Leopardy skaczące w śniegu. Takie pancerne, ważące ponad 50 ton

Skaczące czołgi to rzadki widok. Specjalizują się w tym Rosjanie, ale celowo robią to jedynie w wyjątkowych okolicznościach. Czasem trudno jednak skakania uniknąć. Tak jak podczas niedawnych ćwiczeń polskich czołgistów w pięknych okolicznościach przyrody.

Skaczące czołgi Leopard 2A4 można zobaczyć na nagraniu opublikowanym przez 11. Lubuską Dywizję Kawalerii Pancernej. Przedstawia on przejazd szkolącego się plutonu po poligonie, najpewniej świętoszowskim. Przy nim ma bowiem swój garnizon 10. Brygada Kawalerii Pancernej, uzbrojona w Leopardy 2 w wersji A4.

Zobacz wideo

Krótki lot Leopardów

W zamyśle autora nagrania najpewniej miało ono pokazywać dynamiczny przejazd po zaśnieżonym poligonie. Co może być ciekawe samo w sobie dla miłośników tematyki. Można między innymi zobaczyć jak każdy kolejny czołg plutonu złożonego z czterech maszyn "patrzy" w innym kierunku, obserwując i ubezpieczając określone wycinki przestrzeni. Pierwszy na wprost, drugi na prawo, trzeci na lewo i tak na przemian.

Trasa, którą wybrali czołgiści, wzbogaciła jednak wideo o czołgowe skoki. Dwa pierwsze pojazdy ze znaczną prędkością wjeżdżają w niewielkie zagłębienie terenu, co skutkuje następnie dość wysokim podskokiem. Przynajmniej jak na czołgi ważące po około 55 ton. Trzeci i czwarty pojazd najwyraźniej albo ostrzeżone przez radio, albo po zaobserwowaniu tego, co się stało z poprzednikami, do przeszkody wjeżdżają ostrożniej i już nie zaliczają lotu.

Choć widok skaczącego czołgu może być efektowny, generalnie nie jest to pożądane zjawisko. Takie ewolucje skutkują bardzo dużym obciążeniem głównie dla zawieszenia, ale też innych elementów maszyny. Delikatnie rzecz ujmując, nie są też przyjemne dla załogi. We wnętrzu czołgów bardzo łatwo o twarde powierzchnie i kanty, a pasów bezpieczeństwa nie ma. Jeśli załoga nie jest zawczasu przygotowana, może się boleśnie poobijać.

Skakanie czołgami to coś, w czym lubują się Rosjanie. Jednym z częstych elementów ich pokazów czy targów zbrojeniowych są dynamiczne przejazdy pojazdów opancerzonych. Często na trasie jest specjalna rampa, z której wykonują skok i do tego jeszcze przy okazji oddają wystrzał. Dla dodatkowego efektu. Praktyczne zastosowanie takich ewolucji jest żadne. Ewentualnie można to uznać za dowód solidnej konstrukcji, bo maszyna po takim potraktowaniu dalej działa. Przynajmniej na pozór.

Niemieckie używki w nowej postaci

Leopardy 2A4 widoczne na wideo to jedne z pierwszych maszyn tego rodzaju, które trafiły do polskiego wojska. Otrzymaliśmy je za symboliczne euro z nadwyżek niemieckiego wojska na początku wieku. Był to używany sprzęt, wyprodukowany w drugiej połowie lat 80. Nie najnowsza technologia, ale i tak jak na przeciętny poziom naszego wojska była to rewolucja.

Obecnie wszystkie 142 polskie czołgi Leopard 2A4 są modernizowane do poważnie unowocześnionego wariantu 2PL. Prace prowadzą polskie firmy przy współpracy z niemieckimi. Wart trzy miliardy złotych program ma jednak duże opóźnienie i napotkał szereg problemów. Teoretycznie wszystkie maszyny już powinny być zmodernizowane, ale jak na razie wojsko dostało tylko kilka sztuk.