Twitter ogranicza ilość postów, które można dziennie wyświetlić. Elon Musk oskarża firmy AI

Twitter wprowadził ograniczenie w wyświetlaniu postów. Limity szybko podniesiono, ale póki co wciąż obowiązują. Elon Musk twierdzi jednak, że to rozwiązanie tymczasowe. Zmiany mają być związane z masowym zbieraniem danych, które rzekomo wpływa na działanie serwisu.
Elon Musk, zdjęcie ilustracyjne
Fot. Michel Euler / AP Photo

W sobotę użytkownicy Twittera zaczęli masowo zgłaszać problemy z dostępem do platformy. Tysiące osób donosiły o komunikacie, który informował o przekroczeniu limitu zapytań w serwisie. Okazało się, że nie była to awaria działania portalu. 

Zobacz wideo Jak AI zmieni rynek pracy? "Sztucznej inteligencji trzeba się nauczyć. Nie widzę zagrożeń"

Twitter ogranicza dostępność postów

W dniu awarii Elon Musk poinformował, że wprowadzono zmiany, które mają odpowiadać na "ekstremalny poziom" zbierania danych z Twittera i manipulacje systemem. W związku z tym czasowo wprowadzono limity wyświetlania treści w serwisie. Początkowo było to 6 tys. postów dla osób z płatnie zweryfikowanym kontem, 600 dla użytkowników z niezweryfikowanym profilem i 300 dla nowych użytkowników bez zweryfikowanego profilu.

Elon Musk szybko poinformował o zwiększeniu limitów. Najpierw do odpowiednio 8 tys., 800 i 400 postów, a kilka godzin później do 10 tys, 1 tys. i 500 postów dziennie, które mogą wyświetlić różni użytkownicy portalu. Chwilę wcześniej, na koniec czerwca wprowadzono też ograniczenia dla niezalogowanych osób, które nie mogą już oglądać żadnych postów z Twittera

Elon Musk oskarża firmy AI o zbieranych danych na Twitterze

Między ograniczeniem dostępu dla niezalogowanych i wprowadzeniem limitów wyświetlania postów dla tych zalogowanych, Elon Musk tłumaczył, co jest powodem zmian. W odpowiedzi na utyskiwania użytkownika na ograniczenia dostępności popularnych serwisów w internecie, w tym Twittera, miliarder napisał, że reakcja była potrzebna, przez wzgląd na zbieranie danych z portalu przez "kilkaset organizacji (może więcej)". Nie podał jednak nazwy choćby jednej z nich, co pozwoliłoby na weryfikację tych informacji. Stwierdził natomiast, że pozyskiwania danych było "ekstremalnie agresywnie" i wpływało na odczucia użytkowników korzystających z portalu. 

W kolejnym wpisie Elon Musk uchylił rąbka tajemnicy nieco bardziej, ale wciąż nie padły żadne konkretne nazwy. Stwierdził jedynie, że wprowadzenie limitów było drastyczne i natychmiastowe, ale koniecznie. 

Niemal każda firma zajmująca się sztuczną inteligencją, od startupów po największe korporacje na Ziemi, zbierała ogromne ilości danych. To irytujące, gdy trzeba awaryjnie włączać dużą liczbę serwerów tylko po to, aby ułatwić skandaliczną wycenę niektórych startupów AI

- napisał szef Twittera. 

Elon Musk przejął firmę w październiku 2022 roku. Od tego czasu podjął wiele decyzji, m.in. o masowych zwolnieniach bez konsultacji ze związkami czy wprowadzeniem płatnej weryfikacji kont, w wyniku których wartość firmy kupionej za 44 mld spadła o dwie trzecie, do 15 mld. Jednym z powodów są niekorzystne zmiany dla reklamodawców, które spowodowały ich odpływ z portalu. 

Zadanie poprawienia relacji z reklamodawcami otrzymała nowa dyrektorka generalna Twittera, Linda Yaccarino, zatrudniona w ubiegłym miesiącu. Jak mówił Reutersowi z Mike Proulx z firmy konsultingowej Forrester, limity są "wyjątkowo złą" informacją dla użytkowników i reklamodawców. Wtóruje mu analityczka z Insider Intelligence Jasmine Enberg. "Ten ruch w żaden sposób nie ułatwi ściągnięcie reklamodawców. Już teraz trudno ich zachęcić do powrotu" - powiedziała ekspertka. 

Więcej o: