"Intel wstrzymuje na dwa lata swoje kluczowe inwestycje w Europie - w tym budowę fabryki w Polsce - przez globalne problemy finansowe firmy. Poinformował mnie o tym Pat Gelsinger, szef Intela" - napisał w poniedziałek wieczorem minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski.
"Przez ostatnie miesiące pracowaliśmy nad przygotowaniem strategicznych inwestycji półprzewodnikowych. W ubiegłym tygodniu dostaliśmy od Komisji Europejskiej zielone światło na złożenie wniosku o pomoc publiczną dla Intela. To doświadczenie pozwala nam sprawnie realizować podobne projekty i będziemy nad tym pracować w przyszłości" - dodał minister na platformie X.
Polska uzyskała zgodę Komisji Europejskiej na wsparcie budowy fabryki chipów w Miękini pod Wrocławiem, które miało sięgać nawet 7,5 mld złotych, czyli ponad 41 proc. inwestycji wartej 18 mld zł. W budżecie na 2025 r. na wsparcie dla projektu Intela zarezerwowane było 2,7 mld złotych. "Do ostatniej chwili chełpili się, że pracują nad inwestycją Intela. Dziś wycofują się pod osłoną nocy. Tylko Polski szkoda" - skomentował były premier Mateusz Morawiecki.
Fakt jest jednak taki, że to nie polski rząd wycofał się inwestycji "pod osłoną nocy". To m.in. efekt uboczny podjętej właśnie przez Intel przełomowej decyzji amerykańskiego koncernu, który podzielił swój biznes. Sprawę obszernie opisuje na Next.gazeta.pl Daniel Maikowski w tekście pt. "To dlatego nie będzie fabryki Intela w Polsce. Wina Tuska? Nie tym razem".
W tle jest nowa strategii Intela, która zakłada przebudowę modelu biznesowego. Wymuszoną w dużej mierze sytuacją finansową firmy. "Tu nie ma absolutnie żadnej naszej winy, że Intel zrezygnował (choć twierdzi, że się wstrzymał) z tej inwestycji. To efekt ogromnych problemów, przez jakie przechodzi spółka" - ocenia Tomasz Smolarek, doradca inwestycyjny. Krótko mówiąc: Intel wpadł w finansowe tarapaty. "Intel pokazuje na Produkcji marżę operacyjną poniżej -40 proc! Minus. W wynikach za I kwartał 2024 jest to już -57 proc., co daje 2.5 mld USD straty w kwartał! Ten biznes nie może tak dalej ciągnąć. To nie jest rentowność przy której można myśleć o ekspansji" - ocenia ekspert.
- Nasze wyniki finansowe w drugim kwartale były rozczarowujące - mówił mówił szef Intela Pat Gelsinger, na początku sierpnia, ogłaszając redukcję zatrudnienia o 15 proc.
Warto spojrzeć na timing. Krzysztof Gawkowski podał w poniedziałek informację dotyczącą Intela o godz. 22 z minutami. To był niemal dokładnie ten sam czas, kiedy informacje finansowe podał na swojej stronie Intel. I tam była też jednozdaniowa informacja, że zawieszają na dwa lata projekt budowy fabryk w Polsce i Niemczech. Jest tu też dużo więcej ciekawych faktów. Warto zwrócić uwagę, że Intel podaje, że nadal będzie rozwijał swoje inwestycje w Stanach Zjednoczonych. Dostał 3 mld dolarów dofinansowania od amerykańskiego rządu ramach ustawy CHIPS and Science Act na program 'Secure Enclave'. To duży projekt USA dotyczący m.in. wspierania przemysłu półprzewodnikowego. Wszystko to ewidentnie sygnał, że dla Stanów Zjednoczonych inwestycje zewnętrzne w tym zakresie są mniej ważne
- komentuje dla Next.gazeta.pl dziennikarka Sylwia Czubkowska, współautorka podcastu Techstorie.
Dodaje, że miejsca pracy czy know-how w przypadku Polski są oczywiście ważne, ale jest jeszcze jedna, bardzo istotna kwestia.
To element bezpieczeństwa, bo miejsca, w których są duże produkcje w łańcuchu półprzewodnikowym, dostają parasol ochronny. Wszystkim zależy, by ten łańcuch dostaw nie został zerwany
- podkreśla. Jej zdaniem zatem bardzo ważnym elementem tej "niedoszłej inwestycji Intela jest to, że Polsce przesuwa się w czasie ten kolejny bezpiecznik w układzie międzynarodowym". Sylwia Czubkowska dodaje, że kluczowe w tym przypadku jest pytanie, które polski rząd powinien już wcześniej zadać Intelowi: "Jesteście może nie w stanie agonalnym, ale dostaliście niezłego ataku serca i czy wy jesteście w stanie zrealizować to, na co się dogadaliśmy?".
