Degrengolada w Luftwaffe. Niemieccy piloci nie mają na czym ćwiczyć

Zgodnie z zaleceniami NATO każdy pilot Bundeswehry powinien wylatać rocznie 180 godzin. Normę tę wypełnia tylko 58 proc. niemieckich pilotów. Powodem jest brak sprawnych samolotów.

Wielu niemieckich pilotów nie spełnia minimalnych wymagań nalotu określanych przez NATO – podaje dziennik "Bild", powołując się na odpowiedź niemieckiego rządu na Interpelację klubu poselskiego FDP w Bundestagu.

Według rządowych danych 363 z 875 Pilotów Luftwaffe (42 proc.) nie mogło wylatać dostatecznej ilości godzin ze względu na brak samolotów. Norma wymagana przez NATO wynosi 180 godzin, z tego 40 może być odbyte w symulatorze.

Poseł liberalnej FDP Alexander Graf Lambsdorff wezwał minister obrony RFN Annegret Kramp-Karrenbauer do jak najszybszej poprawy tego stanu. - W przeciwnym razie coraz więcej wysoko wykwalifikowanych pilotów zrezygnuje ze służby - ostrzegł Lambsdorff w rozmowie z dziennikarzami "Bilda". W pierwszej połowie 2018 r. ze służby zrezygnowało sześciu pilotów. W pięciu poprzednich latach takich rezygnacji było łącznie 11.

Rzecznik niemieckiego MON, Christian Thiels, skomentował doniesienia "Bilda" tłumacząc, że normy natowskie dotyczące lotów ćwiczebnych są bardziej wyśrubowane od niemieckich. Niemcy wypełniają jednak wszystkie zadania w ramach NATO i "to jest najważniejsze" - powiedział rzecznik.

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle.

Zobacz wideo