Sprawa estońskiej spółki BB Trade Estonia OU, która jest właścicielem polskiej giełdy kryptowalut Zondacrypto, ponownie zwróciła uwagę na rolę Estonii jako jurysdykcji przyjaznej podmiotom z branży kryptowalutowej obsługującym klientów w innych krajach. Władze Estonii postanowiły zaostrzyć nadzór i starają się ograniczać skutki wcześniejszych regulacji.
Estonia, jeden z liderów regulacji kryptowalut w UE, przechodzi obecnie proces dostosowywania lokalnych licencji VASP (Virtual Asset Service Provider) do unijnego rozporządzenia MiCA (Markets in Crypto-Assets), wprowadzając nowe licencje CASP (Crypto-Asset Service Provider).
Stare estońskie licencje VASP zachowują ważność tylko do 1 lipca 2026 r. Aby kontynuować działalność po tym terminie, podmioty muszą uzyskać nową licencję CASP, która będzie honorowana w całej Unii Europejskiej. Nowa licencja będzie znacznie trudniejsza do uzyskania niż dawne krajowe zezwolenia, ponieważ otwiera dostęp do całego rynku UE i wymaga spełnienia jednolitych standardów nadzorczych.
Estoński model finansowy był podważany od lat w związku ze skandalami dotyczącymi prania pieniędzy. Zagraniczne media szeroko opisywały sprawę estońskiego oddziału duńskiego Danske Bank, przez który w latach 2007-2015 przepłynęły setki miliardów euro klientów bez estońskiej rezydencji, głównie z Rosji i innych państw byłego ZSRR. Inny przypadek dotyczył szwedzkiego Swedbank, którego działalność w regionie bałtyckim łączono z transakcjami wysokiego ryzyka oraz przepływami powiązanymi z rosyjskimi klientami i otoczeniem byłego prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza.
Jednocześnie Estonia stała się jednym z najbardziej otwartych rynków dla branży kryptowalutowej w Unii Europejskiej. Jak informowała w 2020 r. Agencja Bloomberga, powołując się na dane estońskiego urzędu analityki finansowej FIU, w szczytowym momencie na koniec 2019 r. w Estonii działało 1234 licencjonowanych dostawców usług związanych z walutami wirtualnymi. Estoński FIU ostrzegał w raporcie z września 2020 r., że część systemu była wykorzystywana do "large-scale exit scams", czyli schematów, w których klienci tracili możliwość wypłaty środków, oraz do podejrzanych ofert nowych kryptowalut.
Dodatkowym bodźcem dla branży kryptowalutowej miał być uruchomiony w 2014 r. program e-rezydencji, przyjęty przez parlament jako element cyfrowej strategii państwa. Program ten pozwala cudzoziemcom uzyskać estońską tożsamość elektroniczną i zakładać spółki bez stałej obecności w kraju. Urząd analityki finansowej FIU wskazywał, że około jedna trzecia firm z sektora krypto miała powiązania z e-rezydentami, a 554 obecnych lub byłych e-rezydentów było związanych z dostawcami usług walut wirtualnych. Model ten zwiększał atrakcyjność jurysdykcji, ale utrudniał nadzór nad działalnością prowadzoną faktycznie za granicą.
Dopiero w 2020 r. władze Estonii rozpoczęły szerokie czyszczenie rynku. W marcu 2020 r. weszły w życie nowe przepisy wymagające realnej obecności firm na terenie tego kraju, zaostrzonej weryfikacji zarządów oraz wyższych standardów zgodności z przepisami. W ciągu roku cofnięto lub wygaszono setki zezwoleń, a liczba licencjonowanych podmiotów spadła do 353.
Z kolei reforma z 2022 r. przyniosła radykalne zaostrzenie zasad. Minimalne wymogi kapitałowe dla spółek z branży krypto podniesiono z około 12 tys. euro do 100 tys. lub 250 tys. euro (zależnie od rodzaju usług). Rozszerzono też obowiązki raportowe oraz przyznano nadzorowi szersze uprawnienia wobec właścicieli i członków władz spółek.
Po rosyjskiej pełnoskalowej agresji zbrojnej na Ukrainę estoński FIU publikował ostrzeżenia dotyczące ryzyka wykorzystywania walut wirtualnych do obchodzenia sankcji. Urząd informował jednocześnie, że w pierwszej połowie 2022 r. 52 licencjonowane w Estonii firmy krypto miały rosyjskich klientów, stanowiących około 12 proc. klientów tych podmiotów.
Dodatkową presję tworzą przyjęte przez Unię Europejską w 2023 r. przepisy MiCA, ale po blisko trzech latach negocjacji UE przyjęła wspólne zasady kończące epokę krajowych, rozproszonych regulacji rynku kryptowalut. Oznacza to, że giełdy i firmy przechowujące cyfrowe aktywa muszą uzyskać nowe zezwolenie jako dostawcy usług kryptoaktywów. W Estonii takie licencje wydaje Finantsinspektsioon, czyli odpowiednik polskiej Komisji Nadzoru Finansowego (KNF).
Na początku kwietnia 2026 r. polskie media zwróciły uwagę, że giełda Zondacrypto może mieć problemy z płynnością. Według analizy, którą opisywały serwisy money.pl i Wirtualna Polska, miało dojść do spadku rezerw bitcoinów polskiej giełdy kryptowalut aż o 99 proc., a użytkownicy zgłaszali problemy z wypłatą środków.
Na te doniesienia reagował prezes Zondacrypto Przemysław Kral. W oświadczeniu zapewniał, że giełda jest stabilnym, wypłacalnym i bezpiecznym podmiotem, a analiza, którą opisywały media, jest "błędna, nieprawdziwa i krzywdząca".
Do giełdy Zondacrypto należy portfel 4,5 tys. bitcoinów warty 330 mln dolarów. Jak informował w czwartek (16 kwietnia) Kral, klucze do nich ma zaginiony Sylwester Suszek, założyciel giełdy BitBay, poprzedniczki Zondacrypto. Suszek, określany mianem "króla kryptowalut", zaginął w marcu 2022 r.
Śledztwo w sprawie możliwego oszustwa klientów giełdy kryptowalut Zondacrypto wszczęła Prokuratura Regionalna w Katowicach. Zdaniem śledczych łączna wysokość szkód wynosi obecnie nie mniej niż 350 mln zł.