Signalgate. Afera w USA dotarła do sądu. Ważna decyzja ws. rozmów ludzi Trumpa

Głośną aferą Signalgate zajął się amerykański sąd. Sędzia federalny James Boasberg wydał nakaz zachowania wiadomości wysyłanych na komunikatorze Signal. Chodzi o omawianie ataku na Jemen.
Signal i Amerykańska Narodowa Agencja Bezpieczeństwa
Fot. REUTERS/Dado Ruvic

Sędzia wydał nakaz: Sędzia James Boasberg poinformował, że nakazuje zachowanie całej konwersacji prowadzonej w aplikacji Signal między 11 a 15 marca przez ludzi Donalda Trumpa. Czołowi przedstawiciele jego administracji prowadzili na komunikatorze rozmowy na temat planów uderzeń na rebeliantów Huti w Jemenie.

Potencjalne złamanie prawa? Decyzja amerykańskiego sędziego federalnego to efekt pozwu organizacji pozarządowej American Oversight. Zarzuciła ona administracji Donalda Trumpa potencjalne złamanie prawa nakazującego zachowywanie wszelkiej dokumentacji i komunikacji dotyczących działań rządu USA

Zobacz wideo Efekty rozmowy Trump-Putin, czyli Putin rozgrywa Trumpa

Przypadkowo "podłączyli" redaktora: Przypomnijmy, że w ubiegłym tygodniu Jeffrey Goldberg, redaktor naczelny magazynu "The Atlantic", opublikował artykuł o konwersacjach ludzi Trumpa na Signalu. Okazało się, że autor przypadkowo został dodany do prywatnej grupy w komunikatorze, której członkowie omawiali plany amerykańskiego ataku na cele terrorystycznej grupy Huti w Jemenie

Bagatelizują aferę Signalgate: Donald Trump i jego doradcy oraz wysocy urzędnicy próbują bagatelizować sprawę. Doradca do spraw bezpieczeństwa narodowego Michael Waltz powiedział, że bierze na siebie pełną odpowiedzialność za wyciek, ale nie poniósł za to żadnych konsekwencji. Prezydent USA twierdził wcześniej, że informacje przekazane na Signalu nie były tajne. Potem jednak zaczął się wycofywać z tego twierdzenia i mówić, że nie jest tego pewien.

"Houthi PC small group": Dodajmy, że w składzie grupowego czatu o nazwie "Houthi PC small group" znaleźli się najważniejsi ludzie prezydenta Donalda Trumpa, w tym wiceprezydent J.D. Vance i właśnie Michael Waltz. Aplikacja Signal od lat cieszy się wysoką renomą. Także wśród ekspertów specjalizujących się w zagadnieniach związanych z cyberbezpieczeństwem. Zapewnia pełne szyfrowanie end-to-end (E2EE). "Sęk w tym, że w przypadku Signalgate winnym okazał się nie sam komunikator i jego zabezpieczenia, ale ludzka głupota" - pisał kilka dni temu na Next.gazeta.pl Daniel Maikowski. 

Zobacz także:Jak działa komunikator Signal? Więcej na ten temat w tekście pt. "Signal to bezpieczny komunikator, ale nie w rękach ludzi Trumpa. 'To byłby najgorszy scenariusz'"

Źródła:IAR, Gazeta.pl 

Więcej o: