Zabójcza mgła. Wielki smog londyński w 1952 r. zabił tysiące ludzi. Dziś mamy blokady wyżowe

Maria Mazurek
W grudniu 1952 roku Londyn na kilka dni spowiła gęsta mgła. Sparaliżowała komunikację w mieście i uziemiła samoloty na pobliskim lotnisku. Ale to wcale nie było najgorsze. Trująca zawartość smogu według szacunków spowodowała śmierć od czterech do 12 tysięcy osób, ludzie umierali z kwasem siarkowym w płucach. Czy powtórka tragicznego splotu zdarzeń byłaby dziś możliwa?

Dziś Piątek dla Klimatu - jak co tydzień w Gazeta.pl i Next.gazeta.pl piszemy na temat związany z trwającym kryzysem klimatycznym.

Londyn przez wieki słynął z mgły i mieszkańcy miasta byli do niej przyzwyczajeni. Jednak ta sprzed 67 lat była wyjątkowa pod kilkoma względami - w tym wyjątkowo toksyczna.

Zabójcza mgła w Londynie

Mgła, która pojawiła się w piątek 5 grudnia 1952 roku, na początku nikogo nie zaniepokoiła. W ciągu dnia jednak zgęstniała, a kolejnego poranka była już tak gęsta, że ograniczyła widoczność do zaledwie kilku metrów. W niedzielę i poniedziałek sytuacja jeszcze się pogarszała. Stanęły pociągi, uziemiono samoloty, kierowcy porzucali swoje samochody, karetki nie dojeżdżały do potrzebujących. Rodzicom radzono nie puszczać dzieci do szkoły, bo piesi często nie byli czasem w stanie dojrzeć swoich stóp, gubiąc się nawet w znajomym sobie terenie. Miasto ogarnął paraliż komunikacyjny, wzrosła przestępczość. Ale to nie było najgorsze. Ludzie zaczęli umierać.

Początkowo nie zdawano sobie z tego sprawy, choć natychmiastowo wzrosła liczba hospitalizacji. Już kilka tygodni potem pojawiły się pierwsze tragiczne szacunki - śmierć w wyniku smogu poniosły cztery tysiące ludzi. Według późniejszych wyliczeń, łącznie ofiar zabójczej mgły mogło być nawet 12 tysięcy.

<script type="application/javascript" src="https://wspieram.greenpeace.pl/iframe/greenpeace.js" data-version="gazeta-piatek_2" id="greenpeace-iframe"/>

Antycyklon i kwas siarkowy w płucach

Mgła londyńska od setek lat nie była już wtedy tylko po prostu mgłą. Naturalne zjawisko podsyciła i pogorszyła rewolucja przemysłowa, która zaczęła się właśnie w Wielkiej Brytanii, pod koniec XVII wieku. Nowo powstałe fabryki wypuszczały w powietrze dym i szkodliwe zanieczyszczenia. Od tamtego czasu słynna londyńska mgła była często smogiem. Jak przypomina Met Office, brytyjski narodowy serwis meteorologiczny, związany z ministerstwem obrony, zachowały się doniesienia o wyjątkowo uciążliwym smogu z XIX wieku, na przykład z grudnia 1813 roku czy grudnia 1873 roku, kiedy to śmiertelność w Londynie miała wzrosnąć o 40 proc. powyżej normy.

To, że w 1952 roku gęsta, żółtawa, śmierdząca mgła zabiła tak wiele osób, było efektem tragicznego splotu zdarzeń. Po pierwsze, trujące wyziewy wypuszczały z siebie, jak zwykle, fabryki. Poza tym, listopad i początek grudnia były w tamtym roku bardzo zimne, a niska temperatura oznaczała, że ludzie w większym zakresie ogrzewali się w domach, paląc w domowych paleniskach i kominkach, często węgiel niskiej jakości (podobnie jak tamtejsze elektrownie). Do tego doszedł smog komunikacyjny. Co gorsza, trująca mgła się nie rozwiewała.

Wyżowa pogoda, określana czasem jako antycyklon, spowodowała inwersję temperatury - była ona niższa tuż nad powierzchnią Ziemi. Zimne, nieruchome powietrze przytrzymało smog nisko nad miastem do 9 grudnia.

