamsung Galaxy Z Flip fot. Bartłomiej Pawlak

Galaxy Z Flipa można też częściowo złożyć i położyć na połowie obudowy, tak jak laptopa .Ekran dzielony jest wtedy automatycznie na pół, a istotne elementy systemu trafiają wtedy na górną część. Działa to np. z aplikacją aparatu (podgląd jest na górze, a przyciski na dole), galerią (na dole mamy wtedy touchpad) lub YouTubem.

To bardzo ciekawy dodatek, który pozwala wykorzystać konstrukcję urządzenia w praktyczny sposób. Telefon sam zastępuje bowiem statyw i umożliwia np. zrobienie zdjęcia przy długim czasie naświetlania lub przeprowadzenie wideokonferencji bez konieczności trzymania telefonu w ręku.

Samsung Galaxy Z FlipSamsung Galaxy Z Flip fot. Bartłomiej Pawlak

Aparaty i bateria

Na temat jakości zdjęć nie będę się szczególnie rozpisywał. Samsung zastosował tu dwa aparaty - standardowy 12 Mpix (f/1,8) z optyczną stabilizacją obrazu i szerokokątny (również o rozdzielczości 12 Mpix).

Jakość zdjęć przypomina to, co mieliśmy np. w przypadku zeszłorocznych flagowców Samsunga. Fotki są więc odpowiednio naświetlone, nasycone i kontrastowe. Do tego bardzo szczegółowe, co zaliczyć trzeba na plus. Przyczepić się mogę jedynie do braku teleobiektywu, który zastępowany jest przez zoom cyfrowy. Na duży plus zasługują również kadry z aparatu do selfie, który daje stosunkowo duże pole widzenia i bardzo dobrej jakości zdjęcia.

Zdjęcie wykonane w trybie standardowym - Galaxy Z FlipZdjęcie wykonane w trybie standardowym - Galaxy Z Flip fot. BP

Zdjęcie wykonane w trybie szerokim - Galaxy Z FlipZdjęcie wykonane w trybie szerokim - Galaxy Z Flip fot. BP

Całość zasila bateria (a właściwie dwa połączone akumulatory) o pojemności 3300 mAh. To niby niedużo, ale pojemność ta okazała się w zupełności wystarczająca. Galaxy Z Flip wytrzymuje na jednym ładowaniu dzień (maksymalnie półtora), a więc tyle co dzisiejsze flagowce.

Smartfon obsługuje też szybkie ładowanie, ale nie dane mi było go sprawdzić. Do testów dostałem sam telefon bez jakichkolwiek akcesoriów.

Samsung Galaxy Z FlipSamsung Galaxy Z Flip fot. Bartłomiej Pawlak

Podsumowanie

Cóż, ocena Galaxy Z Flipa jest dla mnie dość trudna. Widać wyraźnie, że Samsung starał się stworzyć wyjątkowy składany smartfon. W zasadzie to mu się udało. Z Flip jest najlepiej wykonanym i dopracowanym składakiem na rynku. Nie mam co do tego wątpliwości.

Niestety nie podoba mi się koncepcja składanego w ten sposób telefonu. Nie widzę powodu, dla którego miałbym otwierać ten telefon przed każdym użyciem i zamykać po zakończeniu, bo bardziej intuicyjny byłby dla mnie zwyczajny smartfon. Kolejnym minusem jest zdecydowanie zbyt mały (a przez to niemal bezużyteczny) ekranik zewnętrzny. Z jednej strony Galaxy Z Flip potrafi być więc zaskakujący i bardzo ciekawy (tak jest przede wszystkim pierwsze wrażenie), z drugiej (na dłuższą metę) - raczej średnio użyteczny. 

Samsung Galaxy Z Flip jest więc prawdopodobnie najbardziej pokręconym smartfonem, którego miałem okazję testować. Choć zdecydowanie nie najdroższym. Kosztuje 6600 zł, a więc zdecydowanie mniej niż Galaxy Fold, Huawei Mate Xs i Motorola Razr.

Więcej o:
Komentarze (9)
Samsung Galaxy Z Flip to chyba najbardziej "pokręcony" smartfon, z jakiego korzystałem [RECENZJA]
Zaloguj się
  • cameel.m

    Oceniono 1 raz 1

    "Przyzwyczailiśmy się już bowiem do noszenia sporych telefonów w kieszeni, bo są dość cienkie i w większości przypadków nie przeszkadzają." Tak z ciekawości, ile smartfonów autor tak połamał nosząc je w tylnej kieszeni dżinsów? Nie lubię i nie potrzebuję smartfonów. Na co dzień używam zabytkowego S8500, który to od 9 lat noszę w tylnej kieszeni spodni, lub kieszeni koszuli, siadam na nim kilkanaście razy dziennie, wielokrotnie upadł mi na glebę, a jego AMOLEDOWY wyświetlacz nie ma żadnych rys i pęknięć bez żadnych idiotycznych ochronnych folii.

  • ksobier

    0

    Czyli po prost Samsung odpowiedział na kolejne pytanie, które nigdy nie zostało zadane.
    - Chcemy, żeby telefon działał na jednym ładowaniu - dajmy większy ekran to będzie prawie 24h
    - Chcemy, żeby telefon był mały i lekki - zmniejszmy rozmiar, ale podwójmy grubość i wagę
    - Chcemy, żeby telefon nie kosztował tyle co 5 letni samochód - 9tyś PLN, nie kupisz za tyle dobrego 5latka

  • ja_prostak

    Oceniono 2 razy 0

    te rozkładanie , przypomina mi metalową papierośnicę, którą używano w zamierzchłych czasach.

  • satur9

    Oceniono 4 razy -4

    Czyli, krótko mówiąc, jest to chłam do spuszczenia w klozecie, tam gdzie jego miejsce. Jak każdy tandetny wyrób tej podłej firmy od 20 lat.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX