DW sprawdza fakty: Niemcy dostarczają broń do obszarów dotkniętych kryzysem

Niemiecki rząd odrzuca apele Ukrainy o dostawy broni. Tłumaczy, że Niemcy z zasady nie wysyłają broni wojennej na tereny objęte kryzysem. Okazuje się, że zasada ta była wielokrotnie ignorowana.

Według zachodnich służb wywiadowczych Rosja rozmieściła na granicy z Ukrainą około 100 tys. żołnierzy. Z perspektywy Ukrainy i Zachodu stwarza to konkretne zagrożenie militarne, dlatego wiele krajów już teraz wspiera Ukrainę bronią i sprzętem. Niemcy dostarczyły do tej pory... 5000 hełmów.

To jednak za mało dla ukraińskiego rządu, który oficjalnie zwrócił się do Niemiec z prośbą o broń. Jednak rząd w Berlinie do tej pory konsekwentnie odrzucał postulaty dotyczące broni defensywnej. Zarówno kanclerz Olaf Scholz z SPD, jak i minister spraw zagranicznych Annalena Baerbock z partii Zielonych powołują się na polityczną zasadę, by nie eksportować broni na tereny objęte kryzysem. W umowie koalicyjnej SPD, Zielonych i FDP zapisano: "Wyjątki mogą mieć miejsce tylko w uzasadnionych, indywidualnych przypadkach, które muszą być udokumentowane w sposób zrozumiały dla opinii publicznej".

Więcej informacji gospodarczych na stronie głównej Gazeta.pl

Zobacz wideo Tak powstaje tajemniczy „Zamek w Stobnicy". Byliśmy na miejscu

Jasny kurs?

Takie wyjątki istnieją - podkreślają podirytowani użytkownicy w mediach społecznościowych. "Zapytajcie Niemców o dostawy broni dla Arabii Saudyjskiej, Egiptu, Turcji, ZEA" - pisze na Facebooku czytelnik Deutsche Welle z Ukrainy. Inny komentuje: "Niemiecka broń jest używana w wojnach i konfliktach zbrojnych na całym świecie - przy okazji także przez IS".

"Od wielu lat niemiecki rząd przyjmuje jasny kurs, że nie dostarczamy broni do obszarów objętych kryzysem i nie dostarczamy również broni śmiercionośnej na Ukrainę" - podkreślił w niedzielę, 6 lutego, kanclerz Olaf Scholz w wywiadzie dla telewizji ARD. Potwierdził tym samym wcześniejsze oświadczenia. 

DW sprawdza fakty

- W przeszłości owszem dostarczaliśmy broń, ale zawsze w zależności od sytuacji - wyjaśnia w rozmowie z DW Christian Moelling, ekspert ds. obrony i bezpieczeństwa w Niemieckim Towarzystwie Stosunków Zagranicznych. - Oznacza to, że w Niemczech obowiązuje zasada indywidualnego rozpatrywania każdego przypadku - tłumaczy Moelling.

Również Pieter Wezeman ze Sztokholmskiego Instytutu Badań nad Pokojem (SIPRI) potwierdza DW, że Niemcy wysyłały w ostatnim czasie broń do obszarów kryzysowych. - Oczywiście nie jest prawdą, że Niemcy nie dostarczają broni krajom lub podmiotom znajdującym się w stanie konfliktu. Istnieje mnóstwo przykładów, kiedy niemiecka broń była eksportowana za zgodą rządu niemieckiego, przy jego specjalnym wsparciu lub nawet przez sam rząd - mówi Wezemen.

Niemiecka broń w Jemenie

Jednym z przykładów jest Egipt, który zgodnie z opracowanym przez SIPRI  wskaźnikiem eksportu (Trend Indicator Value - TIV) jest piątym największym nabywcą niemieckiej broni od 2010 r. Tylko w okresie od 1 stycznia 2021 r. do 14 grudnia 2021 r. wydano dla Egiptu pozwolenia na wywóz o wartości ok. 4,34 mld euro - wynika z danych niemieckiego Ministerstwa Gospodarki i Ochrony Klimatu.

Większość z nich została zatwierdzona przez poprzedni rząd w ostatnich dniach kadencji kanclerz Angeli Merkel, mimo że Egipt jest militarnie zaangażowany w konflikty w Jemenie i Libii oraz krytykowany za masowe łamanie praw człowieka.

Czy oznacza to, że Egipt używa niemieckiej broni w wojnach w Jemenie i Libii? Pieter Wezeman nie wyklucza tego. - Dostawy z Niemiec do Egiptu można podzielić na dwie grupy. Do pierwszej należą systemy obrony powietrznej. Z tego co widzę, nie mają one prawie nic wspólnego z wojną w Jemenie - wskazuje ekspert. Problematyczna może być jednak druga grupa towarów: okręty wojenne.  - Fregaty z pewnością mogłyby odegrać rolę w konflikcie w Jemenie, gdzie ważnym elementem była blokada morska - obawia się ekspert SIPRI. Ponadto, jego zdaniem, takie dostawy broni na dużą skalę przyczyniają się do legitymizacji i wzmocnienia rządu wojskowego w Egipcie.

Szereg innych krajów, które od 2015 r. interweniowały militarnie w konflikcie w Jemenie, również otrzymało dostawy broni z Niemiec. Należą do nich Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Kuwejt i Katar. Według sprawozdania rządu Niemiec na temat eksportu broni w 2020 r. Katar otrzymał licencje na amunicję do armat, karabinów, strzelb, a także części do haubic, które znajdują się w wykazie broni wojennej, stanowiącym załącznik do ustawy o kontroli broni wojennej. Ponadto pod koniec 2020 r. rząd niemiecki wyraził zgodę na dostawę do Kataru 15 czołgów przeciwlotniczych typu Gepard.

To, że niemiecka broń odgrywa ważną rolę w wojnie w Jemenie, wykazały w 2019 r. badania projektu śledczego #GermanArms. Niemiecki rząd musiał praktycznie przyznać, że zezwolenia na niektóre dostawy broni były błędem - mówi Pieter Wezeman. - Albo przynajmniej stawało się coraz bardziej jasne, że ryzyko z tym związane może być zbyt duże, więc dostawy zostały wstrzymane. Tak było np. w przypadku Arabii Saudyjskiej, z którą była duża umowa na dostawę łodzi patrolowych - wskazuje ekspert.

Po zamordowaniu krytycznego wobec rządu dziennikarza Dżamala Chaszodżdżiego w saudyjskim konsulacie generalnym w Stambule wstrzymano, a następnie cofnięto wszystkie przyznane wcześniej licencje na wywóz broni do Rijadu. Od tego czasu w Niemczech obowiązuje zakaz eksportu broni do Arabii Saudyjskiej, który był już kilkakrotnie przedłużany.

Trudne partnerstwo z Turcją

Innym kontrowersyjnym nabywcą niemieckiej broni jest partner NATO - Turcja. Kraj ten "bardzo się zmienił" w ciągu ostatnich dziesięcioleci - mówi ekspert ds. obronności Christian Moelling. - Można z perspektywy czasu stwierdzić, że dostawy broni były błędem. Prawem rządu jest mylić się w szacunkach, właśnie dlatego, że pozostają one tylko szacunkami - dodaje.

Niemcy przez lata dostarczały do Turcji broń wojenną wartą setki milionów euro, mimo że Turcja jest krytykowana za łamanie praw człowieka i zaliczana przez ONZ do krajów, które interweniowały z dostawami broni w wojnie libijskiej. Ponadto rząd turecki od dekad podejmuje działania wojskowe przeciwko kurdyjskiej PKK, zarówno na własnym terytorium, jak i w krajach sąsiednich.

Sytuacja stała się szczególnie zapalna po ofensywie wojskowej Turcji przeciwko kurdyjskiej milicji YPG w północnej Syrii w 2018 r. "Czy niemieckie pociski przeciwpancerne uderzają teraz w niemieckie czołgi?" - zastanawiały się wówczas niektóre media. Tłem było niemieckie wsparcie dla walk kurdyjskich Peszmergów z bojówkami IS w północnym Iraku od lata 2014 r. Dostarczono nie tylko wyposażenie, takie jak hełmy, kamizelki ochronne i radiostacje, ale także obszerny pakiet broni, w tym karabiny szturmowe i maszynowe, pistolety, pancerznice, broń przeciwpancerną i granaty ręczne. Według niemieckiego rządu o wartości ponad 90 milionów euro.

Co prawda kurdyjski rząd regionalny zobowiązał się wówczas do użycia broni wyłącznie przeciwko "Państwu Islamskiemu", ale nie było to w żaden sposób kontrolowane. W odpowiedzi na interpelację posłanki Agnieszki Brugger w 2016 r. niemiecki rząd przyznał, że nie mógł wykluczyć, iż broń z Niemiec trafiła na czarny rynek, np. do północnego Iraku. I nawet tzw. kontrole post-shipment, czyli monitorowanie miejsca pobytu dostarczonej broni, nie wykluczą całkowicie ryzyka użycia jej w konfliktach - uważają eksperci. 

Rosyjskie uzbrojenie w pobliżu miasta Woroneż na zdjęciu satelitarnym Maxar TechnologiesTysiące pojazdów wojskowych przy granicy z Ukrainą. Widać je na zdjęciach

Potencjalne obszary kryzysowe 

Zarówno Moelling, jak i Wezeman krytykują fakt, że rząd niemiecki z jednej strony prowadzi restrykcyjną politykę eksportu broni, a z drugiej nie ma jasnego kompasu polityki bezpieczeństwa w odniesieniu do licencji na dostawy. - Potrzebna jest systematyczna, stale aktualizowana analiza tego, jak zmienia się sytuacja w zakresie polityki bezpieczeństwa. Do jakich państw można dostarczyć broń? I na ile są one bezpieczne? A do których krajów nie - wyjaśnia Christian Moelling.

Często nie ma zgodności co do tego, czy dany kraj jest definiowany jako obszar kryzysowy. Na przykład Korea Południowa: według wskaźnika TIV opracowanego przez SIPRI kraj ten jest zdecydowanie największym nabywcą niemieckiej broni. A przecież według Pietera Wezemana, Korea Południowa formalnie jest "w stanie wojny z Koreą Północną". 

I oczywiście Niemcy eksportowały tam broń "z myślą, że pomogą Korei Południowej obronić się przed ewentualną agresją ze strony Korei Północnej". Ale dlaczego zatem niemiecki rząd nie dostarcza broni na Ukrainę? - pyta ekspert.

Nowy rząd w Berlinie chce zmienić fakt, że obecnie nie ma żadnych ram prawnych dla eksportu broni. Juergen Trittin, rzecznik partii Zielonych w Bundestagu ds. polityki zagranicznej, powiedział w telewizji ARD, że kierowane przez jego partię Ministerstwo Gospodarki i Ochrony Klimatu przedłożyło na pierwsze posiedzenie odpowiedni projekt ustawy. Ma to na celu "uczynić niewiążące zasady dotyczące eksportu broni obowiązującymi" - powiedział Trittin.

Wniosek: Niemcy nie przestrzegały konsekwentnie zasady niedostarczania broni na tereny objęte kryzysem. Rząd federalny wielokrotnie zatwierdzał dostawy broni do krajów, które są stronami konfliktów lub same są obszarami kryzysowymi.

 

***

Autorka: Tetyana Klug

Artykuł pochodzi z serwisu "Deutsche Welle".

Mateusz MorawieckiUkraina. Mateusz Morawiecki apeluje do Niemiec ws. Nord Stream 2

Więcej o: