Media obiegła informacja o wstrzymaniu (na co najmniej dwa lata) budowy fabryki chipów Intela pod Wrocławiem. Choć niektórzy (m.in. były premier Mateusz Morawiecki) starają się na siłę udowodnić, że ta decyzja jest efektem zaniedbań ze strony rządu Donalda Tuska, to jednak jest to diagnoza całkowicie chybiona. I nie chodzi tu wcale o to, że w tym samym czasie amerykański gigant rezygnuje również z podobnej inwestycji w Niemczech.
Decyzja ta to przede wszystkim "efekt uboczny" nowej strategii Intela. Strategii, która zakłada przebudowę modelu biznesowego firmy, o czym poinformował prezes koncernu Pat Gelsinger. Co takiego planuje Intel?
Zacznijmy od tego, że do tej pory biznes Intela opierał się na modelu IDM (integrated device manufacturer). Zakłada on, że dana firma zajmuje się zarówno projektowaniem, jak i produkcją układów scalonych. W modelu tym - poza Intelem - działa też m.in Samsung. Przeciwieństwem IDM są modele:
W poniedziałek dyrektor generalny Intela, Pat Gelsinger poinformował, że jego firma wydzieli swój dział produkcyjny Intel Foundry Services (IFS) do samodzielnej spółki zależnej. Oznacza to, że główna spółka Intela będzie od teraz działać w modelu fabless, a całym biznesem produkcyjnym zajmie się oddzielny podmiot z własnym zarządem i radą nadzorczą.
Dlaczego Intel zdecydował się na taki krok? Po pierwsze, w ostatnich latach IFS stawał się dla Intela kulą u nogi. Dość powiedzieć, że tylko w drugim kwartale IFS odnotował aż 2,8 mld dolarów straty operacyjnej. Po drugie, wyłączenie tej części biznesu do oddzielnej spółki umożliwi Intelowi pozyskanie nowych źródeł finansowania zewnętrznego, na co zresztą zwrócił uwagę sam Pat Gelsner.
Wydzielenie działu Foundry zapewni naszym klientom i dostawcom większą przejrzystość i niezależność od reszty firmy, a także otworzy drzwi do pozyskania kapitału zewnętrznego
– napisał prezes Intela w liście do akcjonariuszy.
W takiej sytuacji decyzja o wstrzymaniu budowy dwóch fabryk w Europie wydaje się być krokiem wręcz oczywistym. Intel musi na nowo ułożyć swój biznes produkcyjny (już w ramach nowej spółki), a dopiero potem zastanowić się na dalszymi inwestycjami. W tej kwestii i tak nie ma pośpiechu, choćby z tego powodu, że sam koncern prognozuje spadek popytu na swoje układy w kolejnych latach.
Decyzja ogłoszona przez Gelsingera zdecydowanie przypadła do gustu inwestorom. W poniedziałek walory spółki wystrzeliły w górę o 6,36 proc., a we wtorek w handlu przedsesyjnym zyskały kolejne 6,7 procent - do 22,31 dolara. Jak wskazują eksperci, spółka jest na dobrej drodze, aby zanotować najwyższy dwudniowy wzrost wartości na przestrzeni ostatnich 22 lat.
Oczywiście warto przy tym pamiętać, że wcześniej Intel musiał mierzyć się z bezprecedensowymi stratami na giełdzie. Na początku sierpnia akcje spółki spadły do najniższego poziomu od dekady (20,49 dolara). Miało to miejsce po ogłoszeniu fatalnych wyników za drugi kwartał 2024, czego efektem była m.in. decyzja o zwolnieniu ponad 15 tysięcy pracowników. Tylko na przestrzeni ostatniego roku akcje Intela staniały o prawie 45 procent.
Poprawa nastrojów wśród inwestorów to efekt nie tylko nowej strategii biznesowej, ale także porozumienia zawartego z Departamentem Obrony USA. Przypomnijmy, że w ramach ustawy CHIPS and Science Act Intel otrzyma od rządu 3 mld dolarów na realizację programu Secure Enclave. Zakłada on zabezpieczenie krajowych dostaw układów scalonych kluczowych dla bezpieczeństwa USA.
Jako jedyna amerykańska firma, która projektuje i produkuje najnowocześniejsze układy, Intel odgrywa kluczową rolę w zabezpieczaniu krajowego łańcucha dostaw półprzewodników
– tłumaczył Gelsinger. Poza tym Intel nawiązał również strategiczną współpracę z Amazon Web Services (AWS). W tym wypadku chodzi o zaprojektowanie autorskiego układu AI Fabric, zbudowanego w procesie 18A, co w przyszłości miałoby pozwolić Intelowi nawiązać rywalizację z Nvidią na rynku procesorów sztucznej inteligencji.
Wyraźnie widać, że ogłoszone przez Gelsingera strategiczne decyzje skupiają się niemalże wyłącznie na rynku krajowym. Dla Intela najistotniejsze jest wzmocnienie pozycji w USA. I również tu można doszukać się powodów, dla których firma odkłada plany budowy swoich fabryk w Polsce i w Niemczech.