Aż 56 proc. badanych Polaków uważa, że system edukacji publicznej nie przygotowuje ich odpowiednio do rynku pracy - tak wynika z badania "Umiejętności jutra" przygotowanego przez Santander Bank. To znacznie więcej, niż wśród innych państw (15 tys. badanych z 15 państw w Europie i obu Amerykach). Średnia globalna jest na poziomie 38 proc. Co więcej, aż 44 proc. Polaków gdyby mogło, wybrałoby po czasie inne studia. Globalnie deklaruje to średnio 39 proc. badanych. Pracownicy zauważają, że umiejętności, które są potrzebne na rynku pracy, rozmijają się z tymi, które zebrali w trakcie edukacji. Prowadzi to do tego, że 45 proc. badanych uważa, że praktyczne doświadczenie i nieformalna edukacja (samokształcenie, kursy, warsztaty itp.) będą ważniejsze niż formalna edukacja.
Zapytani o obszary, które w ciągu najbliższych pięciu lat będą kluczowe, Polacy wskazali głównie: sztuczną inteligencję i dane, technologię i cyfryzację, języki, umiejętności miękkie oraz zdrowie i szeroko rozumiany dobrostan. W dużej mierze pokrywa się to z obszarami, w których Polacy chcieliby się szkolić. Ciekawym przypadkiem jest sztuczna inteligencja. Na konieczność szkoleń w tym obszarze wskazało aż 63 proc. badanych Polaków, a tymczasem zaledwie 9 proc. firm takie szkolenia oferuje. Polaków zawodzi bowiem nie tylko edukacja, ale też pracodawcy. 52 proc. z nas wskazuje, że to właśnie firmy są odpowiedzialne za rozwój pracowników.
Aż 83 proc. badanych Polaków uważa, że ustawiczne uczenie się jest dość ważne lub bardzo ważne dla ich rozwoju zawodowego. Co więcej, aż 77 proc. jest zdania, że ciągły trening jest konieczny, by pozostać na rynku pracy. Natomiast zaledwie 29 proc. z własnej inicjatywy obecnie się szkoli. Jako główne przeszkody dla rozwoju wskazują jednak: zbyt wysokie koszty (50 proc. badanych), brak czasu (29 proc.) oraz brak zaangażowania lub wsparcia ze strony firmy (24 proc.). Wypadamy dosyć podobnie pod tym względem jak reszta świata. W perspektywie światowej na brak środków narzekało 44 proc. badanych, a na brak czasu - 31 proc. Globalnie 43 proc. badanych uważa, że firmy powinny przejąć stery, jeśli chodzi o kształcenie pracowników, a w Polsce ten wynik jest na poziomie 52 proc.
Z jednej strony pracownicy oczekują, że firmy zrobią pierwszy krok, ale z drugiej obawiają się, że wkrótce pracodawcy ich wymienią na sztuczną inteligencję. Aż 28 proc. badanych w skali świata uważa, że w przyszłości zastąpi go sztuczna inteligencja. W Polsce taka obawa jest jeszcze bardziej popularna, martwi się tym 32 proc. ankietowanych. Aż 65 proc. Polaków wskazuje, że to właśnie sztuczna inteligencja będzie kluczowa dla wejścia na rynek pracy i utrzymania się na nim. Uważa tak też 58 proc. badanych na świecie. Tymczasem - jak wspomnieliśmy - szkolenia w tym zakresie wypadają bardzo słabo, co zapewne potęguje strach przed stratą pracy.
Pracownicy w Polsce nie martwią się tylko o sztuczną inteligencję. Podajmy kilka bardzo powszechnych przekonań, które objawiły się w tym badaniu. Aż 78 proc. respondentów uważa, że nowe pokolenia będą pracować w zawodach, które obecnie nie istnieją, a 63 proc. jest przekonane, że wejście na rynek pracy będzie coraz trudniejsze. Co więcej, 60 proc. uważa, że w przyszłości prace w przemyśle znikną z powodu postępu technologicznego, a 21 proc. zakłada, że ich obecna praca nie będzie istnieć za 10 lat. Do tego 37 proc. nie czuje się przygotowane na zmiany. Pod tym względem wypadamy gorzej od reszty świata, gdzie 31 proc. badanych nie czuje się przygotowanych na zmiany, a 19 proc. obawia się, że ich zawód zniknie w najbliższych 10 latach. Efekty nadciągających zmian już widać. Z badania wynika, że aż 74 proc. pracowników musiało zmienić stanowisko, sektor albo pracodawcę.
Przeczytaj też: "Niepokojące zjawisko na rynku pracy w Polsce. Dawno tak nie było. 'Wystarczyły dwa miesiące'".
Źródło: Raport Santander Banku "Tomorrow’s skills"