Wprowadzenie przez Polskę kontroli na granicy z Niemcami odbija się w Niemczech dużym echem.
Koordynator rządu Niemiec ds. polsko-niemieckiej współpracy międzyspołecznej i przygranicznej Knut Abraham ostrzega przed stałymi kontrolami granicznymi między dwoma krajami. Niemieckie kontrole graniczne były "koniecznym sygnałem politycznym", że "polityka migracyjna w Niemczech uległa zmianie" – powiedział Abraham dziennikowi "Welt", jednak rozwiązaniem nie może być teraz "przepychanie migrantów tam i z powrotem między Polską a Niemcami lub cementowanie kontroli granicznych po obu stronach".
We wtorek, 1 lipca, premier Donald Tusk poinformował, że od 7 lipca Polska wprowadzi własne kontrole na granicy z Niemcami i Litwą. Niemcy kontrolują polską granicę już od jesieni 2023 roku, a od maja br. – wraz z objęciem rządów przez chadeckiego kanclerza Friedricha Merza – Berlin wzmocnił kontrole, łącznie z zawracaniem migrantów w uzasadnionych – jak tłumaczy niemiecki rząd – przypadkach.
Kontrole graniczne "znacznie obciążyłyby życie w połączonych obszarach" – powiedział Knut Abraham w odniesieniu do pogranicza. Jako krótkoterminowy środek zaapelował o "stworzenie większej liczby pasów ruchu dla osób dojeżdżających do pracy w polsko-niemieckim regionie przygranicznym, aby uniknąć strasznych korków".
Ponadto – jak zaznaczył rządowy koordynator – "Polska i Niemcy muszą wspólnie walczyć o wdrożenie Wspólnego Europejskiego Systemu Azylowego, ponieważ oba kraje na tym skorzystają". "Jeśli migracja może być już na zewnętrznej granicy zarządzana praworządnie, problem nie przeniesie się na granicę polsko-niemiecką" – dodał Knut Abraham.
Tymczasem socjaldemokratyczna partia SPD, która z chadekami (CDU/CSU) tworzy obecnie rząd Niemiec, postrzega zapowiedziane przez Polskę kontrole graniczne jako krok wstecz dla swobodnego przepływu osób i towarów w Europie. "Należało się spodziewać, że Polska w odpowiedzi na niemieckie kontrole na granicach wewnętrznych też je wprowadzi" – powiedziała gazecie "Rheinische Post" wiceprzewodnicząca klubu poselskiego SPD w Bundestagu Sonja Eichwede. "To gorzka porażka dla strefy Schengen i swobody przemieszczania się" – dodała.
"Kontrole (na granicy) z Niemcami będą przede wszystkim obciążeniem dla osób dojeżdżających do pracy, ale nieznacznie zapobiegną migracji do Polski" – kontynuowała posłanka SPD. Być może efekty będą widoczne na granicy z Litwą – dodała. "Mam nadzieję, że wkrótce będziemy mogli powrócić do Europy bez kontroli na granicach wewnętrznych" – podkreśliła wiceprzewodnicząca klubu poselskiego SPD. Teraz potrzebna jest "europejska jedność i współpraca, aby szybko wdrożyć wspólny europejski system azylowy".
(AFP/dom)
Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle