"TAZ": PiS buduje atom, nie pytając nikogo o zdanie. Mieszkańcy Lubiatowa są jak sparaliżowani

W decyzję o budowie elektrowni jądrowej rząd PiS nie włączył ani opozycji, ani lokalnych obywateli - pisze "Die Tageszeitung". "W małej wiosce Lubiatowo na Pomorzu, położonej około 70 km od Gdańska i bezpośrednio nad Morzem Bałtyckim, mieszkańcy są jak sparaliżowani" - relacjonuje niemiecka dziennikarka Gabriele Lesser.
Zobacz wideo Skąd nagły boom na atom? Ekspertka: Politycy w końcu podejmują kroki, których nie podjęli przez cały szereg lat

Planując jednocześnie trzy elektrownie atomowe, Polska pod rządami narodowych populistów chce wejść w energetykę jądrową - donosi lewicowy berliński dziennik "Die Tageszeitung". "Dla wielu Polaków, którzy w obliczu wysokich cen energii martwią się obecnie o to, jak przetrwać zimę, słowa premiera Mateusza Morawieckiego były jak próba odwrócenia uwagi. Zamiast troszczyć się o problem ludzi tu i teraz, cieszy się, że za jedenaście lat popłynie pierwszy polski prąd z atomu i chwali dobrą współpracę z Amerykanami" - pisze warszawska korespondentka gazety Gabriele Lesser.

I dodaje, że "tani prąd", który od lat obiecuje rządząca partia PiS, ma popłynąć dopiero w 2033 roku, gdy do sieci zostanie podłączony pierwszy reaktor. Podejmując uchwałę o budowie pierwszych elektrowni atomowych w Polsce, PiS ustanawia swe długofalowe cele energetyczne i klimatyczne: odejście od brudnego węgla ku czystej energii atomowej. Dotychczasowe credo o wspieraniu "krajowego węgla" wydaje się nieaktualne - ocenia autorka, dodając, że pierwsze reaktory zbudować ma amerykański koncern Westinghouse Electric Company.

cGmina Choczewo zostala wybrana na preferowana lokalizcje dla pierwszej w Polsce elektrowni jadrowejTu powstanie elektrownia jądrowa. Mieszkańcy: Jesteśmy zmęczeni dyskusją

Lubiatowo. "Mieszkańcy protestowali przeciwko elektrowni atomowej, są jak sparaliżowani"

"W małej wiosce Lubiatowo na Pomorzu, położonej około 70 km od Gdańska i bezpośrednio nad Morzem Bałtyckim, mieszkańcy są jak sparaliżowani. Już pod koniec lutego głośno protestowali przeciwko wyborowi ’preferowanej lokalizacji pierwszej polskiej elektrowni atomowej'. Na niskim drewnianym płocie wciąż jeszcze trzepocze już wyblakły transparent z hasłem: 'Nie dla atomu w Lubiatowie'" - relacjonuje niemiecka dziennikarka. Wyjaśnia, że większość z niemal 150 mieszkańców Lubiatowa już lata temu przestawiła się z uprawy roli na agroturystykę, a teraz obawiają się o swą egzystencję. Jednak gmina Choczewo, do której należy Lubiatowo i 30 innych wsi, już w 2015 roku przystała na ofertę wsparcia od Polskiej Grupy Energetycznej dla przewidzianych lokalizacji elektrowni jądrowej, zauważa Lesser. Według ankiety z 2017 roku, którą można znaleźć na stronie internetowej Choczewa, wówczas 67 procent z około 5 tysięcy mieszkańców gminy było za budową elektrowni jądrowej, a 33 procent przeciwko - pisze niemiecka dziennikarka.

Jarosław Kaczyński w SuwałkachKaczyński: "Węgla nie zabraknie, nikomu zimno nie będzie"

Atom w Polsce. "PiS sam podjął decyzję, nie włączył w ten proces ani opozycji, ani obywateli"

Dodaje, że zaledwie dwa dni po ogłoszeniu przez premiera Morawieckiego wartej 20 mld dolarów inwestycji, wicepremier Jacek Sasin poinformował w Seulu o podpisaniu listu intencyjnego w sprawie budowy kolejnej elektrowni jądrowej w Polsce przez koreańską spółkę KHNP oraz PGE. "W Korei Południowej Sasin zapowiedział też budowę trzeciej elektrowni atomowej. Tym razem kontrakt miałby dostać kontrolowany przez państwo francuski koncern EDF" - relacjonuje "TAZ".

"To, czy podpisane teraz umowy zostaną utrzymane, gdyby PiS przegrał wybory parlamentarne jesienią 2023 roku, nie jest przesądzone. PiS nie włączył w proces podejmowania decyzji ani opozycji, ani lokalnych obywateli" - zastrzega Lesser. I przypomina o porzuconych na przełomie lat 80. i 90. XX wieku planach budowy elektrowni jądrowej w Żarnowcu niedaleko Gdańska.

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle

 
Więcej o: