26 sierpnia w polską przestrzeń powietrzną miał wlecieć niezidentyfikowany obiekt, prawdopodobnie dron typu Shahed, którego Rosjanie używają podczas ataków na Ukrainę. Incydent wystąpił w czasie zmasowanego ataku Rosji na ukraińskie obiekty, w tym również przy granicy z Polską. Obiekt naruszył polską przestrzeń o godz. 6:43, a kilkanaście minut później zniknął z radarów.
Jeden z oficerów wojska polskiego wyjaśnił w rozmowie z "Rzeczpospolitą", że obiektu nie udało się zidentyfikować, ponieważ mamy "dziurawy system monitorowania przestrzeni powietrznej", która jest kontrolowana przez naziemne stacje radiolokacyjne. - Ich lokalizacja jest dostosowana do zagrożeń ze wschodu - podkreślił.
Gazeta zauważa, że dostępne są również systemy nadzoru elektronicznego, które pozwoliłyby w miarę szczelnie zabezpieczyć granice Polski na północny i wschodzie. Chodzi o sieć anten śledzących i systemy sterowania, które można umieścić na statkach służb powietrznych i morskich oraz na pojazdach lądowych. "Systemy śledzące pozwalają na obserwację wszystkich obiektów naruszających granice" - czytamy.
"Rzeczpospolita" ustaliła, że od kilku lat projekty uruchomienia tego systemu wraz ze stworzeniem centrali trafiały do przedstawicieli poprzedniego rządu PiS i obecnego rządu Donalda Tuska, jednak "na razie bez odzewu". Szansą dla stworzenia takiej sieci może być budowa Tarczy Wschód.
Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych powiadomiło w czwartek 29 sierpnia, że po czterech dniach poszukiwań nie udało się znaleźć obiektu, który naruszył przestrzeń powietrzną Polski. "W trakcie działań lądowych, w które od dnia 26 sierpnia zaangażowane są Naziemne Zespoły Poszukiwawczo-Ratownicze (NZPR) z Wojsk Obrony Terytorialnej, przeszukano dotąd 78 km2 terenu. Zespoły naziemne wspomagane były przez pododdziały konne i bezzałogowy statek powietrzny (BSP)" - wyjaśniono w komunikacie.
Obecnie trwa szczegółowa analiza zobrazowań satelitarnych wyznaczonego odcinka terenu. Dowództwo Operacyjne RSZ zdecydowało o zawieszeniu poszukiwań z powietrza w gminie Tyszowce. Natomiast poszukiwania naziemne będą kontynuowane do poniedziałku 2 września. Nie wiadomo, czy obiekt spadł na terytorium Polski, czy opuścił je.