Poza kropelkami wody to powietrze miało w sobie trujące substancje. Specyficzna kombinacja zanieczyszczeń zawierała nie tylko sadzę, ale także bardzo dużo dwutlenku siarki pochodzącego z zanieczyszczonego węgla i dwutlenku azotu. W wyniku reakcji chemicznych zachodzących między tymi substancjami, w kropelkach wody powstawał kwas siarkowy. Wdychany do płuc powodował ich uszkodzenie i niewydolność, niedotlenienie oraz poważne infekcje dróg oddechowych. Kiedy mgła odparowywała, stężenie kwasu wzrastało, przez co stawał się jeszcze bardziej szkodliwy.

Zobacz wideo

Blokady wyżowe w Polsce

Te tragiczne zdarzenia wywołały w Wielkiej Brytanii debatę na temat zanieczyszczeń powietrza, co poskutkowało uchwaleniem ustaw o czystym powietrzu (Clean Air Acts) w 1956 i 1968 roku. Poprawiły one wyraźnie sytuację, do tego doszedł rozwój technologii i innych sposobów miejskiego ogrzewania, więc powtórka z 1952 roku raczej nie byłaby już możliwa, nie tylko w Wielkiej Brytanii, ale ogółem w Europie. To jednak nie znaczy, że powinniśmy się cieszyć.

- Niestety, zmiana klimatu powoduje, że coraz częściej mamy warunki sprzyjające występowaniu smogu, czyli gromadzeniu się zanieczyszczeń powietrza w miastach. To niekoniecznie jest kwas, ale zanieczyszczenie pyłowe jest również poważnym problemem - mówi dr Aleksandra Kardaś z portalu Nauka o Klimacie.

Jak dokładnie zmiany klimatyczne wpływają na powstawanie smogu?

Żeby powstał smog, zanieczyszczenia muszą utrzymywać się w jednym miejscu. To jest typowa sytuacja wyżu atmosferycznego, kiedy powietrze jest przytrzymywane przy powierzchni ziemi. A w związku ze zmianą klimatu, mamy więcej wyżów nad naszą częścią kontynentu, blokujących napływ świeżego powietrza znad oceanu. I właśnie w Polsce coraz częściej obserwujemy takie blokady wyżowe. Związane to jest z zachowaniem prądu strumieniowego, który coraz częściej meandruje i ułatwia powstawanie blokad wyżowych nad naszym regionem

- wyjaśnia ekspertka.

W 1952 roku smog zabił kilkanaście tysięcy osób w zaledwie kilka dni. Ale ten "dzisiejszy" smog też zabija. W Polsce przez zanieczyszczenie powietrza życie ludzkie skraca się o średnio pięć lat. Smog powoduje poronienia, przyczynia się do powstawania nowotworów, rozwoju astmy, choroby wieńcowej czy niewydolności krążenia. Co roku w naszym kraju z tego powodu przedwcześnie umiera około 50 tysięcy osób.

Wspierasz już działania dla klimatu? Dowiedz się więcej TUTAJ >>

Powietrze mamy fatalne nie tylko w Polsce. Są miejsca na świecie, gdzie jest jeszcze gorzej - na przykład w Chinach. - Wciąż jest tam dużo emisji dwutlenku siarki z elektrowni oraz dwutlenku azotu, także z pojazdów. To dwa składniki, które pojawiły się w Londynie w 1952 roku, ale szczęście w nieszczęściu jest takie, w Chinach skład zanieczyszczeń powietrza jest nieco inny, zachodzą trochę inne reakcje chemiczne i dzięki temu ten smog nie jest kwaśny. Co nie znaczy, że nie jest niebezpieczny dla ludzi - mówi dr Aleksandra Kardaś.

Przypomina, że poważny problem występuje też w Indiach: - Szczególnie uwagę zwracają okolice święta Diwali, kiedy jest jednocześnie dużo fajerwerków, pojawiają się często chłodne warunki wyżowe, które utrzymują zanieczyszczenia przy ziemi, a jednocześnie jest to też sezon wypalania pól. Duże koncentracje zanieczyszczeń widać wtedy na zdjęciach satelitarnych.

Według szacunków Światowej Organizacji Zdrowia, zanieczyszczenie powietrza na całym świecie zabija co roku siedem milionów ludzi. 9 na 10 osób oddycha powietrzem zanieczyszczonym w wysokim stopniu.