Next.gazeta.pl zapytał resort cyfryzacji o to, co dalej po decyzji Intela. Jakie plany ma w obliczu tej niespodziewanej zmiany polski rząd?
"Dopuszczamy możliwość wznowienia inwestycji Intela. Jeśli Intel będzie gotowy do wznowienia inwestycji - podejmiemy rozmowy. W tym momencie składanie wniosku o pomoc publiczną dla Intela jest bezprzedmiotowe. Mamy świadomość, że dwa lata na tym rynku to bardzo dużo i wiele w tym czasie może się wydarzyć. Jeśli nawiążemy współpracę z innym inwestorem będziemy ją realizować" - poinformowało Next.gazeta.pl Ministerstwo Cyfryzacji.
"W najbliższym czasie odbędzie się spotkanie zespołu ds. inwestycji półprzewodnikowych, na którym analizowane będą kolejne kroki. Intencją jest, aby przyciągnąć nowe inwestycje półprzewodnikowe do Polski. Mamy już przeprocesowane wszystkie rozwiązania formalne związane z pomocą publiczną - kolejne tego typu inicjatywy na pewno będą przebiegały sprawnie. Po naszej stronie zrobiliśmy w tym zakresie wszystko i otrzymaliśmy od KE informacje, że możemy składać notyfikację pomocy publicznej. Rozmowy w tej sprawie z udziałem przedstawicieli Intela toczyły się jeszcze w ubiegłym tygodniu" - dodaje ministerstwo.
Gra o procesory trwa w Europie. Warto przy tym pamiętać, że oprócz fabryki w Polsce, decyzja Intela dotyczy też tej głównej fabryki w Europie, czyli w Magdeburgu. I Niemcy też to bardzo przeżywają. Tamtejsza koalicja wręcz się o to kłóci. To co przyciąga i przyciągało zarówno Intela, jak i TSMC do Europy, czyli chęć dywersyfikacji łańcucha dostaw, to jest strukturalny trend, który z nami zostanie. Czasowo wypada z niego Intel
- komentuje z kolei w rozmowie z Next.gazeta.pl Jakub Jakóbowski, wicedyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich. Podkreśla przy tym, ze fabryka amerykańskiej firmy byłaby dla Polski niewątpliwie "jakościowym skokiem".
- Z mojego punktu widzenia trzeba sobie zadać pytanie, do czego te inwestycje mają nas doprowadzić i jaką pozycję w tym globalnym łańcuchu dostaw dla siebie widzimy. Inwestycje towarzyszące, które planował Intel, czyli wyjście w łańcuch dostaw dużo większego zakładu, to jest moim zdaniem taki cel, na jaki możemy sobie pozwolić. Często dyskutowałem na ten temat z Tajwańczykami, wszyscy specjaliści mówią, że nie ma w całej Europie Środkowej - w Polsce, Czechach, na Litwie, która też się interesowała półprzewodnikami - potencjału na te największe, ogromne fabryki - dodaje. Przypomina, że takie zakłady "to jest ogromny wydatek energetyczny, ogromy popyt na inżynierów i ogromny popyt na wodę". Dlatego m.in. były to lokowane w Niemczech. - Niemcy mają tradycje tworzenia procesorów właśnie w Dreźnie. Tam jest wiele innych firm tego typu, także europejskich - mówi Jakub Jakóbowski.
W jakim kierunku powinna iść zatem Polska po decyzji Intela? - Najrozsądniej jest szukać nisz w ramach tego łańcucha dostaw, bo żeby procesory fabrykować, to trzeba je projektować, dostarczać przeróżne komponenty chemiczne czy silikonowe niezbędne do produkcji. Trzeba je wreszcie pakować, testować, to jest niezwykle złożony, ogromny łańcuch dostaw. Moja perspektywa jest taka, że najlepiej mierzyć zamiary na siły i spróbować znaleźć takie nisze, w których moglibyśmy jako Polska zacząć się uczyć robić procesory - ocenia ekspert.
Bo pamiętajmy, że jednak startujemy z poziomu państwa, które te tradycje ma jednak mało zaawansowane. Szkolimy trochę mikroelektroników, ale tak naprawdę powinniśmy szukać sobie przyczółka w ramach łańcucha dostaw, który by pozwolił nauczyć się tego biznesu. Wykształcić ludzi, wykształcić polskie firmy, które mogłyby na tym wyrosnąć i powoli skalować dalej ten sektor w Polsce. Ta czy inna inwestycja powinna nas raczej przybliżać do takiego celu, a nie być celem samym w sobie. Na obecnym etapie naszego rozwoju trzeba myśleć o czymś więcej niż tylko o przyciąganiu inwestycji, a raczej o tym, jak to się przysłuży szerszej modernizacji polskiego przemysłu i bazy przemysłowej
- podsumowuje.