Znowu problem z maszyną Boeinga. Kolejny model samolotu z usterką podczas lotu

Samolot Boeinga należący do japońskich linii lotniczych musiał zawrócić na lotnisko krótko po starcie. To inny model, niż ten, który USA uziemiły po wypadku na Alasce.
Boeing 737-800 linii All Nippon Airways, zdjęcie ilustracyjne
fot. Alan Wilson/Hawkeye UK/Creative Commons Attribution-Share Alike 2.0 Generic

Japońskie linie lotnicze All Nippon Airways zdecydowały o zawróceniu Boeinga 737-800 na lotnisko w Sapporo po stwierdzeniu pęknięcia w oknie kokpitu. Lecąca na lotnisko w Toyama maszyna zawróciła wkrótce po starcie z Sapporo. Według agencji informacyjnej Kyodo żaden z 59 pasażerów ani nikt z załogi, nie został ranny.

Zobacz wideo Awaryjne lądowanie boeinga na Syberii

Problemy Boeinga. USA uziemia model 737 Max 9

W ubiegłym tygodniu amerykański Federalny Urząd Lotnictwa nakazał uziemienie niektórych samolotów Boeing 737 Max 9. Decyzję wydano po tym, jak zewnętrzna część jednej z takich maszyn odpadła podczas lotu linii Alaska Airlines. Samolot ze 177 pasażerami oraz załogą wylądował bezpiecznie w Portland. Przyczyny awarii nie są znane.

Linie Alaska Airlines zdecydowały o czasowym wycofaniu wszystkich swoich 65 maszyn tego typu. Podobnie uczyniły linie United Airlines, w których flocie jest 79 odrzutowców tego typu. Boeingi 737 znajdują się także we flocie Polskich Linii Lotniczych LOT. Są to jednak maszyny innej wersji - Max 8.

Boeing traci na giełdzie i może mieć kłopoty finansowe

W poniedziałek akcje Boeinga runęły i firma straciła ok. 8 proc. wartości. I nadal spadają, w ostatniej piątkowej sesji o 2,23 proc. 

Akcje Boeinga
Akcje Boeingafot. stooq.pl

Ekspert lotniczy przewiduje duże problemy wizerunkowe dla firmy Boeing po incydencie na Alasce. Mariusz Piotrowski z portalu Fly For Free powiedział, że przyczyną wypadku mogło być wadliwe zamontowanie zaślepki. Wskazał, że model Boeing 737 - MAX 9 jest większy od wersji MAX 8 i ma możliwość zamontowania drzwi awaryjnych w tylnej części kadłuba. Maszyna należąca do Alaska Airlines miała jedynie zaślepkę z oknem na tym miejscu. I to właśnie ta zaślepka odpadła na wysokości 4 800 metrów nad poziomem morza.

Ekspert zastrzegł, że śledztwo wyjaśni, czy była ona wadliwie zamontowana. Dodał także, że incydent nie musi wcale oznaczać wady systemowej w tego typu konstrukcji. Jego zdaniem mogło dojść do jednostkowego błędu przy produkcji konkretnego egzemplarza. Mariusz Piotrowski zwrócił uwagę, że linia Alaska Airlines odebrała samolot pod koniec października zeszłego roku, a maszyna zaczęła regularne loty w listopadzie. Podkreślił, że był to niemal nowy egzemplarz.

W ocenie eksperta, po piątkowym incydencie firma Boeing może mieć problemy finansowe, a przede wszystkim wizerunkowe. Przypomniał, że w 2018 roku doszło do dwóch tragicznych w skutkach katastrof pokrewnego modelu 737 - MAX 8, w wyniku czego wszystkie maszyny zostały uziemione. Przyczyną okazało się wadliwe oprogramowanie. "Przy okazji światło dzienne ujrzały też liczne nieprawidłowości przy certyfikacji tego modelu. Boeing poniósł z tego tytułu straty finansowe i wizerunkowe. Kolejny incydent może podważyć długo odbudowywany dobry wizerunek firmy i nowych modeli samolotów" - podsumował.

Mariusz Piotrowski dodał, że incydent w USA pokazuje, jak ważne jest przestrzeganie procedur bezpieczeństwa i zwracanie uwagi choćby na zapięte pasy. Wskazał, że gdyby pasażerowie feralnego lotu z Portland nie mieli zapiętych pasów bezpieczeństwa, skutki awarii mogłyby być tragiczne.

Więcej o: