Sztuczna inteligencja rozwija się w niebywałym tempie. Dziś każdy może już korzystać z takich narzędzi jak ChatGPT. Jednak przed tą technologią jest o wiele więcej możliwości. Udowodnili to twórcy podczas tegorocznych targów elektroniki użytkowej CES (Consumer Electronics Show), gdzie AI pełniło kluczową rolę. Jedna z prezentujących się na wydarzeniu firm przedstawiła aplikację, która - ich zdaniem - może przetłumaczyć płacz dziecka jak każdy inny język.
Za aplikację odpowiada startup Capella (aplikacja ma taką samą nazwę) i zebrany przez nich zespół inżynierów z trzech ważnych ośrodków naukowych w Stanach Zjednoczonych: MIT, Berkeley i Stanford. Opracowali oni narzędzie, które potrafi wykryć dźwięki wydawane przez dziecko, a następnie je przetłumaczyć. Dzięki temu rodzice mają mieć możliwość zrozumienia, co mu dolega.
- Aplikacja w zasadzie zastępuje tradycyjną elektroniczną nianię. Robi też o wiele więcej. Najważniejszą jej cechą jest to, że możemy tłumaczyć płacz dziecka - tłumaczyła w rozmowie z serwisem Freethink Apolline Deroche, założycielka i dyrektor generalna firmy Cappella.
Jak działa aplikacja? Do jej użycia potrzeba dwóch urządzeń. Jeden telefon należy pozostawić przy dziecku, a drugi mają rodzice. Kiedy dziecko zaczyna hałasować, aplikacja wykorzystuje sztuczną inteligencję do rozpoznania dźwięków. Na tej podstawie narzędzie wskaże czy maluch jest głodny, śpiący czy jest mu niewygodnie i informuje o tym rodziców. Według twórców skuteczność aplikacji wynosi 95 proc.
Aplikacja Capella jest już dostępna w Apple App Store, a niedługo będzie można ją pobrać także i w Google Play Store. Dostępna jest tylko w abonamencie, który kosztuje 10 dolarów miesięcznie, czyli ok. 40 złotych. Jednak podczas targów CES 2023 zaprezentowano podobne narzędzie - Qbear+. Jego twórcy również twierdzą, że są w stanie przetłumaczyć płacz dziecka. W tym przypadku jest to jednak osobne urządzenie. Za jego produkcję odpowiada tajwańska firma.