Wielka Brytania ogłosiła przyspieszenie w dziedzinie redukcji emisji dwutlenku węgla oraz dekarbonizacji. Premier Boris Johnson ogłosił, że do 2030 roku kraj zredukuje emisję CO2 o 68 proc. względem emisji z roku 1990. Dotychczasowy plan był mniej ambitny - zakładał redukcję o nieco ponad 50 proc.
"Udowodniliśmy, że możemy zmniejszyć nasze emisje i stworzyć setki tysięcy miejsc pracy" - napisał w oficjalnym oświadczeniu szef brytyjskiego rządu. "Łączymy przedsiębiorstwa, pracowników naukowych, organizacje pozarządowe i społeczności lokalne we wspólnym celu, jakim jest głębsze i szybsze przeciwdziałanie zmianom klimatu" - dodał.
Sekretarz ds. biznesu i energii Alok Sharma, stwierdził, że walka o utrzymanie dobrego stanu klimatu jest jednym z najpilniejszych wyzwań. "Jako kraj udowodniliśmy, że możemy zarówno w szybkim tempie ograniczać emisję dwutlenku węgla, jak i tworzyć nowe technologie, przyszłościowe gałęzie przemysłu, które będą generować nasz wzrost gospodarczy w zbliżających się dziesięcioleciach" - stwierdził.
Przyspieszenia w zakresie redukcji emisji gazów cieplarnianych domaga się też Ursula von der Leyen, przewodnicząca Komisji Europejskiej. W 2030 roku redukcja powinna osiągnąć poziom 55 proc. wobec zakładanych wcześniej 40 proc.
- Zdaję sobie sprawę, że ten wzrost z 40 do 55 to dla niektórych za dużo, a dla innych za mało. Jednak nasza ocena skutków jasno pokazuje, że nasza gospodarka i przemysł mogą sobie z tym poradzić - zaznaczyła Ursula von der Leyen.
Powołała się na analizy przeprowadzone przez ekspertów, z których wynika, że bez zwiększenia tzw. celu pośredniego nie będzie możliwe osiągnięcie neutralności klimatycznej Unii do 2050 roku. To w tym roku planowana jest całkowita neutralność klimatyczna Unii.
Von der Leyen zapewniła, że "nikt nie zostanie pozostawiony samemu sobie" jeśli chodzi o transformację, a Fundusz na rzecz Sprawiedliwej Transformacji będzie wspierać te regiony, które będą musiały dokonać kosztownych zmian.