Niemiecka prasa: bezpodstawne zakazy dla diesli

Niemieckie gazety komentują raport naukowców, który podważa sens zakazów jazdy aut z silnikiem diesla w niektórych niemieckich miastach. Zdaniem komentatorów należało dużo wcześniej sięgnąć po radę ekspertów.
Zobacz wideo

Frankfurter Rundschau nazywa raport naukowców „jasną deklaracją z samej góry", która mówi, że aby powietrze w miastach było czyste, Niemcy potrzebują zwrotu w całym systemie transportu i komunikacji. Angela Merkel zwróciła się do najstarszej instytucji naukowej Niemiec, Akademii Nauk Leopoldina, o ekspertyzę, która miała być głosem w sporze o auta z silnikiem diesla, lecz jak podkreśla gazeta, wyszła przy tym nieoczekiwanie druzgocąca krytyka polityki rządu skoncentrowanej głównie na ochronie miast przed pojazdami z silnikami diesla. „Naukowcy mówią, że zakaz poruszania się autami na ropę to alibi dla miast, które latami nie troszczyły się o zawartość dwutlenku azotu w powietrzu i znalazły się pod naciskiem sądów”, podkreśla dziennik.

Zdaniem Straubinger Tagblatt/Landshuter Zeitung, kierowcom aut na ropę można było oszczędzić stresu i strat finansowych, gdyby politycy i sędziowie skonsultowali się z naukowcami ponad trzy lata temu, na początku afery dieslowej. „To zaniechanie sprawiło, że zdyskredytowano silniki diesla jako technologię na okres przejściowy na drodze do elektromobilności, a tym samym zniszczono uporządkowane przejście do nowego etapu. Zapłacą za to robotnicy w fabrykach samochodów i w firmach poddostawczych”.

Passauer Neue Presse chwali naukowców z Leopoldiny, że swoim raportem nie dołączyli do któregoś z obozów sporu wokół aut z silnikami diesla, że nie kreują się ani na „ratowników klimatu” ani na „wrogów klimatu”. Ich raport przepełniony jest „błogim tonem rozsądku”. Gdy podkreślają, iż drobny pył jest bardziej szkodliwy dla zdrowia niż dwutlenek azotu wydzielany przez silniki napędzane ropą, nie mówią przecież, że ten ostatni jest zdrowy. Jednak zdaniem gazety przesuwa to priorytety, a „gdy limity dwutlenku azotu przestaną być nadrzędnym kryterium, powstanie szansa na przeprowadzenie zwrotu w polityce komunikacyjnej z sensem i rozsądkiem”.

Reutlinger General-Anzeiger przypomina, że nałogowy palacz Helmut Schmidt dożył ponad 90 lat, podczas gdy inny palacz umiera w wieku 40 lat na raka. Tak samo jest zdaniem gazety z dwutlenkiem azotu wydalanym przez silniki diesla. „Nie ma stałej granicy, od której dwutlenek azotu jest niebezpieczny. Dlatego politycy, którzy zażarcie bronią ustalania limitów, po raporcie naukowców muszą odpowiedzieć na pytanie, dlaczego robili to powołując się na wskazania medyczne”, czytamy.
 
Tekst pochodzi z serwisu Deutsche Welle

Zobacz wideo
Więcej o:
Komentarze (3)
Niemiecka prasa: bezpodstawne zakazy dla diesli
Zaloguj się
  • 13piatek13

    Oceniono 1 raz 1

    Diesle moim zdaniem wydajniejsze niż benzyny, z reguły mniejsze spalanie. Miałem w passacie dieselka i bezproblemowy, klocki i tarcze raz wymieniłem, ale to z delfi brałem i w praktyce dłużej wytrzymują. Zakazy bez sensu.

  • melonmusk

    0

    Niemiecki przemysł samochodowy, stanowiący podstawę niemieckiej gospodarki (szczególnie Volkswagen), tak bardzo uzależnił się od technologii Diesla, że w pewnym sensie od losów tego napędu zależy przyszłość niemieckiej gospodarki. Dieselgate naprawdę im zaszkodził, bo zwrócił uwagę na Diesle. Nic dziwnego, że często pojawiają się akurat w Niemczech takie raporty jak ten, broniące diesla. Wpływy niemieckiego przemysłu widać też w ustawodawstwie unijnym: przez lata obowiązywała osobna norma spalin euro dla diesla, rzekomo po to, żeby 'dać dieslowi taryfę ulgową, bo emituje mniej co2'. W rzeczywistości diesel emituje bardzo dużo innych, szkodliwych substancji (nie wpływających może na globalne ocieplenie, ale na raka płuc już tak). Więc to trochę jak leczenie dżumy cholerą. W rzeczywistości chodziło o to, że niemieckie koncerny motoryzacyjne (szczególnie Volkswagen), w pewnym momencie zorientowały się, jak bardzo dla ich klientów ważne jest spalanie, nawet o litr mniej, nie ważne że kosztem bardzo dużej emisji. Niemcy wykorzystali swoje wpływy żeby wcisnąć ten bzdurny "eko" argument o dieslu UE, następnie na sukcesie Diesli mogła skorzystać niemiecka gospodarka (początkowo konkurenci nie produkowali tyle Diesli osobowych, co Niemcy). Dopiero z Dieselgate i rozwojem aut elektrycznych zaczyna się im wszystko sypać, fantycy diesla z VW (którzy twierdzili że inhalacje z diesla nie szkodzą człowiekowi, dokonywali oszustw, a nawet zmniejszali ilość dozowanego płynu ad blue, tylko żeby wąsaty Hans nie musiał częściej dolewać, kosztem dużej emisji - ale nic dziwnego, Volkswagen to firma z niemieckiej prowincji), w gorączce udają teraz fanów samochodów elektrycznych. Aż mnie śmiech bierze...

  • cyrkonowy_szerszen

    0

    I tak wyzdychamy jeszcze w tym stuleciu, co tam sie dizlami przejmowac.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX