Pieniądze za praworządność. Europarlament odpuszcza Ursuli von der Leyen. Polska na razie bezpieczna

Parlament Europejski wycofał z TSUE skargę na Komisję Europejską za niestosowanie przepisów "pieniądze za praworządność". Europosłom wystarczyło, że zajęto się Węgrami, bez Polski.

Trybunał Sprawiedliwości UE poinformował w środę (22.6.22) o wykreśleniu ze swojego rejestru skargi Parlamentu Europejskiego, który w październiku 2021 roku zarzucił Komisji Europejskiej, że nie wywiązuje się z obowiązków w sprawie reguły „pieniądze za praworządność". Chodzi o ostro zwalczane przez Polskę i Węgry przepisy, które pozwalają na cięcia funduszy unijnych, o ile w danym kraju Unii dochodzi do poważnych naruszeń zasad państwa prawnego, a jednocześnie te naruszenia wpływają „w sposób wystarczająco bezpośredni" (lub istnieje poważne ryzyko takiego wpływu) na należyte zarządzanie funduszami UE.

Zobacz wideo Czy Ursula von der Leyen powinna zostać odwołana za akceptacje polskiego KPO? Gill-Piątek: To jest już nadmiarowe

Przepisy „pieniądze za praworządność" weszły w życie na początku 2021 roku, ale Komisja Europejska – pomimo kilku ponaglających rezolucji europarlamentu – ociągała się długimi miesiącami z ich stosowaniem. Wprawdzie jesienią zeszłego roku Komisja wysłała do Polski i Węgier prośby o wyjaśnienia spraw ewentualnie podpadających pod „pieniądze za praworządność", ale w rzeczywistości – zgodnie z polityczną obietnicą Ursuli von der Leyen dla Mateusza Morawieckiego i Viktora Orbana – czekała na wyrok TSUE na temat legalności całego rozporządzenia. Unijny Trybunał Sprawiedliwości dopiero w lutym tego roku, orzekając w pełnym 27-osobowym składzie ze względu na rangę sprawy, odrzucił wnioski Polski i Węgier o unieważnienie „pieniędzy za praworządność" jako – zdaniem tych obu krajów – niezgodnych z traktatami UE. 

Więcej wiadomości z gospodarki na stronie głównej Gazeta.pl>>>

Komisja Europejska ostatecznie w kwietniu tego roku zainicjowała procedurę „pieniądze za praworządność" wobec Węgier, a – w kontekście tych przepisów - odłożyła do szuflady sprawę Polski. To nie oznacza, że skarga Parlamentu Europejskiego automatycznie zaczęła być bezzasadna - zwłaszcza w odniesieniu do okresu do wiosny tego roku. Jednak przeważył pogląd, że – jak można teraz nieoficjalnie usłyszeć w Brukseli – „skoro trwają działania wobec Węgier, to nie warto eskalować konfliktów między instytucjami UE".

Ropa naftowa w środę 22 czerwca rano mocno tanieje.Ropa gwałtownie tanieje. Co się stało? "Pomóc" mógł Biden i strach przed recesją

Orban podwójnie na cenzurowanym

Rząd Orbana ma do przyszłego tygodnia czas na zaproponowanie działań naprawczych m.in. w kwestii niezależności prokuratury, co przekłada się na brak kontroli nad systemem zamówień publicznych m.in. w dziedzinie polityki spójności oraz unijnej polityki rolnej. Cała procedura „pieniądze za praworządność" może zająć nawet sześć-osiem miesięcy. A do zatwierdzenia finalnej decyzji o cięciu funduszy w Radzie UE trzeba głosów 15 z 27 krajów Unii reprezentujących 65 proc. ludności UE.

Rząd Orbana teraz negocjuje reformy w tych samych dziedzinach (m.in. prokuratura) zarówno dla uniknięcia cięć funduszy, jak i dla odmrożenia swego Krajowego Planu Odbudowy. Choć w kwestii KPO również Budapeszt – podobnie jak wcześniej Polska – posiłkuje się odwetowym blokowaniem niektórych projektów unijnych, czyli głównie dyrektywy wdrażającej porozumienie OECD co do minimalnej stawki CIT. Polska uchyliła swoje weto dopiero pod zatwierdzeniu polskiego KPO przez Radę UE.

Władimir Putin (zdjęcie ilustracyjne)Blokada Kaliningradu. Ekspertka: Rosja nie zostawi tego bez odpowiedzi

Polska na razie bezpieczna

Bruksela w jesiennym kwestionariuszu dla Warszawy pytała, jak Polska – ignorując wyroki TSUE co do sądownictwa - zamierza wykonywać szczegółowe przepisy unijne o dyscyplinie w gospodarowaniu funduszami unijnymi. Ponadto wskazywała na wątpliwości co do „skuteczności i bezstronności prokuratury", która podlega prokuratorowi generalnemu będącemu jednocześnie ministrem sprawiedliwości (czyli Zbigniewowi Ziobrze). Co więcej, Komisja przywołała argument o „zinstytucjonalizowanej korupcji", czyli przypadkach podejrzeń o korupcję na wysokim szczeblu, które nie są należycie ścigane przez prokuraturę ze względów politycznych.

Jednak Komisja teraz przekonuje, że w przypadku Polski należy trwać przy zwykłych procedurach przeciwnaruszeniowych (z finałem TSUE), „kamieniach milowych" z KPO oraz przy postępowaniu z art. 7, które obecnie sprowadza się do politycznych dyskusji unijnych ministrów w Radzie UE. W przypadku Polski, która w ocenie Komisji nadal bardzo poprawnie gospodaruje funduszami UE, mechanizm „pieniądze za praworządność" ma być „środkiem odstraszającym" od dalszej degeneracji wymiaru sprawiedliwości, która zazwyczaj prowadzi do coraz gorszego ścigania korupcji.

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle

 
Więcej o: